Baptista: Jego uzależnieniem jest Flamengo

Rozmiar tekstu: A A A

Wysokie zwycięstwo Argentyny 4:1 nad Brazylią w ostatni wtorek sprawiło, że Brazylijska Konfederacja Piłki Nożnej (CBF) zaczęła rozważać zwolnienie Dorivala Júniora. W tym kontekście wewnętrznie zyskało na znaczeniu nazwisko Filipe Luísa, choć nie jest on głównym kandydatem. Prezydent Flamengo, Luiz Eduardo Baptista podchodzi do tego tematu ze spokojem, ale stwierdził, że doradziłby trenerowi, aby na ten moment nie przyjmował ewentualnej oferty.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

"Widzę, że to temat wywołujący różne emocje. Jest duma, ogromne uznanie, że w tak krótkim czasie pracy w dużym klubie jak Flamengo, z taką presją i wyzwaniami, Filipe stał się niemal jednomyślnie doceniany w całym kraju. Widać to po dziennikarzach i kibicach w mediach społecznościowych, uznanie dla Filipe nie pojawiło się dopiero po porażce z Argentyną, ale było już wcześniej. Kibice chcą, by Brazylia grała jak Brazylia, tak samo jak my, kibice Flamengo, chcieliśmy, by Flamengo grało jak Flamengo. To zupełnie naturalne i uzasadnione uczucie, a ja, jako prezydent Flamengo, podchodzę do tego spokojnie. To bardzo osobista decyzja, ale uważam, że na tym etapie kariery Filipe, i mówię to jako prezes Flamengo oraz jako ktoś, kto był prezesem firm, nie powinien zbaczać z wyznaczonych celów zawodowych." - powiedział Luiz Eduardo Baptista.

Prezydent Flamengo ponownie pochwalił pracę Filipe Luísa i stwierdził, że w przyszłości zostanie selekcjonerem reprezentacji Brazylii. Jednak podkreślił silne więzi trenera z Flamengo i nie wydawał się tym samym martwić ewentualnym zaproszeniem od CBF.

"Uważam, że Felipe ma przed sobą ścieżkę kariery i nie mam najmniejszych wątpliwości, że czeka go świetlana przyszłość, a w pewnym momencie zostanie selekcjonerem Brazylii. Moim zdaniem, nie powinien jednak, biorąc pod uwagę jego wiek i etap, na którym się znajduje, obejmować teraz tej funkcji. Gdyby był moim synem czy młodszym bratem, właśnie to bym mu poradził. To są wybory, których dokonuje się w życiu. Znając Filipe, byłbym zaskoczony, gdyby zdecydował się podjąć to wyzwanie teraz. Filipe to człowiek o intensywnej naturze, żywi się tym chaosem piłki nożnej, meczami i treningami. To jest jego pasja. Zupełnie inne jest bycie trenerem klubu, gdzie walczy się o wiele tytułów, rozgrywając 70-80 meczów rocznie, a przejście do scenariusza, w którym ma się rozegrać sześć, osiem spotkań w roku, z miesięcznymi przerwami. Jego uzależnienie jest silne, a jego uzależnienie to Flamengo. Tutaj się spełnia i dobrze się przy tym bawi." - dodał Luiz Eduardo Baptista w wywiadzie dla MengãoCast na FlamengoTV.

Dodatkowo prezydent odniósł się do priorytetu Flamengo, jakim jest zdobycie mistrzostwa Brazylii. Rubro-Megro nie sięgnęli po tytuł od 2020 roku, a w tym sezonie premie dla zawodników będą uzależnione od triumfu w lidze. Luiz Eduardo Baptista przyznał, że jest podekscytowany nadchodzącym sezonem, który, jego zdaniem, jest zgodny z oczekiwaniami kibiców.

"To z pewnością priorytet w tym roku. Ten temat jest od dawna dyskutowany wewnątrz klubu. W Libertadores i Copa do Brasil można zarobić więcej na premiach niż w Brasileirão, bo modele są różne. W Brasileiro główny dochód pochodzi z praw telewizyjnych, a premie są niższe, jeśli zostaniesz mistrzem, dostaniesz około 40-42 milionów reali o ile się nie mylę. Natomiast za wygraną Copa do Brasil w zeszłym roku klub otrzymywał 84 miliony reali. W Brasileiro rozgrywasz 38 meczów, a w Copa do Brasil wystarczy 10, by zdobyć tytuł. Nie trzeba mieć stałej formy, konsekwencji ani regularności, by wygrać Copa do Brasil, wystarczy wygrać pięć kluczowych spotkań. Można przegrać pięć, wygrać pięć i nadal zostać mistrzem. W Libertadores jest 13 meczów i trzeba wygrać siedem, pod warunkiem, że zwycięży się w finale. 13 spotkań w Libertadores plus 10 w Pucharze Brazylii daje 23 mecze. Jeśli wygrasz oba trofea, tak jak w 2022 roku, zarobisz około 202–203 milionów reali. Grasz 23 mecze. To system pucharowy, nie wymaga regularności. Tymczasem za mistrzostwo Brazylii otrzymasz 42 miliony reali, grając 38 meczów, pięć razy więcej pracy za znacznie mniejsze pieniądze. To aspekt finansowy. Ale co jest ważniejsze dla kibica? Naszym zdaniem Campeonato Brasileiro. Dlatego nasz priorytet to Brasileiro, potem Libertadores i Copa do Brasil. Podjęliśmy tę decyzję i wprowadziliśmy system premiowy, jeśli zdobędziesz jedno lub dwa trofea, zarobisz więcej. Jeśli wynik będzie gorszy od oczekiwań, premia będzie niższa, ale można to nadrobić w innych rozgrywkach. Jestem podekscytowany tym modelem, bo to właśnie tego chcą kibice. Jesteśmy pełni energii na ten rok 2025, dobrze zaczęliśmy, wygrywając Supercopa, Taça Guanabara, Campeonato Carioca, Copa Super 8 w koszykówce... Mamy nadzieję, że będzie to zwiastun wspaniałego roku." - dodał.

Jeśli chodzi o trofea, Flamengo planuje awans do 1/8 finału Klubowych Mistrzostw Świata. Jednak w budżecie klub przyjął ostrożne założenia, a Luiz Eduardo Baptista wspomniał o spodziewanym zysku wynoszącym co najmniej 20 milionów dolarów (około 115 milionów reali).

"Uwzględniliśmy część kwoty, która pozwala nam dotrzeć do 1/8 finału Klubowych Mistrzostw Świata. Jeśli Flamengo zostanie mistrzem, zarobi 102 miliony dolarów, czyli około 600 milionów reali. W budżecie założyliśmy 20 milionów dolarów, przewidując, że Flamengo może przejść do drugiej fazy. To jest nasza realna prognoza. Postawiliśmy na konserwatywne podejście, ale ja jestem optymistą..." - dodał prezydent.

Luiz Eduardo Baptista potwierdził zamiar budowy własnego stadionu Flamengo, ale zaznaczył, że nie poświęci wyników sportowych drużyny ze względu na inwestycję, która będzie wymagana. Prezydent porównał również Rubro-Negro do międzynarodowych gwiazd muzyki.

Nowy zarząd Flamengo zatrudnił dwie firmy, aby pogłębić badania wykonalności budowy areny. Diagnoza wskazuje, że poprzednie szacunki były nierealistyczne.

Gdy analizy są jeszcze w toku, Flamengo planuje poprosić władze Rio de Janeiro oraz bank Caixa Econômica Federal o przedłużenie terminu na podpisanie końcowej umowy dotyczącej zakupu terenu Gasômetro.

"Oczywiście Flamengo będzie miał swój stadion, nie mam co do tego wątpliwości. Ale ten stadion nie powstanie kosztem wyników sportowych. Nie zgadzam się, żeby przez 10 czy 12 lat nic nie wygrywać tylko po to, żeby mieć stadion. Nie będziemy mieli stadionu, jeśli w zamian musielibyśmy stać się SAF, Flamengo nie jest na sprzedaż. "Ale to tylko 30%". Nie ma czegoś takiego jak "30% ciąży". To nie jest w DNA Flamengo, żeby przekształcać się w SAF. Te dwa czynniki sprawiają, że budowa stadionu w dzisiejszych czasach, przy obecnych stopach procentowych, to ogromne wyzwanie. W programie wyborczym mojej kampanii mówiłem, że jeśli nie osiągniemy 30% marży operacyjnej, nie będzie możliwości zbudowania stadionu własnymi środkami. Dlaczego własnymi? Bo musimy spłacić całe zadłużenie. Kiedy poprzedni zarząd sugerował budżet na kolejne trzy lata z 16-17% marżą operacyjną, nie miałem wątpliwości, że nie da się zbudować stadionu bez przekształcenia w SAF. To matematyka, a nie opinia. Matematycznie niemożliwe byłoby zbudowanie stadionu bez dodatkowych środków, jeśli nie stałoby się SAF. W tym pierwszym roku osiągniemy 28% marży." - skomentował Luiz Eduardo Baptista.

Prezydent Flamengo zapewnił również, że klub nie stanie się SAF, aby zdobyć fundusze na stadion.

"Prowadzimy wszystkie niezbędne badania, aby ustalić koszt. Nikt nie decyduje się na budowę własnego domu, nie wiedząc, ile będzie kosztować. Nawet jeśli projekt architekta jest wspaniały. Architekt pokazuje piękny projekt, mówi, że to dom marzeń, i chcemy w to uwierzyć. Ale za ile? Ile to będzie kosztować? Czy zbudowałbyś wspaniały dom, nie wiedząc, ile kosztuje i jak go sfinansujesz? Odpowiedź brzmi "nie". Bap myśli w ten sposób. Flamengo nie poświęci wyników sportowych ani suwerenności klubu, stając się SAF, żeby mieć stadion. Może to potrwać nieco dłużej. Flamengo kończy w tym roku 130 lat. Żartuję z przyjaciół, którzy nie mają przyjemności kibicować Flamengo, że kiedy mówią, że nie mamy domu, odpowiadam, że może nie mamy jednego, ale mamy wiele domów w Brazylii. W większości miejsc, w których gramy poza Rio, czujemy się jak u siebie. Uważam, że Flamengo pod tym względem jest trochę jak Rolling Stones czy Madonna, gdziekolwiek jedziemy, kibice podążają za nami. Będziemy mieli (stadion), ale nie kosztem cierpień kibiców, problemów finansowych klubu czy utraty suwerenności." - zakończył prezydent.

iconautor: MentiX

icon 28.03.2025

icon19:22

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: Twitter Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy