Baptista spodziewa się bardziej agresywnego okna transferowego
Prezydent Flamengo, Luiz Eduardo Baptista, udzielił wywiadu opublikowanego w piątkowy wieczór na FlamengoTV, oficjalnym kanale klubu na YouTube, w którym podsumował pierwsze sześć miesięcy swojej kadencji. Wśród poruszanych tematów wyjaśnił kontrowersyjne wycofanie się z transferu Mikey’ego Johnstona z West Bromwich Albion. Irlandzki skrzydłowy miał kosztować 5 milionów funtów i miał przylecieć do Brazylii 8 lipca.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
"To jest kilka etapów. Ludzie pytają: "Jak to możliwe, że badania medyczne rujnują albo przekreślają transfer?" Słuchajcie, ocenia się 40 zawodników, ale nie robi się badań medycznych wszystkich 40, to jest jak sito. Gdyby to był turniej, badania robiłbyś dopiero na półfinale. Kiedy więc robi się badania? Dopiero na finałach, nie ma sensu badać tylu zawodników na raz. Proces jest zaprojektowany w ten sposób. Nie jestem lekarzem, nie znam się na medycynie sportowej, choć mogę mieć swoje zdanie. Gdy pytasz specjalistę, nie odpowie ci technicznie, czy piłkarz jest dobry czy zły, czy pasuje do formacji 4-3-3 lub 3-5-2, czy jest waleczny... To nie jego działka. Powie tylko tyle: "Z punktu widzenia fizycznego jest zdrowy, nie miał problemów zdrowotnych przez ostatnie trzy lata." Dlaczego? Bo raport medyczny z tamtego klubu mówi, że zawodnik jest zdolny do gry przez 1800 minut rocznie. A ile już zagrał w tym roku? 900. Czyli miałbym sprowadzać zawodnika, który zagra 900 minut, podczas gdy musimy jeszcze rozegrać 4000? To są wybory, które trzeba podjąć. To nie jest przeciwko zawodnikowi, lecz na korzyść Flamengo. Może to być świetny piłkarz i profesjonalista, ale z punktu widzenia potrzeb Flamengo, moim zdaniem, w tej chwili nie był idealny. To moja praca, to znaczy być profesjonalistą, niezależnie od opinii innych osób. Słuchamy scoutów, Filipe Luísa, Boto, Departamentu Medycznego... Jedyna pewność, jaką mam, to taka, że ten proces jest dłuższy i bardziej wymagający, ale daje dużo większą pewność i precyzję na końcu oraz korzyść na dłuższą metę." - powiedział Luiz Eduardo Baptista.
Luiz Eduardo Baptista również bagatelizował kwestię ingerencji prezydenta, która wywołała niezadowolenie dyrektora technicznego José Boto. Szef Flamengo powiedział, że jego relacje z portugalskim działaczem są bardzo dobre i że ostateczna decyzja należy do niego.
"Ktoś musi ostatecznie podjąć decyzję. "A, prezydent ingeruje". Oczywiście, że prezydent ingeruje, ale jest to przedstawiane w niewłaściwy sposób... Ingerencją byłoby, gdybym powiedział scoutowi: "Nie oceniaj Daniego, tylko zwróć uwagę na tego chłopaka, João Guilherme, który jest dużo lepszy". Kim ja jestem, żeby mówić scoutowi, że zawodnik A jest lepszy od B? To nie moja rola. Moja rola to wziąć pod uwagę ocenę i zapytać: "Jakie kryteria zastosowałeś, oceniając tego zawodnika? Mówisz, że jest świetny. Świetny, dlaczego?" Mieliśmy przypadek obrońcy, którego ocenialiśmy na początku roku, zawodnika reprezentacji Brazylii. Cały scout był bardzo podekscytowany, również ja, ale scout powiedział: "To jest wolny obrońca, zagra tylko w drużynie, która gra nisko. Flamengo gra wysoko, to będzie koszmar, bo on nie jest szybki i nie będzie się w stanie odzyskać pozycji". Pokazał pięć czy sześć filmów z takich sytuacji w jego drużynie, które odpowiadają stylowi gry Flamengo. Mówisz: "Na miłość boską, to się nie uda, cały czas będzie miał piłkę za plecami". Czy to oznacza, że jest złym zawodnikiem? Nie, po prostu nie pasuje do stylu gry Flamengo." - dodał.
O transferach Luiz Eduardo Baptista powiedział, że Flamengo będzie miało "bardziej agresywne" okno transferowe, inne niż to na początku roku, kiedy klub pozyskał tylko napastnika Juninho i obrońcę Danilo. Przeprowadził również ocenę finansów klubu do tej pory.
"Mam nadzieję, że to letnie okno transferowe będzie bardziej agresywne niż to na początku roku. Trzeba jednak pamiętać, że po drugiej stronie są też ludzie, którzy myślą, że kiedy dostajemy pieniądze za Gérsona czy z Klubowych Mistrzostw Świata, to jest sam zysk i możemy od razu kupić każdego zawodnika za gotówkę. Tymczasem zawodnik wart 5 (milionów) teraz kosztuje 8. Ten, którego kiedyś można było kupić na dwie raty po 2,5 - jedną w tym roku, drugą w następnym - teraz kosztuje 8 i korzysta z twojej niecierpliwości. Kibice naciskają, chcą zawodnika natychmiast, co powoduje wzrost ceny. Byliśmy bardzo efektywni w zarządzaniu kosztami klubu w pierwszym półroczu. W zeszłym roku Flamengo miało wynik na poziomie 11% marży, a my zamknęliśmy pierwsze półrocze z 28% marży. Mimo że nie zwiększyliśmy przychodów o 20%, to w klubie zostało dużo więcej pieniędzy, ponieważ byliśmy bardziej efektywni w wydatkach. Do tej pory rok był całkiem dobry i jestem absolutnie przekonany, że ten rok będzie kluczowy dla przywrócenia równowagi między przychodami klubu a zadłużeniem. Doprowadzimy to do porządku, mimo strat, jakie ponieśliśmy z powodu Libry. Do tej pory było bardzo dobrze." - zakończył prezydent.