Boto wyjaśnia, jak Filipe Luís sprawił, że zmienił zdanie
Mimo zdobycia Copa do Brasil w ubiegłym roku i ogromnej sympatii kibiców, Filipe Luís przeżywał moment niepewności we Flamengo - podobnie jak wiele osób w klubie z powodu okresu wyborczego.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Po tym, jak Luiz Eduardo Baptista został wybrany na stanowisko prezydenta i ogłosił José Boto jako dyrektora technicznego oraz "głównego decydenta" w kwestiach Departamentu Piłki Nożnej, pierwsze pytanie brzmiało: "Kto będzie trenerem w 2025 roku?" W debacie prezydenckiej organizowanej przez ESPN nowy prezydent Flamengo zapewniał, że Filipe Luís pozostanie na stanowisku.
Jednak Luiz Eduardo Baptista dał Jose Boto pełną swobodę w wyborze szkoleniowca. W ekskluzywnym wywiadzie dla ESPN, portugalski dyrektor wyjaśnił cały proces decyzyjny dotyczący Filipe Luísa oraz wątpliwości, które miał, zanim ostatecznie podjął decyzję o jego zatrudnieniu. Przyznał też, że początkowo jego wybór miał być inny.
"Cieszę się, że mam okazję o tym mówić, bo wcześniej zostałem źle zrozumiany. Powtórzę: kiedy zacząłem rozmawiać z Bapem, od razu zaznaczyłem, że nie ma sensu, abym jako dyrektor pracował z trenerem, do którego nie mam zaufania. To prosta droga do niepowodzenia. Postawiłem więc warunek, że będę miał decydujący głos w wyborze szkoleniowca. W tamtym momencie Filipe Luís nawet nie był jeszcze pierwszym trenerem Flamengo. Potem zacząłem uważnie śledzić drużynę, analizować skład i to, co trener może wnieść do zespołu. W kontekście brazylijskiej piłki dostrzegłem, że Filipe wyróżnia się na tle innych. Uważnie słuchałem jego konferencji prasowych, co dużo mówi o wiedzy technicznej i taktycznej. Kiedy przyszło do podjęcia decyzji, uznałem, że warto postawić na niego, zarówno intuicyjnie, jak i na podstawie mojej analizy. Filipe ma wszystkie cechy trenera najwyższego poziomu. Przede wszystkim rozumie, że to, kim był jako piłkarz, ma niewielkie przełożenie na jego nową rolę. A to kluczowe, bo kiedy ktoś to sobie uświadamia, staje się bardziej otwarty, zaczyna studiować piłkę, staje się niespokojny w poszukiwaniu wiedzy. A on dokładnie taki jest, ma ogromny głód nauki. Moim zdaniem to właśnie on zmieni postrzeganie brazylijskich trenerów w Europie. Nie twierdzę, że nie ma innych brazylijskich szkoleniowców o dużej wiedzy, ale Filipe odwróci wizerunek trenera z Brazylii, który panuje w Europie. Powiedziałem mu to trochę w żartach, ale naprawdę w to wierzę, on zakończy dominację portugalskich trenerów w Brazylii." - powiedział Jose Boto.
Portugalczyk ujawnił również szczegóły pierwszej rozmowy z Filipe Luísem. Oprócz wyjaśnienia swojej metody pracy, Jose Boto podkreślił, że trener Flamengo w pełni zaakceptował jego podejście i styl współpracy, który obowiązywać będzie od 2025 roku w Ninho do Urubu.
"Po raz pierwszy rozmawiałem z Filipe przez telefon. Lubię wyrażać swoje opinie. Niektórzy trenerzy tego nie lubią, ale on od razu powiedział: "Nie chcę, żeby mi się we wszystkim przytakiwało". Od początku mieliśmy zdrową dyskusję, od spraw kadrowych po taktyczne aspekty gry. Rozmawiamy i to sprawia, że obaj się rozwijamy. Taką samą relację miałem z trenerami Szachtara, Paulo Fonsecą, Luísem Castro i Roberto De Zerbim. Wszyscy byli otwarci na moje uwagi, a ja również chętnie słuchałem ich argumentów. To świetna relacja zawodowa." - dodał.
Na koniec Jose Boto podkreślił, że fakt, iż Filipe Luís doskonale zna Flamengo i rozumie jego tożsamość, doskonale wpisuje się w projekt klubu. Dlatego jego wybór na trenera był naturalną decyzją.
"Flamengo ma swoje DNA. Wystarczy spojrzeć na jego legendarnych piłkarzy, na to, jak klub stał się rozpoznawalny w Europie, ofensywny styl gry, dominacja, drużyna, która narzuca swój styl i nigdy nie kalkuluje. Chodzi o to, by stworzyć model gry Flamengo, który odzwierciedla tożsamość klubu. Filipe chce tego samego dla swojego zespołu. Gdy to jest jasno określone, wszystko staje się łatwiejsze. W Szachtarze miałem podobne doświadczenie, zmienialiśmy trenerów, ale nie zmienialiśmy modelu gry ani profilu szkoleniowca. Istniał jeden określony styl, a trenerzy byli wybierani zgodnie z nim. Tak było z Luísem Castro, z De Zerbim, wszyscy mieli podobne podejście. To właśnie chcemy wdrożyć we Flamengo. Na szczęście Filipe doskonale pasuje do tej koncepcji, a jego następca również będzie musiał wpisywać się w ten model. Ale kibice nie muszą się tym martwić. Naszym celem jest dostarczanie im radości i sprawianie, by byli szczęśliwi z wyników drużyny." - zakończył Jose Boto.