Baptista nie chce powtórzyć losów Corinthians
Marzenie o własnym stadionie Flamengo nie zostanie zrealizowane, przynajmniej w krótkiej perspektywie. Tak powiedział prezydent Luiz Eduardo Baptista w niedzielne popołudnie w Atlantic City. Przebywający w Stanach Zjednoczonych, by śledzić Klubowe Mistrzostwa Świata FIFA, szef Rubro-Negro porozmawiał z dziennikarzami przed treningiem na Uniwersytecie Stockton i ponownie przyjął ostrożne stanowisko, tym razem podając Corinthians jako negatywny przykład.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Zapytany, czy nagroda pieniężna z turnieju może pomóc w realizacji projektu stadionu, Luiz Eduardo Baptista odrzucił taką możliwość. Podkreślił to, co powtarza od objęcia funkcji prezydenta: budowa nie może zagrozić sportowej wydajności klubu. Przypomniał również o cierpliwości, jakiej wymagało stworzenie centrum treningowego Ninho do Urubu.
"Jedno nie ma nic wspólnego z drugim (pieniądze z nagrody). Stadion to projekt na 50 lat. To projekt. Moja obietnica jest taka: nigdy w życiu nie podejmuję decyzji pod wpływem emocji. Jeśli nie będziemy absolutnie pewni, że to nie popchnie Flamengo do przekształcenia się w SAF (spółkę akcyjną) lub nie zagrozi naszej sportowej wydajności, to nie zbuduję stadionu. Stadion jest ważny, to marzenie, ale na centrum treningowe czekaliśmy latami, ponad 20 lat. Mamy Maracanę na 19 lat. Mamy 19 lat, żeby zrealizować ten projekt. Musimy jeszcze wiele wygrać. Kiedy będziemy mieć więcej pieniędzy i więcej jasności co do projektu, podejmiemy decyzję." - powiedział Luiz Eduardo Baptista.
Luiz Eduardo Baptista powtórzył to, co powiedział podczas finału Campeonato Carioca, kiedy ujawnił, że koszt stadionu będzie wyższy niż przewidywano we wstępnych analizach przeprowadzonych za rządów Rodolfo Landima. Wówczas obecny prezes stwierdził, że szacowana w listopadzie kwota 1,9 miliarda reali jest już nieaktualna, a budowa stadionu może kosztować co najmniej 3 miliardy reali.
"Badania pokazują, że nie da się tego zrobić ani w przewidzianym czasie, ani za wcześniej wspomnianą cenę. Cztery firmy oceniają teraz wykonane wcześniej, wstępne prace, i wniosek jest taki, że niestety potrzeba więcej czasu i pieniędzy, niż mówiono wtedy. Niestety, tak wygląda życie. Jeśli to miałoby zagrozić sportowej wydajności Flamengo, nie podejmiemy się budowy. Spójrzmy na przykład Corinthians. W 2012 roku zdobyli Libertadores i Klubowe Mistrzostwa Świata. Moi przyjaciele kibicujący Corinthians mówili: "Za dwa lata będziemy mieć stadion i zobaczycie, co się stanie". I co się stało od tamtej pory, z punktu widzenia sportowego? Uczyć się na własnym doświadczeniu to oznaka inteligencji, a na cudzym, mądrości." - dodał.
W kwietniu Flamengo ogłosiło, że zatrudniło trzy firmy do przeprowadzenia szczegółowej inspekcji terenu, która ma potrwać sześć miesięcy. Celem jest zebranie informacji, które lepiej uzasadnią koncepcję stadionu opracowaną przez firmę "Arena Events + Venues", odpowiedzialną za bazowy projekt architektoniczny zaprezentowany w zeszłym roku i koordynującą dalsze prace.
Flamengo wygrało licytację na działkę na terenie Gasômetro w lipcu 2024 roku. Klub zapłacił 138,2 miliona reali oraz dodatkowe 7,8 miliona po ekspertyzie sądowej. 2 października podpisano wstępne porozumienie (umożliwiające klubowi przejęcie terenu następnego dnia) i ustalono 60-dniowy termin, by prawnicy przygotowali ostateczne dokumenty ze wszystkimi szczegółami uzgodnionymi podczas mediacji. Dokument ten miał zostać podpisany w pierwszym tygodniu stycznia, co jednak nie nastąpiło z powodu próśb o odroczenie ze strony nowych władz.