Boto widzi "brak odpowiedniego momentu" w sprawie Johnstona

Rozmiar tekstu: A A A

Flamengo wydało prawie 300 milionów reali i przeprowadziło w tym semestrze najdroższe okno transferowe w swojej historii, co ciekawe po tym, jak zrezygnowało z pozyskania Mikeya Johnstona. Mało znany irlandzki napastnik był monitorowany przez scoutów Rubro-Negro i miał zostać kupiony z West Bromwich Albion, występującego w rozgrywkach Championship, za 5 milionów funtów (prawie 37 milionów reali).

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Weto, które wyszło od prezydenta Luiza Eduardo Baptisty, spowodowało w tamtym czasie konflikt z dyrektorem wykonawczym ds. piłki nożnej José Boto. W wywiadzie dla "Uol" opublikowanym w poniedziałek Portugalczyk skrytykował kulturę w brazylijskim futbolu i powiedział, że popełnił błąd związany z czasem, ponieważ Mikey Johnston miał być pierwszym wzmocnieniem Flamengo w tym oknie transferowym.

"Myślę, że była to kwestia czasu, ponieważ gdyby nie był pierwszym, gdyby pojawił się między Saúlem a Samuelem Lino, być może kibice zareagowaliby inaczej. To oczywiste, że zadaniem scoutingu jest sprowadzanie zawodników, których nikt nie zna. Pochodzę z kraju, który jest dobrze znany właśnie z tego typu ruchów, sprowadzałem tam zawodników takich jak David Luiz, o którym w Portugalii nikt wcześniej nie słyszał. Jest tam zakorzeniona kultura działania w ten sposób, a tutaj, w Brazylii, będą musieli to w końcu robić. Wiele klubów, nie Flamengo, bo ono nie musi, ale wiele klubów będzie musiało zacząć to robić i zarządzać bardziej zgodnie z tym, jakie są ich realne potrzeby, niż zarządzać na pokaz, dla mediów i dla kibiców."- stwierdził José Boto.

Mimo że zaznaczył, iż Flamengo nie musi atakować alternatywnych rynków ze względu na swoją siłę finansową, José Boto podkreślił, że będzie nadal szukał mniej znanych zawodników, tak jak zrobił to z Juninho na początku roku, i jako przykład podał szwedzkiego napastnika Viktora Gyökeresa, który strzelił 54 gole w 52 meczach dla Sportingu w ostatnim sezonie i został sprzedany do Arsenalu.

"Sporting w tym roku sprzedał Gyökeresa za 70 milionów euro. Gdybym chciał sprowadzić go do Flamengo, myślę, że nikt nie miałby nic przeciwko. Ale kiedy Sporting, który zapłacił za niego 20 milionów euro w drugiej lidze angielskiej, zrobił ten ruch, myślę, że tutaj byłoby to niemożliwe ze względu na reakcję, jaką widziałem przy zawodniku wartym 5 milionów. Dlatego musimy mieć inteligencję, by dostosować się do różnic kulturowych i oczekiwań samych kibiców. Gdyby Juninho strzelił 20 goli, być może sprowadzilibyśmy Mikeya Johnstona bez większego problemu. Ale oczywiste jest, że w klubie takim jak Flamengo, o wielkości Flamengo, uważam, że trzeba prowadzić rynek mieszany: zawodników naprawdę głośnych nazwisk oraz takich, którzy, mimo że nimi nie są, wniosą coś do drużyny i zapewnią jeszcze więcej lat wydajności sportowej czy nawet finansowej." - dodał.

Juninho był pierwszym transferem José Boto we Flamengo, ale napastnik dotychczas nie zdołał się przebić. Ma na koncie trzy gole i 27 meczów w koszulce Rubro-Negro, z czego tylko siedem rozpoczął w wyjściowym składzie. Ostatni raz wyszedł na boisko w remisie 1:1 z Ceará w dniu 3 sierpnia, a następnie nie był nawet powoływany przez Filipe Luísa w ostatnich spotkaniach.

iconautor: MentiX

icon 16.09.2025

icon05:59

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: Twitter Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy