Boto: Jesteśmy odpowiedzialni finansowo
Zanim José Boto przedstawił dwóch najnowszych zawodników Flamengo, Anthony’ego Valencię i Joaquína Freitasa, wyjaśnił kulisy ostatnich ruchów klubu podczas okna transferowego.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Podczas piątkowej konferencji prasowej w Ninho do Urubu dyrektor techniczny ubolewał nad nieudanym transferem Thiago Almady, który ostatecznie trafił do River Plate.
— Był jeszcze jeden zawodnik, którego chcieliśmy. Nie będę odpowiadał, ale chodziło o Almadę. Ten transfer się posypał, jak mówicie. Stało się tak, ponieważ jesteśmy odpowiedzialni finansowo. Prezydent stawia na odpowiedzialność, nie jest lekkomyślny. Niedawno widziałem, jak jeden z naszych byłych działaczy powiedział coś bardzo trafnego: gdybyśmy mieli choć 50 procent nieodpowiedzialności innych brazylijskich klubów, przez najbliższe 20 lat wygrywalibyśmy wszystko. Ale tacy nie jesteśmy. Jesteśmy odpowiedzialni, chcemy regulować wszystkie nasze zobowiązania i dlatego ten trzeci transfer również nie doszedł do skutku — powiedział José Boto.
„Saga z Thiago Almadą” nabrała tempa po mistrzostwach świata, gdy River Plate i Flamengo rozpoczęły walkę o pozyskanie 25-letniego pomocnika.
Flamengo przez pewien czas było nawet na prowadzeniu w negocjacjach, w dużej mierze dzięki dobrym relacjom z Atlético Madryt, z którym Rubro-Negro niedawno przeprowadzili transfer Samuela Lino.
Dotychczasowa historia Flamengo związana z terminowym regulowaniem zobowiązań sprawiała, że Atlético Madryt było skłonne zaakceptować transakcję. Wciąż pozostawało jednak przekonanie samego Thiago Almady, który nie doszedł jeszcze do porozumienia z Flamengo w kwestii warunków finansowych.
River Plate miało natomiast bardziej zaawansowane rozmowy z otoczeniem zawodnika i ostatecznie sprzątnęło Thiago Almadę sprzed nosa Flamengo. Argentyński klub zapłacił za pomocnika 20 milionów euro.