Braz udaje się do CBF, aby zakwestionować "zestaw pracy"
Flamengo tym razem nie poszedł do mikrofonów, poszedł do Brazylijskiej Konfederacji Piłki Nożnej (CBF). Wiceprezydent ds. piłki nożnej, Marcos Braz spotkał się w poniedziałek po południu z dyrektorami najwyższego autorytetu brazylijskiego futbolu w Rio de Janeiro, aby zakwestionować proces decyzyjny związany z klubem w ostatnich miesiącach. Tematem spotkania był kalendarz, przesunięcie przełożonych meczów, powołania do reprezentacji Brazylii na kolejną datę FIFA i oczywiście błędach sędziowskich.
Marcos Braz spotkał się z dyrektorem rozgrywek, Manoelem Floresem i innymi dyrektorami CBF, aby porozmawiać o "zestawie pracy" tego, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach Brasileirão. Flamengo krzywdzą nie tylko sytuacje, takie jak nieuznana bramka Michaela przeciwko Cuiabie czy niepodyktowany rzut karny na Vitinho, a celem rozmowy jest wyjaśnienie punktów, pod kątem dalszej części rozgrywek.
Z trzema przełożonymi meczami Flamengo ma już dwa z nich zdefiniowane: 2 listopada zmierzy się na wyjeździe z Athletico Paranaense, a 5 listopada podejmować będzie Atlético Goianiense. Konfrontacja z Grêmio nie ma jeszcze zdefiniowanej daty. Ponadto istnieją obawy dotyczące nowych osłabień w listopadowej dacie FIFA.
Jednym z punktów kwestionowanych przez Rubro-Negro na spotkaniu jest brak kryteriów arbitrażowych w podobnych sytuacjach. Dyrektorzy twierdzą, że Flávio Rodrigues de Souza podyktował rzut karny dla Fluminense przeciwko Atlético Mineiro w ruchu Hulka przeciwko Luccasowi Claro podobnym do tego z Vitinho w niedzielny wieczór.
Flamengo ma 46 punktów w 24 meczach i jest wiceliderem Brasileirão, za Atlético Mineiro, który ma 56 punktów w 26 meczach. W najbliższą sobotę Rubro-Negro zmierzy się w klasyku z Fluminense w 28. kolejce. Wcześniej jednak, bo w środę podopieczni trenera Renato Gaúcho zmierzą się z Athletico Paranaense w Kurytybie w pierwszym półfinałowym starciu Copa do Brasil.