Boto przewiduje "skromne okno transferowe"
Nie jest żadną tajemnicą, że Flamengo aktywnie działa na rynku transferowym i szuka co najmniej trzech wzmocnień na dalszą część sezonu. Oczywiście pod warunkiem, że zespół prowadzony przez Leonardo Jardima nie straci żadnego ze swoich kluczowych zawodników.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
W ekskluzywnym wywiadzie dla ESPN dyrektor techniczny José Boto potwierdził, że klub chce wzmocnić skład, jednocześnie unikając dużych wydatków. Zaznaczył jednak, że Flamengo będzie musiało również sprzedać kilku piłkarzy, przede wszystkim młodych zawodników.
Portugalczyk odniósł się także do sytuacji, zarówno sportowej, jak i kontraktowej, kilku ważnych graczy, takich jak Emerson Royal, Erick Pulgar i Gonzalo Plata. Przy okazji wskazał również, kto jego zdaniem może zostać kolejnym dużym transferem Flamengo. Według José Boto tym zawodnikiem jest Evertton Araújo.
JAKA JEST OBECNIE RZECZYWISTA SYTUACJA FINANSOWA FLAMENGO?
– Nie odpowiem na to pytanie, ponieważ nie leży to w zakresie moich obowiązków. Nie jestem odpowiedzialny za finanse klubu i całe szczęście. Mam ogromny szacunek dla ludzi, nie tylko we Flamengo, ale we wszystkich klubach, którzy co miesiąc muszą znaleźć środki na wypłatę wynagrodzeń, aby nie było żadnych zaległości. Naprawdę bardzo to szanuję. Nie chcę więc wypowiadać się ani na temat, którego nie znam od podszewki, ani opierać się wyłącznie na informacjach, które do mnie docierają. Mogę natomiast powiedzieć, odpowiadając niejako na kolejne pytania, że dwa ostatnie okna transferowe były pod względem wydatków wyjątkowo intensywne i to jest fakt. Można dyskutować, czy były udane, czy nie, ale nie zmienia to faktu, że Flamengo wydało wtedy bardzo dużo pieniędzy. Taka sytuacja nie powtórzy się w obecnym oknie transferowym. Takie wytyczne otrzymałem. Nie chodzi o to, że nie lubię wydawać pieniędzy. Myślę, że każdy lubi wzmacniać zespół. Mam jednak do tego duży szacunek i świadomość odpowiedzialności. Jestem więc przekonany, że to okno transferowe nie będzie przypominało ani zimowego, ani tego sprzed roku. Będzie znacznie bardziej stonowane. Z drugiej strony, nie można ciągle mówić, i to nie ja to powtarzam, lecz wasi koledzy z mediów, że Flamengo ma najlepszą kadrę w Ameryce Południowej, a jednocześnie twierdzić, że potrzebuje siedmiu czy ośmiu nowych zawodników. To po prostu nie ma sensu. Oczywiście zarówno ja, jak i Leonardo Jardim zidentyfikowaliśmy jedną lub dwie pozycje, które chcielibyśmy wzmocnić. Wiemy również, których zawodników chcemy pozyskać. Teraz czekamy na odpowiedni moment, aby nie wydawać pieniędzy, których nie trzeba wydawać.
BĘDĘ WIĘC BARDZIEJ BEZPOŚREDNI: CZY FLAMENGO OBECNIE POTRZEBUJE SPRZEDAŻY ZAWODNIKÓW?
– Tak. Klub musi przeprowadzić kilka transferów wychodzących i właśnie nad tym pracujemy. Staramy się jednak sprzedawać piłkarzy w taki sposób, aby nie osłabić sportowej jakości zespołu. Tak było choćby w przypadku Ryana Roberto. Do transferu doszło również dlatego, że zawodnik nie chciał przedłużyć kontraktu. Z mojego punktu widzenia, jako osoby od wielu lat działającej na rynku transferowym, sprzedaż piłkarza za 9,5 miliona euro na sześć miesięcy przed wygaśnięciem jego umowy była bardzo korzystnym ruchem. To właśnie takie transakcje chcemy przeprowadzać, aby nie naruszać trzonu pierwszej drużyny. Dzięki temu klub będzie mógł pozyskać środki na dwa lub trzy konkretne wzmocnienia, które mamy już wytypowane. Oczywiście wszystko może się zmienić, jeśli dojdzie do jednej lub dwóch niespodziewanych sprzedaży. Taka sytuacja jest możliwa. Może pojawić się oferta na tyle atrakcyjna, że mimo braku planów dotyczących odejścia danego zawodnika zdecydujemy się ją zaakceptować. Wówczas będziemy musieli znaleźć odpowiedniego następcę. Na ten moment mamy jednak bardzo jasno określony plan. Dokładnie wiemy, których piłkarzy chcemy zatrzymać, którzy mogą odejść oraz kogo chcemy sprowadzić do zespołu.
CZY MOŻESZ ZDRADZIĆ, KTÓRE POZYCJE WYMAGAJĄ OBECNIE WZMOCNIENIA?
– Nie. I nie chodzi tylko o kwestię zachowania tajemnicy. Dyskrecja jest również częścią tego biznesu. Informacje pojawiające się w mediach mogą wpływać na cenę zawodnika i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Mają one realny wpływ na kwotę, jaką trzeba później zapłacić. To także kwestia szacunku wobec piłkarzy, których obecnie mamy na tych pozycjach. Myślę, że czasami w tym temacie pojawia się przesada. Pamiętam, że w zeszłym roku mniej więcej w tym samym okresie byliśmy liderem Brasileirão. Tymczasem z przekazów medialnych można było odnieść wrażenie, że Flamengo walczy o utrzymanie, ponieważ potrzebuje dziesięciu czy piętnastu nowych zawodników. Patrzyłem wtedy na twarze naszych piłkarzy. Oni byli na pierwszym miejscu w lidze i awansowali do 1/8 finału Libertadores. Myśleli: "Przecież radzimy sobie dobrze. Skąd ta obsesja, że drużyna potrzebuje aż tylu wzmocnień?". Oczywiście, wtedy potrzebowaliśmy wzmocnień. Bez wątpienia bardziej niż teraz. Ale trzeba też mieć szacunek do zawodników, którzy są tutaj obecni, którzy przez ostatnie lata tak wiele dali klubowi i nadal dają z siebie wszystko.
DLACZEGO NIE SPRZEDALIŚCIE EMERSONA ROYALA DO ASTON VILLI? CO WIĘCEJ, CZY ODRZUCILIŚCIE OFERTY ZA INNYCH ZAWODNIKÓW?
– Nie będę mówił o żadnej konkretnej ofercie ani ewentualnej ofercie, ponieważ Emerson Royal jest tutaj, trenuje z zespołem. Nie będę komentował żadnych negocjacji. Otrzymaliśmy kilka propozycji dotyczących niektórych zawodników, ale nie zamierzam zdradzać, których. W tym momencie trzeba jednak odpowiednio wyważyć to, co klub zyskuje, co traci i kogo musiałby później zastąpić. To bardzo łatwe mówić o rynku transferowym, kiedy samemu nie trzeba podejmować tych decyzji. Istnieje wiele zmiennych, które trzeba wziąć pod uwagę. Jeśli sprzedaję danego zawodnika, kim go zastępuję? Czy pieniądze uzyskane z transferu wystarczą zarówno na jego zastąpienie, jak i na rozwiązanie ewentualnych problemów finansowych? Wszystko to musi być uwzględnione w bilansie przy podejmowaniu decyzji o sprzedaży lub pozostawieniu piłkarza. Z drugiej strony są też kwestie, o których ludzie często nie myślą. Sprzedaż zawodnika, którego na tym etapie nie mamy kim zastąpić, nie byłaby dobrym rozwiązaniem. Bez wymieniania nazwisk i wchodzenia w szczegóły, istnieje wiele czynników, które decydują o tym, czy dany piłkarz zostanie sprzedany. To nie działa na zasadzie: "To dobra oferta, sprzedajmy go!". I co dalej? Kogo sprowadzimy w jego miejsce? Czy zdążymy znaleźć odpowiedniego zawodnika przed pierwszymi meczami kontrolnymi? Czy będzie to piłkarz, który od razu może mieć znaczący wpływ na drużynę? Czy pieniądze otrzymane za sprzedanego zawodnika wystarczą, aby pozyskać odpowiedniego następcę? Często osoby wypowiadające się na ten temat robią to bez pełnej wiedzy, ponieważ to nie one muszą zarządzać takimi sytuacjami. To my tutaj ponosimy za to odpowiedzialność. Oczywiście nie jest to decyzja tylko moja. Podejmujemy ją wspólnie: ja, prezydent klubu oraz trener, który ma w tym procesie bardzo ważny głos.
EFEKT LUCASA PAQUETY: SĄ POZYTYWNE, ALE TAKŻE NEGATYWNE STRONY. POZYTYWEM BYŁ SYGNAŁ, JAKI FLAMENGO WYSŁAŁO NA RYNEK TRANSFEROWY. NEGATYWEM NATOMIAST WZROST CEN PRZY KOLEJNYCH NEGOCJACJACH, PRAWDA? CZY CENY RZECZYWIŚCIE SĄ ZAWYŻONE PRZY POZYSKIWANIU NOWYCH ZAWODNIKÓW?
– To zjawisko, które występuje w Europie i właściwie wszędzie na świecie. Przykładowo, kiedy Atlético Madryt zapłaciło Benfice 120 milionów euro za João Félixa, wszystkie inne kluby zaczęły później oczekiwać od Atlético kwot, które prawdopodobnie nie byłyby realne, gdyby nie doszło wcześniej do tego transferu za taką sumę. To efekt, który istnieje i dotyczy wszystkich wielkich klubów. A Flamengo jest wielkim klubem.
CZY OSTATNIO ZREZYGNOWALIŚCIE Z WIELU ZAWODNIKÓW Z POWODU ICH RZEKOMO ZAWYŻONEJ WARTOŚCI?
– Nie zrezygnowaliśmy z aż tak wielu piłkarzy. To prawda jednak, że czasami pytamy o dostępność niektórych zawodników, nawet jeśli tylko po to, aby zorientować się, jakie są realne możliwości przeprowadzenia takiego transferu. Zdarza się, że kwota, której oczekuje klub sprzedający, jest znacznie wyższa niż rzeczywista wartość danego zawodnika.
CZY ÉVERTON CEBOLINHA ZAKOŃCZY ROK WE FLAMENGO, CZY ODEJDZIE JUŻ W POŁOWIE SEZONU?
– Nie chodzi o to, że nie odpowiem, bo nie wiem, jakie będą nasze działania. Nie odpowiem z szacunku do zawodnika oraz do nas samych.
CZY EVERTTON ARAÚJO JEST KOLEJNYM WIELKIM TRANSFEREM WYCHODZĄCYM FLAMENGO?
– To właśnie o tym mówię. Największe sprzedaże zawodników z Ameryki Południowej do Europy nigdy nie dotyczą piłkarzy starszych niż 24 czy 25 lat. Mam na myśli transfery za 30, 35 czy 40 milionów euro. Poza pewnymi wyjątkami dotyczącymi alternatywnych rynków, jak na przykład Rosja, takie transakcje później praktycznie się nie zdarzają. Evertton jest właśnie w tym przedziale wiekowym, ma odpowiednią jakość i bardzo prawdopodobne, że będzie kolejną dużą sprzedażą Flamengo.
CZY MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻE ZAKOŃCZY ROK WE FLAMENGO? CZY MOŻNA TO ZAGWARANTOWAĆ?
– Nie można. Oczywiście zawodnicy mają klauzule odstępnego, a jego klauzula jest bardzo wysoka, wynosi 200 milionów euro. Nie wierzę jednak, aby ktoś ją zapłacił. Najprawdopodobniej zakończy sezon tutaj.
CZY ODEJŚCIE PULGARA W POŁOWIE ROKU JEST POWODEM DO OBAW? ZE WZGLĘDU NA NISKĄ KLAUZULĘ WYKUPU WYNOSZĄCĄ 4 MILIONY DOLARÓW...
– Kwota, którą podałeś, nie jest dokładna. Nie powiem jednak, jaka jest prawdziwa wartość. Jest wyższa niż 4 miliony dolarów.
ALE MIMO WSZYSTKO JEST NISKA?
– To zależy od tego, co dla ciebie oznacza "niska". Wszystko zależy od punktu widzenia. Czy 5 lub 6 milionów euro to mało za zawodnika mającego 32 czy 33 lata? To kwestia oceny. Jesteśmy jednak tego świadomi. Rozmawialiśmy już z zawodnikiem i on jest tutaj szczęśliwy. Nie obawiamy się, że go stracimy.
W PRZESZŁOŚCI DUŻO MÓWIŁO SIĘ O PROBLEMACH Z DYSCYPLINĄ GONZALO PLATY. ZAWODNIK POZOSTAŁ W KLUBIE, A JARDIM NA NIEGO POSTAWIŁ. CZY OBECNIE PLAN ZAKŁADA JEGO ZATRZYMANIE CZY SPRZEDAŻ?
– Nawet gdybyśmy w tamtym momencie rozważali jego odejście, rynek transferowy był już zamknięty. Zresztą nadal jest zamknięty, jeszcze się nie rozpoczął. Poza tym jedną z rzeczy, o które zawsze prosił Leonardo Jardim, było to, aby mógł dokładnie poznać wszystkich zawodników. Przy kalendarzu, w którym mecze odbywają się co trzy dni, pełne poznanie piłkarzy zajmuje dużo czasu. Nie ma tutaj takiego okresu, jaki istnieje w Europie, gdzie można codziennie przebywać z zawodnikami i trenować z nimi każdego dnia. Jardim zawsze powtarzał: "Chcę dobrze poznać zawodników, chcę ich dokładnie zobaczyć, chcę wiedzieć, gdzie mogę pomóc, nie tylko pod względem technicznym i taktycznym, ale również mentalnym". Nigdy nie powiedział: "Nie, tego zawodnika nie chcę w drużynie". Nigdy, absolutnie nigdy. Jedną z rzeczy, które zawsze robiliśmy, było danie mu czasu, aby dokładnie zobaczył, jaki zespół ma do dyspozycji. Dopiero później siadamy i analizujemy: "Na tej pozycji chciałbym mieć wzmocnienie, a z tej pozycji chciałbym zrezygnować".
DANILO Z BOTAFOGO I MARCOS ANTÔNIO Z SÃO PAULO TO DWA NAZWISKA, KTÓRE WAS INTERESUJĄ? CZY ISTNIEJE MOŻLIWOŚĆ ICH POZYSKANIA?
– Mogę powiedzieć, że to dwaj świetni zawodnicy. Są jednak zupełnie różni. Chociaż grają na podobnych pozycjach, różnią się stylem i charakterystyką. Pod względem technicznym obaj są bardzo dobrymi piłkarzami. Tyle mogę powiedzieć.
CZY W TRAKCIE TWOJEJ PRACY WE FLAMENGO, NEYMAR BYŁ KIEDYKOLWIEK TEMATEM ROZMÓW? CZY ANALIZOWALIŚCIE JEGO SPROWADZENIE? KTOŚ GO SUGEROWAŁ? COŚ W TYM RODZAJU?
– Wolałbym nie mówić o Neymarze, ponieważ wypowiadanie się na jego temat w Brazylii przysporzyło mi już kilku problemów. Mogę powiedzieć, że bardzo go podziwiam i uważam, że jest jednym z najbardziej niesprawiedliwie ocenianych zawodników w swojej karierze. Pod względem możliwości fizycznych i technicznych jest na poziomie Cristiano Ronaldo i Lionela Messiego. Nie będę jednak rozstrzygał, kto ponosi winę za to, że Neymar miał tak wiele kontuzji. Jest jedna rzecz, o której mówiłem już wcześniej i powtarzałem ją wielokrotnie. Uważam, że spośród tej trójki wielkich zawodników, czyli Messiego, Cristiano i Neymara, to właśnie Neymar był najmniej chroniony przez sędziów. To jemu najczęściej pozwalano na boisku na zbyt ostrą grę ze strony rywali. Moim zdaniem również miało to wpływ na wiele kontuzji, których doznał. To znakomity zawodnik, ale nie będę mówił, czy jego nazwisko kiedykolwiek pojawiło się na stole, czy nie, ani czy dobrym rozwiązaniem był jego wyjazd na mundial, czy nie.
CRISTIANO RONALDO NIEDAWNO POTWIERDZIŁ, ŻE MIAŁ MOŻLIWOŚĆ WZMOCNIENIA ARGENTYŃSKICH KLUBÓW PODCZAS OSTATNICH KLUBOWYCH MISTRZOSTW ŚWIATA, W KTÓRYCH WY RÓWNIEŻ UCZESTNICZYLIŚCIE. W TAMTYM CZASIE DUŻO MÓWIŁO SIĘ TAKŻE O ZAINTERESOWANIU ZE STRONY BOTAFOGO. A FLAMENGO? CZY JEGO NAZWISKO BYŁO KIEDYŚ OMAWIANE?
– Nie. Nigdy. Jego nazwisko nie zostało nawet przedstawione przez kogoś z jego otoczenia, a przecież wiesz, że Cristiano ma bardzo rozbudowany sztab ludzi wokół siebie.