Boto odpowiada Abelowi, mówi, że jest przyzwyczajony do wypowiedzi trenera Palmeiras
Flamengo i Palmeiras od dawna rywalizują ze sobą pod względem sportowym, politycznym, a także finansowym, a kwestie związane z tymi klubami wykraczają daleko poza boisko. Najnowszy rozdział tej rywalizacji miał miejsce w weekend, gdy wypowiedzi Abela Ferreiry dotarły do władz Rubro-Negro.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Po niedzielnym bezbramkowym remisie z Botafogo trener Palmeiras porównał swój klub do Flamengo. W swojej wypowiedzi Abel Ferreira przeniósł odpowiedzialność za zdobywanie trofeów na klub z Rio de Janeiro, przedstawiając Verdão jako pretendenta.
— Porównajcie, gdzie pracował trener Palmeiras i gdzie pracował trener Flamengo. Gdzie grał zawodnik występujący w Palmeiras i gdzie grali ci, którzy występują we Flamengo. Dlatego jest drużyna, która rzeczywiście ma obowiązek zrobić znacznie więcej, a my zawsze rywalizujemy z nią o wszystko, co jest z tym związane — powiedział Abel Ferreira.
José Boto postanowił zareagować na te wypowiedzi. W ekskluzywnym wywiadzie dla ESPN w Quito, gdzie Flamengo zmierzy się w nocy z czwartku na piątek z Independiente del Valle w ćwierćfinale Copa Libertadores, portugalski dyrektor powiedział, że jest przyzwyczajony do wypowiedzi Abela Ferreiry i przypomniał, że pod względem wydatków Palmeiras zainwestowało niemal dwa razy więcej niż Rubro-Negro.
— Abel stosuje strategię komunikacyjną, którą być może trudno zrozumieć osobom z zewnątrz. Oni (Palmeiras) wydali prawie dwa razy więcej niż ja od momentu, gdy przyjechałem — stwierdził.
— Mówienie, że zawodnicy Flamengo przychodzą z wielkich klubów... Vitor Roque grał w Barcelonie, Andreas (Pereira) w Manchesterze United, (Gustavo) Gómez grał w Milanie, o tym też trochę zapomnieli. Wyglądało na to, że próbował przenieść odpowiedzialność na nas. Jesteśmy już do tego przyzwyczajeni — dodał.
DYREKTOR MÓWI O TERMINARZU
— Nie da się być regularnym przy takim terminarzu — żalił się dyrektor techniczny, który mówił o serii meczów rozgrywanych przez brazylijskie kluby.
— Nie ma żadnego podobnego terminarza w żadnej części świata, który obejmowałby tak ogromną liczbę meczów i podróży...
José Boto nie ograniczył tej sytuacji wyłącznie do Flamengo.
— Nie chodzi tylko o liczbę meczów, ale także o brak treningów, przez co zespoły nie są w stanie być stabilne. Nie tylko Flamengo, to Palmeiras, to wszyscy, którzy walczą o trofea. To po ludzku niemożliwe. W Europie minimalny czas pomiędzy meczami wynosi 72 godziny — zakończył.