Brak kreatywności problemem Flamengo
Atmosfera przed grą sprzyjała Flamengo. Drużyna Rogério Ceniego przeszła epicką turę, miała tydzień wolnego na trening i mogła wywrzeć presję na liderze São Paulo, który rozgrywał swoje spotkanie chwilę po meczu z Fortalezą. Oprócz bezbramkowego remisu, występ na Castelão był wiadrem zimnej wody dla Rubro-Negro, którzy, oprócz słabej gry, widzieli jak Atlético Mineiro zostało nowym wiceliderem, a na koniec triumf Tricolor.
W obliczu Fortalezy, która była dobrze ustawiona w defensywie, Mengo nie było zbyt kreatywne i nie zdołało znaleźć alternatywny, aby pokonać swojego przeciwnika. Posiadanie piłki było jałowe i nie przekładało się nie ilość stworzonych szans. Tak więc Fla rozegrało grę, w której miało najmniej celnych dośrodkowań i gorsze wykorzystanie w podaniach w tej edycji Campeoanto Brasileiro.
Ceni pozostaje niepokonany prowadząc Flamengo w Brasileirão: cztery zwycięstwa i dwa remisy, które utrzymują drużynę w obronie tytułu. Problemem jest poziom gry. Poprawa obronna - główny punkt kwestionowany, gdy trenerem był Domènec Torrent - jest widoczna i przechodzi przez powrót Rodrigo Caio i gry w wyjściowym składzie Natana, po fatalnych błędach Léo Pereiry i Gustavo Henrique.
W ataku z kolei występ Évertona Ribeiro i Giorgian De Arrascaety i reszty jest wciąż daleki od oczekiwanego przez fanów. Nawet w zwycięstwach drużyna ma trudności, ponieważ mierzy się z przeciwnikami, którzy naturalnie wchodzą na boisko z defensywną postawą. W ten sposób wyniki czasami zdarzają się dzięki indywidualności. Tak było w przypadku zwycięstwa nad Bahią, w którym błyszczeli Bruno Henrique i Pedro.