Boto wyjaśnia wpływ końca zakładów bukmacherskich na Flamengo
W czwartkowym wywiadzie udzielonym w Ninho do Urubu dyrektor techniczny Flamengo, José Boto wypowiedział się na temat możliwego wpływu zakazu działalności firm bukmacherskich w Brazylii, wprowadzonego na mocy rozporządzenia tymczasowego nr 1.394/2026. Portugalczyk zdradził również, że dzień wcześniej odbył czterogodzinną rozmowę z prezydentem klubu, Luizem Eduardo Baptistą.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Obecny sponsor główny Flamengo, firma bukmacherska Betano, ma podpisaną umowę z Rubro-Negro do końca 2028 roku. Wartość kontraktu wynosi około 266 milionów reali, a bezpośrednie przychody klubu z tej umowy mogą sięgać 268 milionów reali rocznie.
José Boto zapewnił, że ewentualna utrata tych wpływów nie wpłynie na wynagrodzenia zawodników i pracowników. Jednocześnie przyznał, że w przypadku utrzymania zakazu klub będzie musiał zmienić swoje plany dotyczące funkcjonowania na rynku transferowym.
— Te kwestie nigdy nie wpłyną na wynagrodzenia zawodników. Mogę was zapewnić, że Flamengo nie spóźni się z żadną wypłatą, nie przestanie płacić pracownikom ani zawodnikom. Kiedy prezydent mówi: „Jak mam zapłacić za Paquetę?”, nie chodzi o samego Paquetę, ale o zawarte umowy. Zostały one podpisane z uwzględnieniem tego, że mieliśmy legalnie zawarte kontrakty. To tak jak w waszych domach. Przecież liczycie na pieniądze z pensji. Jeśli nagle przestaną wam płacić, nie będziecie mogli opłacić domu, nie będziecie mogli spłacić samochodu... I właśnie z tym mamy tutaj do czynienia — wyjaśnił José Boto.
Portugalczyk podkreślił, że Flamengo musi brać pod uwagę różne scenariusze, ponieważ utrata pieniędzy z umowy z Betano miałaby wpływ na całe planowanie sportowe klubu.
— Pracujemy nad różnymi scenariuszami. Będzie to miało wpływ na całe planowanie sportowe. W najgorszym scenariuszu możemy być zmuszeni do sprzedaży zawodników i nie zastępować ich innymi. Może się zdarzyć, że będziemy musieli sprzedawać piłkarzy, aby zdobyć pieniądze na regulowanie zobowiązań, które mamy. Nie możemy przecież przestać spłacać należności, które musimy uregulować, ponieważ później wiąże się to z konsekwencjami, takimi jak zakaz rejestrowania nowych zawodników i inne tego typu sankcje — powiedział.
Boto zaznaczył również, że klub podjął wcześniejsze zobowiązania, zakładając wpływy wynikające z legalnie zawartych umów.
— Podjęliśmy zobowiązania, zakładając, że będziemy mieli pieniądze pochodzące z legalnych umów, które podpisaliśmy. Nagle zostajemy bez tych pieniędzy. To tak jak w waszych domach: nagle tracicie źródło dochodu, na które wcześniej liczyliście.
JAK FLAMENGO ZAPŁACI ZA PAQUETĘ?
Wypowiedź prezydenta Flamengo, Luiza Eduardo Baptistę dotycząca konieczności uregulowania płatności za Lucas Paquetę, była jednym z tematów poruszonych podczas rozmowy. José Boto wyjaśnił, że nie chodzi o wynagrodzenie zawodnika, lecz o zobowiązania wobec West Hamu wynikające z jego transferu.
— Kiedy prezes mówi: „Jak mam zapłacić za Paquetá?”, nie chodzi o pensję Paquetę. Chodzi o to, jak zapłacimy West Hamowi zobowiązania, które na siebie przyjęliśmy. To właśnie w takich scenariuszach pracujemy — wyjaśnił dyrektor Flamengo.
Jednocześnie José Boto ponownie zapewnił, że wynagrodzenia zawodników i pracowników nie są zagrożone.
— Nawet w najgorszym scenariuszu wynagrodzenia zawodników i pracowników nigdy nie będą zagrożone. Nie będzie to problemem ani w tym roku, ani w 2027 roku. Te pieniądze są świętością i Flamengo wywiąże się ze wszystkich kontraktów zawartych z zawodnikami. To nie będzie przedmiotem problemu. Zagrożone mogą być natomiast zobowiązania, które zaciągnęliśmy wobec innych klubów.
SPRZEDAŻ ZAWODNIKÓW MOŻLIWYM ROZWIĄZANIEM
Utrata przychodów z zakładów bukmacherskich mogłaby również ograniczyć możliwości Flamengo na rynku transferowym. José Boto przyznał, że w najgorszym scenariuszu klub może być zmuszony do sprzedaży kilku zawodników bez możliwości sprowadzenia odpowiednich następców.
— Ta sytuacja sprawi nawet, że będziemy jeszcze bardziej dbać o zawodników, których już tutaj mamy, szczególnie w kontekście przedłużania ich kontraktów. Nie możemy kupować, ponieważ... żeby kupować, potrzebujemy pieniędzy, a w tym momencie ich nie mamy. Mówimy o najgorszym scenariuszu, w którym nie będziemy mieli tego sponsora. W najgorszym przypadku być może będziemy musieli sprzedać kilku zawodników, dwóch lub trzech, i nie będziemy w stanie zastąpić ich piłkarzami o tej samej jakości — powiedział José Boto.
Dyrektor techniczny Flamengo odniósł się również do potencjalnego wpływu całej sytuacji na konkurencyjność brazylijskich klubów w Copa Libertadores.
— Myślę, że Flamengo się tego obawia, ale inne kluby również. Jeśli Flamengo jest zaniepokojone, inne kluby także powinny być. Z pewnością obniży to poziom i konkurencyjność brazylijskiego futbolu. Być może za rok lub dwa zamiast trzech brazylijskich klubów będziemy mieli trzy argentyńskie zespoły w półfinałach Libertadores.
FLAMENGO AKTYWNE W SPRAWIE ROZPORZĄDZENIA
Flamengo podjęło również działania prawne przeciwko rozporządzeniu tymczasowemu nr 1.394/2026. Sędzia Luiz Fux z Najwyższego Trybunału Federalnego (STF) zezwolił klubowi na przystąpienie w charakterze amicus curiae do trzech postępowań dotyczących kontroli konstytucyjności (ADI 7721, ADI 7723 i ADI 7749), w których rozpatrywana jest przyszłość firm bukmacherskich w Brazylii.
Decyzja pozwala władzom Rubro-Negro bezpośrednio uczestniczyć w postępowaniu przed STF i przedstawiać dane techniczne na rzecz natychmiastowego zawieszenia rozporządzenia podpisanego przez rząd federalny.
Głównym argumentem przedstawionym przed Najwyższym Trybunałem Federalnym jest ryzyko poważnych strat finansowych, do których może dojść jeszcze przed rozpatrzeniem sprawy przez Kongres. Klub szacuje, że jego własne straty mogą sięgnąć nawet 430 milionów reali, a wpływ na brazylijski futbol może wynieść około 2,5 miliarda reali.
Flamengo zwraca również uwagę na brak okresu przejściowego, wskazując na straty związane z już wyprodukowanymi i sprzedanymi koszulkami, tablicami reklamowymi zainstalowanymi na stadionach oraz obowiązującymi umowami dotyczącymi transmisji.
Oprócz bezpośrednich skutków ekonomicznych w piśmie procesowym wskazano również, że zakaz działalności regulowanych firm może przynieść odwrotny skutek i skierować graczy w stronę nielegalnych platform bukmacherskich.
Dzięki zgodzie Luiza Fuxa Flamengo stało się bezpośrednim uczestnikiem dyskusji dotyczącej przyszłości rynku zakładów bukmacherskich w Brazylii.