Andrew: Reprezentuję swoje marzenie i marzenie mojej rodziny
Drugie wzmocnienie Flamengo na sezon 2026, Andrew, zostało oficjalnie zaprezentowane w poniedziałek. 24-letni bramkarz został pozyskany z Gil Vicente i podpisał kontrakt obowiązujący przez cztery sezony. Będzie występował z numerem 42, jak zawsze w swojej karierze, aby oddać hołd swojemu ojcu, który zmarł mając 42 lata.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Andrew rozpoczął karierę w Botafogo i w 2021 roku przeszedł do Gil Vicente. Jego brat Andrey również jest bramkarzem, także był wychowankiem Alvinegro i obecnie broni barw Osasco Sporting. Nowy zawodnik Flamengo zdradził, że cała jego rodzina kibicuje Rubro-Negro:
"Przychodzę do Flamengo bardzo szczęśliwy i z ogromną chęcią do pracy, ponieważ realizuję nie tylko swoje marzenie, ale także marzenie mojej rodziny. Otrzymałem pełne wsparcie od osób, które towarzyszą mi od pierwszych kroków w piłce nożnej. We Flamengo reprezentuję również marzenie wielu dzieci z dzielnicy, w której się urodziłem, w Duque de Caxias. Mój brat też jest bramkarzem i to on mnie zachęcił. Powiedział, że mam dobre warunki fizyczne i mogę zostać świetnym bramkarzem, więc zacząłem trenować w szkółce niedaleko domu. Mama bardzo mnie wspierała, ponieważ mój ojciec już nie żył, i nigdy nie pozwoliła mi się poddać, dając mi pełne warunki do rozwoju." - powiedział Andrew.
Rodzice Andrewa nie żyją, a bramkarz przyznał, że wyobrażał sobie, jak wyglądałoby podzielenie się z nimi informacją o tym, że będzie grał we Flamengo.
"Dużo rozmawiam z żoną o tym, jak by to było, gdyby moi rodzice byli tu dzisiaj. Wczoraj byłem w dzielnicy, w której się wychowałem, i wszyscy mówili to samo: "Reprezentujesz bardzo wiele, ale najważniejsi są twoi rodzice". Mój ojciec miał bar i w każdą niedzielę włączał mecze Flamengo, a ja widziałem jego miłość do tego klubu. Gdy pojawił się ten projekt, byłem bardzo szczęśliwy. Nadal trudno mi w to uwierzyć, brakuje mi tego kontaktu z nimi, możliwości powiedzenia im, że udało mi się spełnić marzenie mojej rodziny, moje marzenie i marzenie ludzi, którzy mnie wspierali." - dodał.
Poza Flamengo zainteresowanie pozyskaniem Andrewa wykazywało również Botafogo i było bliskie dopięcia porozumienia, aby bramkarz podpisał przedwstępny kontrakt i wzmocnił klub w połowie roku. Zawodnik podkreślił jednak, że projekt Flamengo był najbardziej konkretnym, jaki do niego trafił.
"Odkąd trafiłem do Gil Vicente, zaczęły się spekulacje na temat mojego nazwiska w kontekście innych klubów. Powiedziałem mojemu agentowi, aby przekazywał mi tylko to, co jest konkretne. Jedyne, co wiem, to że pojawiło się Flamengo z doskonałym projektem, który zaakceptowałem." - dodał.
Flamengo włączyło się do rywalizacji i na początku stycznia trener Filipe Luís poleciał do Portugalii, aby spotkać się z dyrektorem technicznym José Boto na rozmowę dotyczącą koordynacji i planowania. Obaj skorzystali z okazji, by zobaczyć Andrewa z bliska na stadionie Cidade de Barcelos podczas meczu zakończonego remisem 1:1 pomiędzy Gil Vicente a Sportingiem. Ta możliwość bardzo poruszyła bramkarza.
"Długo nie mogłem w to uwierzyć, ponieważ przez cztery i pół roku byłem w Gil Vicente, słyszałem wiele spekulacji na swój temat i miałem wiele oczekiwań, a Bóg przygotował dla mnie to, co najlepsze. A tym, co najlepsze dzisiaj, jest bez wątpienia Flamengo. Nie wierzyłem, bo nie wyobrażałem sobie, że Flamengo, z całym swoim znaczeniem, wyśle dyrektora i trenera, aby obserwowali zawodnika z klubu z niższej półki ligi portugalskiej. Zawsze spodziewamy się, że Flamengo będzie sięgać po renomowanych piłkarzy. W weekend się wyłączyłem, a potem moi agenci powiedzieli mi, że zainteresowanie jest konkretne, wtedy też nie wierzyłem (śmiech). Naprawdę uwierzyłem dopiero wtedy, gdy zacząłem trenować." - stwierdził Andrew.
Klub z Rio de Janeiro zapłacił 1,5 miliona euro za natychmiastowe zwolnienie Andrewa z kontraktu, który obowiązywał z portugalskim klubem do końca czerwca tego roku. Gil Vicente zachowa również prawo do 10% zysków z ewentualnej przyszłej sprzedaży zawodnika.
Oprócz Andrewa, Flamengo pozyskało także obrońcę Vitão, wykupionego z Internacionalu, oraz prowadzi negocjacje z West Ham United w sprawie transferu Lucasa Paquetá.
INNE WYPOWIEDZI ANDREWA
GRA NOGAMI
"Mogę pokazać swoje atuty tylko na boisku. Adaptuję się do modelu gry wdrażanego przez Filipe Luísa i klub. Mam nadzieję wnieść coś od siebie i pomóc najlepiej, jak potrafię. Jest Rossi, który bardzo dobrze gra nogami. Od momentu mojego przyjścia rozmawiamy, aby znaleźć najlepszy sposób na pomoc Flamengo."
PIERWSZE DNI I ADAPTACJA FIZYCZNA
"Moja adaptacja przebiega bardzo dobrze. Wszyscy zawodnicy, sztab oraz sztab szkoleniowy są w stu procentach nastawieni na to, by pomóc mi jak najszybciej się zaaklimatyzować i stać się częścią świetnej grupy, jaką ma Flamengo. Pod względem fizycznym mój ostatni mecz odbył się 2. dnia stycznia. Przyjechałem tutaj z zamiarem pomocy Flamengo i zawsze będę gotowy pomóc w każdej sytuacji."
STRUKTURA FLAMENGO W PORÓWNANIU Z PIŁKĄ EUROPEJSKĄ
"Mogę mówić tylko o Gil Vicente, bo tam pracowałem. Klub nie ma tak rozbudowanej struktury jak Flamengo, ale są tam profesjonaliści o ogromnych kompetencjach, gotowi pomóc nam się rozwijać i pracować. Jeśli chodzi o Flamengo, jestem w stu procentach szczęśliwy i zadowolony z tego, co oferuje. Wszystko jest z najwyższej półki. Jak już mówiłem, to bardzo wielki klub, z dużymi wymaganiami, który zapewnia nam wszystko, by wykonywać najlepszą możliwą pracę."
PIERWSZY KONTAKT Z FLAMENGO
"Podczas pierwszego kontaktu z zawodnikami odczuwałem pewną tremę, to są piłkarze, których ogląda się w telewizji, wielu z nich reprezentuje swoje kraje, w tym reprezentację Brazylii. To było uczucie: gram z najlepszymi i mogę uważać się za jednego z nich. Na korytarzu wiszą zdjęcia i powiedziano mi, że gdy zagram, zawisnie tam także moja fotografia, jeśli Bóg pozwoli, będzie to zdjęcie świętujące zdobycie tytułu. Zrobię wszystko, by pomóc Flamengo. Chcę dalej zdobywać trofea i być częścią tej zwycięskiej historii."
MATHEUS CUNHA ROZEGRAŁ TYLKO PIĘĆ MECZÓW POD WODZĄ FILIPE. JAK WYWALCZYĆ WIĘCEJ MIEJSCA?
"To, co wydarzyło się w przypadku Matheusa Cunhy, nie zależy ode mnie. Mogę jedynie powiedzieć, że jestem gotów pomagać Flamengo w każdy możliwy sposób. Ostatecznie najważniejsze jest to, by Flamengo wygrywało i zdobywało trofea. To, czy zagra zawodnik A czy B, nie zależy ode mnie, lecz od trenera. Podkreślam, że najważniejsze jest zwycięstwo Flamengo. Gdy jest się częścią takiego zespołu, niezależnie od tego, czy gra się na boisku, czy nie, trzeba być w stu procentach gotowym do pomocy."
CZY WRÓCIŁBY DO BRAZYLII DO INNEGO KLUBU?
"To zawsze pozostaje otwarte. Nie wiedziałem, jaki projekt może się pojawić. Nie spodziewałem się tego teraz, bo byłem w trakcie sezonu, a mój kontrakt wygasał w połowie roku. Pracowałem z trenerem mentalnym nad tym, by prezentować się jak najlepiej i mieć szerokie możliwości na rynku. Pojawiło się Flamengo z doskonałym projektem, który dał mi ogromną energię do pracy. Wczoraj byłem na boisku, na którym zaczynałem grać w piłkę, poczułem ciepłą energię wielu kibiców Flamengo i byłem bardzo szczęśliwy z tego przyjęcia."
KOLEJNY KROK W KARIERZE I ROZWÓJ W KLUBIE
"Ten krok jest bardzo ważny, bo pokazuje poziom moich umiejętności jako zawodnika. Umieszcza mnie na najwyższej półce futbolu. To, czy będę grał, czy nie, nie zależy ode mnie. Jak mówiłem, będę w stu procentach gotowy i przygotowany, by pomagać Flamengo. Tak właśnie działam od momentu, gdy tu trafiłem."