Baptista: Flamengo chce być Realem Madryt Ameryki
Luiz Eduardo Baptista objął stanowisko prezydenta Flamengo, by zmienić historię klubu. Jego kadencja ma swoje korzenie w odległej przeszłości, już w czasach, gdy był prezesem Sky, łączył pracę zawodową z miłością swojego życia, czyli Rubro-Negro. Całe życie związany z klubem ze stadionu Maracanã, w 2025 roku doczekał zwieńczenia pewnego procesu. Flamengo przerosło wszelkie oczekiwania: zdobyło mistrzostwo Brasileirão, Copa Libertadores oraz osiągnęło rekordowe przychody na poziomie europejskiej elity.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
IDEALNY ROK DLA FLAMENGO, Z LIBERTADORES I BRASILEIRÃO. OBJĄŁ PAN PREZYDENTURĘ I JUŻ ZAPISAŁ SWOJE NAZWISKO W HISTORII...
"To był wyjątkowy rok. Ale jak Pan dobrze wie, w sporcie sukces z ubiegłego roku niekoniecznie oznacza, że będzie się miało wielki rok w następnym sezonie. Trzeba bardzo ciężko pracować każdego dnia. Nie zawsze, kiedy wygrywa się wszystko, wszystko jest dobrze, ani nie zawsze, kiedy przegrywa się wszystko, wszystko jest źle. Trzeba mieć tę pokorę i tę równowagę, aby iść naprzód. Są też zmienne, które się zmieniają. Fakt, że jest się bardzo dobrym, generuje pewną sytuację w grupie. Może ona być pozytywna albo może nie być aż tak pozytywna. Niektórzy pozostają tak samo podekscytowani jak wcześniej, inni nie aż tak bardzo. Niektórzy mają oczekiwania w odniesieniu do swoich kręgów osobistych i zawodowych, które mogą być związane z klubem lub nie. Piękno sportu i piłki nożnej polega na tym, że rzeczy zmieniają się bardzo szybko. Wracając do Pana pytania, ciężko pracujemy, aby mieć wielki 2026 rok, oprócz tego, że nie zaczęliśmy roku dobrze. Poprawimy się. Bez wątpienia."
PRACA FLAMENGO POZA BOISKIEM TRWA OD DAWNA, DO DZIŚ JEST TO JEDEN Z KLUBÓW Z NAJWIĘKSZYMI PRZYCHODAMI W AMERYCE POŁUDNIOWEJ.
"To ważne pytanie, ponieważ był początek procesu rewolucji rubro-negra. Prawdopodobnie zaczęła się w 2010 roku. Ze mną. Samym. Byłem już członkiem klubu, byłem prezesem Sky w Brazylii. I sponsorowaliśmy koszykówkę Flamengo w tamtym czasie. Odnieśliśmy w tym duży sukces. To był początek procesu politycznego i zacząłem szukać innych menedżerów z rynku, którzy nie byli z klubu piłkarskiego, ale czuli pasję do Flamengo i rozumieli, że mogą nam pomóc. Ta grupa rosła. Nabierała kształtu, stworzyliśmy kandydaturę i wygraliśmy wybory w 2012 roku we Flamengo. Model, inspiracja, były w 100% Barceloną z początku lat 2000, myślę, że przez Ferrana Soriano i jego książkę „Piłka nie wpada przez przypadek”. Tam opowiadają historię Barcelony i jeśli chce Pan zrozumieć, co mnie motywowało, to dlatego, że warunki były identyczne z tymi, które opisują w przypadku Barcelony w tamtym czasie. Problemy być może były trochę inne, ale historie są bardzo podobne. Różnica polega na tym, że z punktu widzenia potencjału zawsze postrzegałem Flamengo jako klub z ogromnym marginesem wzrostu."
FLAMENGO WYKRACZAJĄCE POZA PIŁKĘ NOŻNĄ?
"Dokładnie! Nie mam ograniczonej wizji tylko do piłki nożnej. Mam szerszą, systemową wizję. Pracowałem w telewizji przez 27 lat mojego życia, stojąc na czele Sky. Cały proces pay-per-view w Brazylii był zasadniczo prowadzony przez Sky. Prawie 70% udziału w rynku pay-per-view piłki nożnej w Brazylii zostało zbudowane podczas mojego zarządzania w Sky. Ten proces zawsze brał pod uwagę prawa do telewizji otwartej i telewizji prywatnej. Globo było udziałowcem w obu biznesach. Miało telewizję otwartą i miało prywatny udział kapitałowy. Była to nietypowa kwestia rynku, musiałem negocjować z moim konkurentem, ale praktycznie bratem, prawa do ustalenia, kto zatrzyma każdy mecz. Bo za każdym razem, gdy był szczyt oglądalności w telewizji otwartej, osłabiało to produkt pay-per-view. Ja, jako prezes Sky, chciałem wszystkie mecze w pay-per-view. Ci, którzy byli w telewizji otwartej, chcieli mecze Flamengo w telewizji otwartej, ponieważ dają większą oglądalność. Ich model to model reklamowy. Mój model był modelem sprzedaży przez subskrypcję. Przez 15 lat musiałem co roku negocjować z tym, kto kupował prawa do telewizji otwartej. Dzięki temu miałem doskonałe pojęcie, które kluby miały największą oglądalność i sprzedawały najwięcej produktów. Dziś, 15 lat później, osoba, która pracuje ze mną w tego typu doradztwie i wsparciu handlowym, nazywa się Marcelo Campos Pinto, który był właśnie osobą z Globo, z którą musiałem negocjować prawa przez 15 lat. Tak więc, nieskromnie mówiąc, dwie osoby, które najlepiej rozumieją ten proces w Brazylii, są dziś razem, pracując dla Flamengo."
CZY TO NIE STWARZAŁO KONFLIKTU INTERESÓW?
"Tak, ponieważ w pewnym momencie miałem ważne stanowisko i nie mogłem pracować we Flamengo. Zawsze miałem znaczącą rolę, z punktu widzenia politycznego, w klubie. Nadszedł moment mojej emerytury w Sky i wtedy mogłem kandydować, i zostałem wybrany, prezydentem Flamengo. Ten proces wzrostu i stabilności Flamengo zaczął być bardzo silny od 2019 roku. W 2025 roku przychody Flamengo wzrosły o ponad 40%, dlatego teraz chce Pan ze mną rozmawiać (śmiech)."
PONIEWAŻ FLAMENGO JEST KLUBEM Z NAJWIĘKSZYMI PRZYCHODAMI W CAŁEJ BRAZYLII, NIE WSPOMINAJĄC O JEGO OSIĄGNIĘCIACH LIBERTADORES I BRASILEIRÃO.
"Z całości przychodów, 40% pochodzi z osiągnięć i nagród, ale 60% tego wzrostu pochodzi z innych przychodów komercyjnych, które nie mają absolutnie nic wspólnego z sukcesem sportowym. Przeprowadzono szereg dobrych działań komercyjnych. Moja wizja jest taka, że Flamengo powinno być zarządzane tak, jakby było Disneyem. Sprzedajemy rozrywkę. Nie ma drużyny piłkarskiej, która generowałaby zasoby dla innych sekcji sportowych. Dlaczego? Ponieważ zdolność samej piłki nożnej do generowania pieniędzy jest ograniczona. W Europie kluby grają 60 meczów rocznie. 30 meczów u siebie, gdzie są właścicielem przychodów. Stadiony zwykle mają 70 000 miejsc, średnio 60 000 widzów na mecz, pomnożone przez 30 meczów itd. Cena biletu jest ograniczona. Reklama na koszulce ma limit. Prawa transmisyjne mają limit. Dlatego kiedy masz gigantyczny klub, jak na przykład Real Madrid, i idzie mu bardzo źle sportowo, bardzo trudno uwierzyć, że zwiększysz przychody, jeśli nie prowadzisz innych biznesów. Nie ma innego powodu, dla którego europejskie kluby wyjeżdżają do Ameryki, szukają nowych kibiców w Azji, organizują przedsezonowe obozy treningowe za granicą i otwierają nowe rynki. To jest jak odkrywanie świata w XV i XVI wieku, to samo. Tyle że zamiast brać karaweli i dominować świat za oceanem, próbujesz to zrobić, biorąc samoloty i lecąc do Chin z drużyną piłkarską. Ale w rzeczywistości chodzi o otwieranie nowych rynków dla swojego produktu. W analogiczny sposób robimy to z Flamengo w Brazylii, w Ameryce Południowej. Efekt był bardzo pozytywny. Jasne jest, że kiedy się wygrywa, inne przychody rosną bardziej, ale gdyby Flamengo nie wygrało mistrzostwa w zeszłym roku, jego przychody i tak wzrosłyby o 25%. To znaczy, gdyby Flamengo przegrało wszystko, przychody i tak wzrosłyby o 25%. Tworzymy model zarządzania, w którym wzrost Flamengo nie zależy od sukcesu sportowego. Tak więc będziemy nadal rosnąć, nawet jeśli Flamengo nie wygra wszystkiego. Ale jeśli wygra wszystko, będzie to wspaniałe dla kibiców, takich jak ja, i dla klubu. Ale jeśli nie wygramy, nadal będziemy się rozwijać. Jest wiele możliwości komercyjnych. To futbol, ale nie musi być związany wyłącznie z piłką nożną. To jest koncepcja posiadania klubu jak Disney, gdzie sprzedajesz marzenia, sprzedajesz rozrywkę, sprzedajesz produkty, sprzedajesz dom."
DLACZEGO?
"Ponieważ kluby dają wszystko dla piłki nożnej, a gdy przegrywają, możliwość, że w następnym roku zbankrutują finansowo, jest ogromna. Tak dzieje się w większości klubów w Brazylii. Wydają pieniądze i nie wiedzą, czy je odzyskają, a nawet czy później będą mieli środki na wypłatę wynagrodzeń. Wiele klubów wydaje, myśląc: "Wydam dużo, bo mam szansę wygrać. Jeśli wygram, zbilansuję swoje konta". Dobrze, w porządku. Problem pojawia się, jeśli nie wygrają. Jeśli nie wygrają, nie mogą zapłacić pensji, nie mogą zapłacić podatków... nie mogą wypełnić swoich zobowiązań."
STĄD POSTAWA FLAMENGO WOBEC FINANSOWEGO FAIR PLAY (FFP)?
"Tak, ponieważ wtedy wchodzi się w negatywny cykl. Finansowe Fair Play powstało, ponieważ w Brazylii jest wiele klubów, które wydają 80 lub nawet 100% swoich przychodów. W Europie, w zależności od kraju, ponieważ są kraje, w których można wydawać 60-70%, a są takie, w których nie. Flamengo w zeszłym roku wydało 40% swoich przychodów pochodzących z piłki nożnej. Kiedy FFP przyjdzie do Brazylii, będę mógł ewentualnie podwoić moje wydatki i inwestycje, pod warunkiem że będę miał przychody stałe. W ten sposób mam dużo marginesu, aby wydawać więcej pieniędzy. Ale czy to oznacza, że będę wydawał tylko dlatego, że mam więcej pieniędzy? Nie, ponieważ nie jestem głupi. Nie zamierzam inwestować więcej pieniędzy, jeśli uważam, że dodatkowe środki nie są kluczowe, aby coś wygrać. To inny sposób pracy. Ten model nie ma żadnej tajemnicy. To jest formuła "Coca-Cola rubro-negra" (śmiech)."
ZATEM TRANSFER LUCASA PAQUETY WYNIKA Z TEJ FORMUŁY...
"Flamengo zakontraktowało Lucasa Paquetę po bardzo twardych negocjacjach. West Ham nie zażądał żadnych weksli bankowych, żadnego listu gwarancyjnego, że Flamengo zapłaci. Jestem z tego bardzo dumny. Podobnie Atlético Madryt nie zażądało tego w przypadku Samuela Lino. Jeśli jakiś pracownik Flamengo opóźni zakup, który musimy zapłacić, zwalniam pracownika. Koniec. To, co mówię, jest następujące: słowo i wiarygodność Flamengo stoją ponad każdą inną zmienną. Możemy powiedzieć: "Ale ten kontrakt został źle wynegocjowany". To nie ma znaczenia. Jeśli go podpisaliśmy, będziemy go wypełniać. Nie należy do Ciebie decydować, czy negocjacja była dobra, czy nie. Możesz powiedzieć, że ta transakcja nie była korzystna dla Flamengo albo że ten przedsiębiorca zarabia za dużo. Podpisaliśmy to zobowiązanie, będziemy je wypełniać."
DUŻA CZĘŚĆ TRANSFERU LUCASA PAQUETY WYNIKA Z TEJ ZDOLNOŚCI FLAMENGO DO GENEROWANIA PRZYCHODÓW. TO NAJDROŻSZY TRANSFER W HISTORII BRASILEIRÃO...
"Ten aspekt wiarygodności Flamengo jest również istotny. Kiedy Flamengo rozpoczyna rozmowy z West Hamem w sprawie transferu Lucasa Paquety, wszyscy wiedzą, że Flamengo jest poważne i będzie twardo negocjowało. Będziemy wypełniać absolutnie wszystko, co jest określone w kontrakcie. To dotyczy także agentów, którzy chcą, aby ich zawodnicy podpisali z nami kontrakt. Zawodnicy chcą grać we Flamengo, ponieważ płacimy na czas. Podam przykład: drużyna zdobyła milionowe premie po zakończeniu sezonu. Sezon zakończył się dla nas 17 grudnia. 26 grudnia Flamengo zapłaciło wszystkie należne premie za rok wszystkim pracownikom. Zawodnicy wiedzą, że dostaną wynagrodzenie, wiedzą, że kontrakt zostanie wypełniony. Kluby, z którymi negocjujemy zawodników, wiedzą, że zapłacimy. Tworzy się w ten sposób wirtualne koło, w którym przez lata budowaliśmy tę wiarygodność. Kilka tygodni temu wypłaciliśmy premię wszystkim pracownikom klubu. Nigdy wcześniej się to nie zdarzyło. Zrozumiałem, że wszyscy pracownicy przyczynili się do sukcesu klubu. Zwykle premie otrzymywali dyrektorzy, ale nie pracownicy wykonujący codzienną pracę w klubie. Wszyscy coś otrzymali. Nikt nie zarobił mniej niż roczne wynagrodzenie. Nie mamy żadnego prawnego ani kontraktowego obowiązku, aby to zrobić, ale zrozumiałem, że ten wspólny wysiłek, w budowaniu absolutnie wyjątkowego wyniku, powinien być dzielony przez wszystkich."
PRZYPADEK FLAMENGO JEST NIEMAL WYJĄTKOWY W BRAZYLII. FFP, KTÓRE BADA CBF, BĘDZIE PUNKTEM ZWROTNYM.
"FFP wejdzie do Brazylii i już teraz wiele klubów mogłoby zostać ukaranych. Będą potrzebowały okresu przejściowego, aby się dostosować. Nie będą mogły wydawać więcej niż 70% swoich przychodów. Kiedy FFP wejdzie w życie, praktycznie mogę, bez robienia wielu kalkulacji, zwiększyć swoje wydatki o 50% i być absolutnie zgodny z przepisami. Dlatego pracujemy nad powtarzalnością przychodów, niezależnie od wyników sportowych, i nie uwzględniam w wydatkach tego, co otrzymuję w postaci premii za osiągnięcia. Wydaję 40% tego, co zarabiam, bez premii. Gdybym uwzględnił premie, byłoby to zaledwie 30%. Mamy bardzo konserwatywne zarządzanie finansami, bardzo różne od tego, co widzimy w Brazylii i Ameryce Południowej. W ten sposób klub rósł w przychodach, niezależnie od wyników sportowych. Dziś to bogaty klub, zdrowy klub, który ma pieniądze, aby wypełnić swoje zobowiązania, kupić Lucasa Paquetę i, jeśli będzie potrzeba, dokonać innych operacji. Ale zawsze powtarzam: czy zapłaciłbym 100 euro za Coca-Colę, bo jesteśmy bogaci? Nie, bo nie jesteśmy głupi. Nie będziemy przepłacać za transfery tylko dlatego, że mamy pieniądze. Wiele klubów piłkarskich tak robi. My tego nie zrobimy. Będziemy negocjować po cenie, którą uznamy za odpowiednią dla produktu. Tak zrobiliśmy w przypadku Lucasa Paquety, Samuela Lino i innych zawodników. Ta wiarygodność była budowana z czasem. Rynek nie jest tak duży, nie ma wielu klubów na świecie, które byłyby tak poważne pod względem zarządzania jak Flamengo, dlatego wyróżniasz się. Stajesz się elitą, ponieważ dotrzymujemy słowa. Rok po roku. To pozwala nam mieć wyróżniającą się pozycję. I oczywiście, to środowisko wiarygodności, spokoju i infrastruktury, które oferujemy tym, którzy tu pracują, przekłada się potencjalnie na lepsze wyniki sportowe. Czy to gwarantuje, że wygrasz? Oczywiście, że nie, ale pozwala walczyć o tytuły każdego roku. To moja rola tutaj, jako prezydenta klubu."
FLAMENGO BYŁO KLUBEM NA KONTYNENCIE Z NAJWYŻSZYMI PRZYCHODAMI W 2025 ROKU, Z KWOTĄ 202 MILIONÓW EURO, WEDŁUG BADANIA DELOITTE, NA POZIOMIE PORÓWNYWALNYM Z WIELOMA KLUBAMI EUROPEJSKIMI.
"Deloitte podaje 202 miliony euro, ale z punktu widzenia księgowego wyłączają sprzedaż kilku zawodników. W ciągu ostatnich dziesięciu lat nasz najgorszy rok pod względem sprzedaży wyniósł 50 milionów euro. W zeszłym roku był najlepszy, uzyskaliśmy 90 milionów. Dziś rozmawiam tu z tobą i już sprzedaliśmy w tym roku zawodników za 20 milionów euro… i jest dopiero styczeń! Te 202 miliony, moim zdaniem, są błędne. Jeśli mam dziesięcioletnią historię, w której nigdy nie sprzedałem mniej niż 50, powinni pozwolić mi wliczyć tę kwotę do moich 202 milionów. Przychody Flamengo w zeszłym roku wyniosły 320 milionów euro, a nie 202 miliony. Sprzedaliśmy zawodników za 85 milionów euro. Kiedy porównujemy to z klubem europejskim, który generalnie kupuje więcej niż sprzedaje, należy wziąć pod uwagę, jaka jest zdolność komercyjna klubu. Flamengo sprzedaje zawodników w dużo większym wolumenie niż pozostałe kluby w regionie. Dlatego dokonaliśmy sprzedaży przekraczającej 300 milionów euro. Nasze przychody przekroczyły 300 milionów euro w 2025 roku. Nie 202. To jest to, co mówi Deloitte, ale nasze przychody wyniosły ponad 320 milionów euro. I w tym roku znowu przekroczą 300. A Deloitte powie, że będzie to 220 lub 230. Dlatego Deloitte jest zawsze znacznie bardziej konserwatywne niż rzeczywistość. Nie jesteśmy jednym z 22 klubów z największymi przychodami na świecie. Myślę, że jesteśmy między 15. a 16. miejscem. I ponownie, wydajemy tylko 40% naszych przychodów stałych. Uważam, że gdyby zrobić światowy ranking 20 klubów z największymi przychodami, Flamengo mógłby zająć pierwsze miejsce wśród tych, którzy wydają najmniej ze swoich przychodów. Mam zdolność finansową, by wydawać o 40 lub 50% więcej niż obecnie, i wcale by mnie to nie dotknęło."
ZATEM, DLACZEGO FLAMENGO NIE INWESTUJE WIĘCEJ?
"Ponieważ uważam, że wydajność nie będzie tak skuteczna. Nie będzie proporcjonalna. Czy mogę zatrudnić więcej niż jednego Lucasa Paquetę? Tak, mogę. Czy to zrobię? Nie, ponieważ nie jestem pewien, że z jednym Paquetą mogę wygrać wszystko. Nie ma sensu podpisywać kontraktów z trzema Paquetami. Jeśli przyprowadzę trzech Paquetów i wszystko wygram, nigdy nie będę wiedział, czy udałoby się to z jednym lub dwoma. To jest proces. Nigdy nie zainwestujesz wszystkiego w jeden biznes, bo jeśli się nie powiedzie, zbankrutujesz. Ale jeśli się powiedzie, inwestuję trochę więcej. Jeśli widzę, że jest przestrzeń, aby Flamengo się rozwijało i możemy rozszerzyć wydatki, czy wydamy pieniądze w dowolny sposób? Nie zrobimy tego. Zatem patrząc na poziom zadłużenia Flamengo, być może klub jest winien 20% swoich przychodów. W świecie futbolu to bardzo mało. Bardzo często kluby są winne 100 lub 120% tego, co zarabiają. Mam możliwość zwiększenia przychodów Flamengo, rozszerzenia wydatków dzięki Fair Play, mam margines, a dodatkowo mogę zadłużyć klub, jeśli uznam to za stosowne, na rok lub dwa. Nie ma żadnego klubu w Brazylii ani na kontynencie, który mógłby rozszerzyć te trzy zmienne."
JAK WIDZI PAN OBECNĄ SYTUACJĘ BRAZYLIJSKICH KLUBÓW PRZED WEJŚCIEM W ŻYCIE FFP?
"Skomplikowaną. Są kluby, które mogłyby się rozwijać dzięki FFP, ale nie mają sposobu na zwiększenie swoich przychodów. Są inne, które mogą zwiększać przychody, ale już są na granicy swojego FFP lub zadłużenia. Są też takie, które nie mogą rozszerzać żadnej z tych trzech zmiennych. Flamengo może rozwijać wszystkie trzy. Jestem bardzo konserwatywny, mógłbym mieć klub z 50% zadłużeniem, ale go nie mam. Dlatego Flamengo nie pożycza pieniędzy. Nie muszę nikomu płacić odsetek. Mam pieniądze i generuję pieniądze, generuję gotówkę. Flamengo jest bardzo zdrową finansowo firmą. Taki jest obraz sytuacji w Brazylii."
CBF ODBYŁO OBJAZD PO EUROPIE Z PRZEDSTAWICIELAMI BRAZYLIJSKICH KLUBÓW, ABY POZNAĆ FFP W HISZPANII, NIEMCZECH I ANGLII… WIELE KLUBÓW SPRZECIWIA SIĘ TEMU ROZWIĄZANIU.
"W tym kontekście klubem, który najbardziej domaga się wdrożenia FFP w Brazylii, jest Flamengo. To nieprawda, że ty, jako zarządca, nie możesz być odpowiedzialny, prowadząc drużynę piłkarską. Chodzi o to, że jeśli nie chcesz nic płacić, nikomu… nawet podatków… nie możesz być za FFP. Kupiłeś dom, o którym wiesz, że nie zapłacisz. Jeśli nie jesteś dobrym płatnikiem, nie chcesz FFP w piłce nożnej. Tak po prostu. Od dawna bronimy FFP. Rozumiemy, że musi istnieć Finansowe Fair Play i Sportowe Fair Play. Rozumiemy, że potrzebujemy dwóch lat na dostosowanie się. Flamengo rozumie, że będzie to konieczne. Jesteśmy w okresie przejściowym. Flamengo także miał taki okres. Był długi, trwał sześć lat, abyśmy mogli dostosować sprawy w klubie. Rozumiemy, że absolutnie konieczne jest, aby istniał okres dwóch lub trzech lat, w którym kluby dokonają swoich regulacji. To fundamentalne. Teraz kluby mówią, że nie chcą FFP. Powód może być tylko taki, że nigdy nie chciały wypełniać swoich zobowiązań, bo jeśli przestanę wypełniać swoje zobowiązania, wygram absolutnie wszystko w Brazylii i na kontynencie. Wyobraź sobie, że biorę pieniądze, które płacę w podatkach, z transferów, pensji zawodników, agentów i jeśli na przykład nie zapłacę West Hamowi, co zrobię z tymi pieniędzmi? Przyprowadzę Lucasa Paquetę, przyprowadzę Viníciusa Júniora, przyprowadzę Messiego. Nie zapłacę nikomu nic, stworzę absolutnie sensacyjną drużynę i wygram wszystko. To absurd. Pozostałe kluby muszą być profesjonalne, aby brazylijski ekosystem piłkarski był na poziomie pięciu zdobytych przez nas Mistrzostw Świata. Flamengo jest dziś w Brazylii ewenementem. Ponieważ Flamengo jest wyspą w Brazylii. Nasz sukces nie wynika z tego, że Flamengo jest większe. Wynika z tego, że Flamengo jest lepiej zarządzane, lepiej prowadzone. Kiedy słyszę, jak inne kluby mówią: "Ale jeśli wdrożymy FFP w Brazylii, to nic nie wygramy", ja mówię: "Jeśli ja też przestanę płacić swoje zobowiązania, też wygram wszystko! Mógłbym mieć dwa, trzy, cztery zespoły piłkarskie". Czy jest rozsądne, żeby Flamengo płaciło wszystkie swoje zobowiązania, a inne kluby nic i nie ponosiły żadnych sankcji? Czy jest rozsądne, żeby rywalizować sportowo z kimś, kto nie płaci podatków, nie płaci pensji, nie przestrzega prawa? Nie, nie jest rozsądne. Konieczne jest, aby istniało FFP, tak. Konieczne są sankcje. Muszą być konsekwencje. Ponieważ dzisiaj, gdy tutaj rozmawiamy, kto nie wypełnia swoich zobowiązań w Brazylii, może zostać ukarany przez FIFA zakazem transferów. Obecny zakaz dotyczy zaległych płatności klubów w perspektywie dwóch lat. Nie zapłacę w tym roku, rywalizuję o tytuł, zostaję mistrzem, odbieram nagrodę, podpisuję kontrakt z kolejnym zawodnikiem i zostanę ukarany dopiero za rok. Jeśli Flamengo zdecyduje, że nie będzie płacić nikomu nic, nie poniosę konsekwencji. Zostanę tutaj do 2027 roku. Jeśli zdecyduję się nie płacić nikomu nic w tym roku, wygram wszystko w 2026 i 2027 i zostawię gorącą ziemniak następnemu prezydentowi. To, co mówię do innych klubów, to: "Słuchajcie, warunkiem wstępnym jest bycie uczciwym, prawdomównym, wypełnianie wszystkich swoich zobowiązań". Nie przyprowadzę teraz kolejnego Lucasa Paquety, ponieważ nie jestem pewien, czy mogę wypełnić wszystkie swoje zobowiązania w tym roku. Mógłbym się zadłużyć, ale nie uważam, żeby było zdrowe, aby Flamengo to zrobiło. Kiedy widzę inne kluby podpisujące zawodników, ponieważ są zawodnicy oferujący się Flamengo, zdajemy sobie sprawę, że ten klub, który go podpisuje, nie zapłaci tego, co nam zażądał. Wiemy, że nie zapłaci. Nie chodzi o to, czy pojawi się problem, ale kiedy się pojawi. Ale wielu działaczy myśli: "Ale moja kadencja kończy się w tym roku i kara przypadnie następnemu prezydentowi". Ta nieodpowiedzialność zarządcza musi być zwalczana przez FFP."
STANOWISKO W SPRAWIE SZTUCZNEJ MURAWY W BRAZYLII JEST RÓWNIEŻ JASNE.
"To jest część Sportowego Fair Play, o którym mówiłem. Chodzi o standaryzację boisk. Wszystkie drużyny wychodzą na boisko z 11 zawodnikami, muszą mieć strój, mecze mają godzinę rozpoczęcia… są zasady praktycznie na wszystko, ale nie mamy standaryzacji boisk, stadionów. Niektóre kluby w Brazylii mają stadiony ze sztuczną murawą, bo organizują koncerty. Organizują koncerty! Uważam, że są w złym biznesie. Powinni zajmować się showbiznesem i porzucić piłkę nożną. To inny biznes, a ich zadaniem jest zarządzanie klubem piłkarskim. Jeśli chcę, mogę robić koncerty na Maracanie. Wielu artystów tam przyjechało: Frank Sinatra, Rolling Stones… Ale nikt nie będzie śpiewał na Maracanie, dopóki jestem prezydentem Flamengo. Maracanã jest do gry w piłkę nożną. Oczywiście, jeśli przyprowadzę wielką gwiazdę, np. Shakirę, aby śpiewała na Maracanie, zarobię dużo pieniędzy na jej koncercie, tak, ale nie wypełnię obowiązku wobec Flamengo. W Brazylii w rezultacie masz stadiony najwyższej klasy, ale z boiskami syntetycznymi, bo zarabiają pieniądze grając w piłkę i robiąc koncerty. Z punktu widzenia sportowego, boisko syntetyczne nie jest zdrowe dla zawodników. Nie nadaje się do gry w piłkę nożną na najwyższym poziomie. Dlaczego CBF na to pozwala? Dlaczego inne kluby chcą w ten sposób zarabiać pieniądze? Jesteśmy pierwszym klubem w Brazylii, który wspiera Finansowe i Sportowe Fair Play. Chcemy reguł. W rzeczywistości Flamengo przestrzega wszystkich zasad, które istnieją dzisiaj. Nawet tych, które nie mają prowizji. Flamengo jest niewątpliwie brazylijskim klubem zarządzanym jak międzynarodowa korporacja. Jesteśmy w Brazylii przypadkiem."
TUTAJ W HISZPANII DUŻY REZONANS WYWOŁAŁY SKARGI SAÚLA CZY NEYMARA NA STAN BOISK W BRAZYLII. DLA NICH BYŁ TO TEMAT NIEPOKOJĄCY…
"Tak… i zauważ, że tutaj na Maracanie mamy współwłaściciela, Fluminense. Jeśli weźmiesz Santiago Bernabéu, Metropolitano czy Camp Nou, będziesz miał może 30 meczów rocznie. My mamy 75 meczów rocznie na Maracanie. Zatrudniliśmy specjalistę FIFA, aby poprawić murawę stadionu. Zrobił to, mimo że mamy 75 meczów na Maracanie. Inwestujemy 2 miliony euro w wyposażenie, aby ją ulepszyć. Naszym wyzwaniem jest mieć najlepszą murawę w Brazylii, która obecnie, jak sądzę, należy do Corinthians. Uważam, że sprawiedliwe jest płacenie więcej za najlepszą murawę w Brazylii. Zainwestujemy w tę poprawę Maracany. To nie CBF zmusza Flamengo, to nie żadna liga zmusza Flamengo. To Flamengo rozumie, że jest to dobre dla biznesu. Oczywiście, rozumiemy, że CBF powinna to określić i już zaakceptowała, że będzie musiała uregulować ten aspekt. Być może nie stanie się to w tym roku, ale z pewnością stanie się w przyszłym. Będą w tym nowe rozwiązania, wynikające z tej podróży, o której wspomniałeś, którą CBF odbyła, zabierając kilka klubów do Europy. Pojechali do Niemiec, pojechali do Hiszpanii… Więc co usłyszeli w Europie? Dokładnie to, co głosimy tutaj w Brazylii."
JAK WYGLĄDA PROJEKT BUDOWY NOWEGO STADIONU I OPUSZCZENIA MARACANY? CZY JEST TO OPŁACALNE DLA FLAMENGO?
"Mamy teren, który poprzednia administracja nabyła w Maracanę na 19 lat. Poprzednia administracja miała Maracanę i w swojej gestii dawała marżę 30% na mecz. Dzięki naszej administracji przychody Maracany się podwoiły, a nasza marża wzrosła z 3% do 72%. Maracanã jest moja na 19 lat. Mam 19 lat, żeby poczekać i zobaczyć, czy potrzebuję budować stadion, czy nie. Mam już własny stadion na dwie dekady, ponieważ mam koncesję na Maracanę. Nie zamierzamy go oddawać. Wyobraź sobie teraz, że nowy stadion nie ma modelu biznesowego, który przynosiłby Flamengo znacznie więcej pieniędzy niż obecny Maracany, bez żadnej inwestycji. Dlaczego miałbym go wtedy budować? Oczywiście, zależy też od momentu i okoliczności. Dziś Brazylia jako kraj ma jedną z najwyższych stóp procentowych na świecie. Jeśli więc zdecydujemy się zbudować stadion dla Flamengo, jego koszt wyniósłby ponad 500 milionów euro. Odsetki od tego wyniosłyby 75 milionów euro rocznie. Trzeba by płacić w odsetkach prawie dwóch Lucasów Paquetów rocznie. Dlaczego miałbym to robić, mając Maracanę? Mam tereny, ale jeśli kiedyś stopy procentowe w Brazylii znów spadną do 2-3% rocznie, jak było kilka lat temu podczas pandemii, być może budowa stadionu miałaby sens. Przy obecnych stawkach lepiej mieć pieniądze w banku, grać na Maracanie, która daje nam bardzo dobre wyniki, zarabiamy dużo na Maracanie i mieć środki na zakup Lucasa Paquety. Jeśli zbuduję stadion, bez wątpienia cała ta struktura, którą stworzyłem, zostanie naruszona. Każda decyzja jest rezygnacją z czegoś. Jeśli zdecyduję się na budowę stadionu, na pewno nie pojawią się Samuel Lino ani Lucas Paquetá, ale będę miał nowy stadion. Celem jest zarabianie pieniędzy. To decyzja o charakterze finansowym i ekonomicznym. Nie mogę narażać przyszłości naszego zespołu, tylko dlatego, że chcę zbudować stadion, który jest projektem na 50 lat. Musimy równoważyć te zmienne."
FLAMENGO BARDZO UWAŻNIE ŚLEDZI DZIAŁANIA CBF, Z TEGO CO ROZUMIEM...
"Pozwól, że powiem coś, bo muszę być sprawiedliwy. Ta dyrekcja CBF zrobiła więcej dla brazylijskiej piłki w ciągu ostatnich sześciu miesięcy niż ktokolwiek, kogo widziałem w ostatnich 20 latach. To była poważna administracja, wprowadzili natychmiastowe, bardzo mocne korekty, podejmowali bardzo trudne decyzje, a normalnie w świecie futbolu zwykle odkłada się trudne decyzje. Zmierzają się z problemami i wprowadzają zmiany. Dziennikarze są bardzo krytyczni wobec CBF i brazylijskich federacji, ale należy oddać cesarzowi to, co cesarskie. Musimy być sprawiedliwi. Ta administracja CBF zrobiła więcej dla brazylijskiej piłki w ostatnich sześciu miesiącach niż jakakolwiek inna w ciągu ostatnich 20 lat. Po Ricardo Teixeira ta administracja jest zdecydowanie najlepsza, jaką mieliśmy. Podejmują właściwe decyzje, ale to jak z uprawą kawy. Siejesz kawę i czasem musisz czekać pięć lat, aby zobaczyć efekty. Dlatego duża część tego, co jest teraz robione, przyniesie natychmiastowe rezultaty, już w 2026 roku, ale większość działań ujawni swoje efekty w dłuższym terminie. Brazylijska piłka wróci do poziomu sprzed 5-10 lat."
JAK WYGLĄDA OBECNIE DYSKURS WOKÓŁ SAF (SAD W HISZPANII)? CZY UWAŻA PAN, ŻE PRZYCIĄGNĄ BARDZIEJ KONKURENCYJNĄ PIŁKĘ W ROZGRYWKACH, CZY BĘDĄ PROBLEMEM W DŁUŻSZEJ PERSPEKTYWIE?
"To doskonałe pytanie. Absolutnie nic nie mam przeciwko SAF. Nic. To, co myślę, jest następujące: jaki jest zasadniczy cel SAF? Masz klub piłkarski, który nie ma możliwości spłacenia swoich długów, klub w upadłości pod względem zarządzania, i ktoś decyduje się przejąć kierownictwo. Bierze na siebie długi i dokonuje nowych inwestycji. Taki jest cel. Jestem temu absolutnie przychylny. Żaden problem. Flamengo nigdy nie będzie SAF. Flamengo jest jak Real Madrid, nie potrzebuje stawać się SAF. Rozumiem, że dla dobra piłki SAF może być rozwiązaniem dla innych klubów. To, co nie może się zdarzyć, to sytuacja, którą widzimy w przypadku stuletniego klubu, jak Botafogo. Tworzysz SAF, pozwalasz komuś kupić klub, a on zostaje w gorszej sytuacji niż wcześniej. Botafogo miało, jak sądzę, 100 milionów euro długu. Ktoś kupuje klub. Zostali mistrzami Brasileirão i Libertadores w 2024 roku. Dostajesz miliony, nikomu nic nie płacisz i zwiększasz wcześniejsze zadłużenie. Potrzeba regulacji! Jeśli ktoś przychodzi z dużymi pieniędzmi i używa ich tylko do kupowania zawodników, nie wypełniając żadnych swoich zobowiązań, jaki jest tego sens? Koncepcja SAF została wypaczona. Flamengo jest przeciwne, aby tego typu sytuacja miała miejsce bez żadnej kary. Musi być kara sportowa, musi być utrata punktów. Kupiłeś klub z długiem 80 milionów, zobowiązałeś się go spłacić, zwiększasz dług do 160 milionów, nikomu nic nie płacisz i nie ma żadnej kary sportowej ani finansowej. To jest złe. Problem nie leży w rynku, lecz w tym, jak SAF-y są wdrażane. Nie tak: były problemy z SAF Vasco da Gama, były problemy z SAF Botafogo… były problemy z kilkoma SAF-ami. Flamengo jest przeciwne braku kontroli i zarządzania procesem własności klubów. Teraz, czy jesteśmy przeciwni SAF-om? Absolutnie nie."
NA ZAKOŃCZENIE TEJ CZĘŚCI LOKALNEGO WYWIADU: FLAMENGO JEST NAJBARDZIEJ "EUROPEJSKIM" KLUBEM W AMERYCE POŁUDNIOWEJ POZA EUROPĄ, OBOK PALMEIRAS, RIVER PLATE, A NAWET INDEPENDIENTE DEL VALLE… KOGO FLAMENGO BIERZE ZA WZÓR?
"Zawsze marzyłem o wielkich rzeczach. Zawsze chciałem być Realem Madryt Ameryki Południowej. Patrzę, co robi Real Madryt, co robi Manchester City, co robi Atlético Madryt, co robi Bayern Monachium, co robi PSG. Staram się zrozumieć, jakie były ich trafne decyzje, odpowiednio pracować nad tym, co mogę dopasować do brazylijskiej rzeczywistości, a co widzę jako błędy i jak mogę zrobić, by ich nie powtarzać. Na przykład era "Galácticos" Florentino Péreza w Realu Madryt była niesamowita marketingowo, ale sportowo niekoniecznie. PSG miało atak marzeń, a wyniki jak koszmar. Nie zdobyli nic i wydali fortunę na Messiego, Neymara i Mbappé. Często zatrudnienie najlepszych graczy, koncepcyjnie, nie oznacza, że stworzysz świetny zespół o wysokiej wydajności sportowej. Patrzę na Flamengo, opierając się na najlepszych przykładach z Europy. Myślę bardzo ambitnie. Myślę o Flamengo, jakby było klubem europejskim w Brazylii. Przy każdej decyzji, jaką podejmuję, myślę: "Gdyby Flamengo było w Europie, jaką decyzję bym podjął?". Potem dopasowuję tę decyzję do brazylijskiej rzeczywistości, ale bez, by ona ograniczała moją decyzję. To inny sposób patrzenia na biznes. Daje to efekty. Są tam. Ale dzisiaj, jeśli miałbym wskazać jeden klub, na który patrzę w świecie, to Real Madryt."
JAKIŚ PRZYKŁAD, KTÓRY PRZYCHODZI NA MYŚL?
"Byłem w Madrycie kilka miesięcy temu i zabrałem moją żonę na kolację w Bernabéu. Podobało jej się, ale zapytała, dlaczego jesteśmy w Santiago Bernabéu, a nie w innej restauracji. Odpowiedziałem, że polecono mi tam mięso, choć nie całkiem ją przekonałem. Skończyliśmy kolację i już nie mogłem tego dłużej ukrywać, powiedziałem: "Chcę zobaczyć, o której kończy się obsługa, chcę zobaczyć, jaka jest obsługa, chcę zobaczyć, czy kieliszek jest kryształowy, chcę zobaczyć, jakich sztućców używają, chcę zobaczyć profil osób w stadionie...". Na końcu zrozumiała, że przyszliśmy tu, by zebrać pomysły dla Flamengo i dla Maracany (śmiech). Na jaki klub będzie wzorować się Flamengo? Na ten o najwyższych przychodach na świecie. Teraz, czy przestaniemy patrzeć na inne dobre pomysły? Absolutnie nie. Program członków kibicowskich w Niemczech jest absolutnie fantastyczny. Wypełniają stadiony zawsze, niezależnie od wyników. Jak udaje im się prowadzić taki biznes? Myślę, że gdyby Flamengo znalazło się w strefie spadkowej w połowie sezonu, kibice zniszczyliby Maracan,e. Nie mógłbym nawet wejść na Maracanę. Byłaby wojna domowa (śmiech). Sprzedają bilety, karnety sezonowe, pakiety wejściówek, sprzedają miejsca dla firm, które przyprowadzają ludzi na stadiony. To bardzo dobre pomysły."
A CO Z RESZTĄ KLUBÓW "MGŁAWICY"?
"Gdy nie jesteś w silnym klubie, musisz być bardziej kreatywny. Real Madryt jest przykładem wielkich działań. Ale w kwestii kreatywności, mniej zamożne kluby są dużo bardziej kreatywne niż Real Madryt. Muszą robić coś inaczej. My nauczyliśmy się wielu rzeczy w tej podróży, jeden z naszych wiceprezydentów był i przywiózł świetny pomysł, który zobaczył na meczu Eintrachtu. Tak więc nie tylko porównujemy się z Realem Madryt, ale z wszystkimi. Na przykład byliśmy na meczu Fulham w Londynie i wzięliśmy dobry pomysł z tego, co tam się działo. To wymiana, widzisz coś dobrego i starasz się to odwzorować w swoim kraju. Najlepszym przykładem są loże VIP. Zrobiliśmy lożę bardzo podobną do tej w Realu Madryt, na Santiago Bernabéu, jako show. Wydaliśmy pieniądze, zrobiliśmy niesamowitą lożę i odtworzyliśmy tę doświadczenie tutaj. Za każdym razem, gdy podróżujemy, staramy się przywieźć coś ważnego dla Flamengo. Proces uczenia się nigdy się nie kończy. Zawsze tak będzie. W pewien sposób ciągle się uczymy, ulepszamy i włączamy to w koncept Flamengo. Jestem pewien, że 2026 będzie bardzo dobry pod względem finansowym. Mam nadzieję, że także sportowo. Ale tego nie kontrolujemy. Pracujemy, aby mieć rok jeszcze lepszy niż 2025."