Bruno Henrique: Nie radziłem sobie aż tak źle

Rozmiar tekstu: A A A

Po kilku meczach ze słabymi występami Bruno Henrique znów stał się jednym z głównych bohaterów Flamengo. W ostatnich pięciu meczach napastnik strzelił pięć goli i odzyskał miejsce w podstawowym składzie u Filipe Luísa. Dobra forma częściowo pokrywa się z decyzją Pełnego Składu Najwyższego Trybunału Sprawiedliwości Sportowej (STJD), który uchylił karę 12 meczów zawieszenia.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Zawodnik został skazany w pierwszej instancji na 12 meczów zawieszenia, ale odwołanie zmieniło wyrok na grzywnę w wysokości 100 tysięcy reali, czyli maksymalną możliwą według artykułu, za który został skazany. Od tej decyzji nie przysługuje już odwołanie. Przed tym wydarzeniem zdobył dwa gole przeciwko Sportowi i jednego przeciwko Santosowi. Później strzelił ponownie przeciwko drużynie z Pernambuco i zdobył bramkę w zwycięstwie nad Red Bull Bragantino.

"Nie radziłem sobie aż tak źle. Oczywiście miewałem słabsze momenty w kilku meczach, jak robi to każdy zawodnik. Starałem się być zawsze skoncentrowany na tym, co musiałem zrobić na boisku. Gdy wchodziłem, z mojego punktu widzenia udawało mi się pomóc. Teraz pomagam jeszcze bardziej. To, jak sobie z tym wszystkim poradziłem, wynikało z zachowania spokoju, aby pomóc Flamengo wcześniej, a dziś jeszcze bardziej." - powiedział zawodnik po zwycięstwie na stadionie Maracanã.

Po tym jak poczuł ból w meczu z Fluminense, Bruno Henrique wszedł dopiero w przerwie spotkania z Red Bull Bragantino. Napastnik, u którego nie stwierdzono kontuzji, pomógł odmienić zespół, który zdobył bramki dopiero w drugiej połowie. Jego gol ustalił wynik na 3:0. W trakcie sezonu zawodnik miał wzloty i upadki, jeśli chodzi o obecność w podstawowym składzie.

"Kiedy Filipe awansował do pierwszej drużyny, przyszedł porozmawiać i zapytał, czy może na mnie liczyć. Powiedziałem, że jestem tutaj, by pomagać. Wyjaśnił, że nie będę grał w każdym meczu w podstawowym składzie, ale będzie mnie wystawiał w niektórych spotkaniach i że będę bardzo ważny. Jestem tutaj, by pomagać Flamengo i podejmować najlepsze decyzje. To właśnie robię, niezależnie od tego, czy gram, czy nie. W dzisiejszym Flamengo wszyscy są zawodnikami, którzy mogą znaleźć się w podstawowej jedenastce. To zależy od trenera. Jego wybór będzie najlepszy, a my musimy tylko pracować i robić wszystko, by być gotowi." - stwierdził.

Flamengo ma jeszcze jeden mecz przed finałem Copa Libertadores, który odbędzie się 29 listopada w Limie przeciwko Palmeiras. W nocy z wtorku na środę Rubro-Negro zmierzą się z Atlético Mineiro na Arena MRV i mogą zagwarantować sobie tytuł mistrza Brazylii. Aby tak się stało, muszą wygrać i liczyć na porażkę rywala z Palmeiras w meczu z Grêmio.

iconautor: MentiX

icon 23.11.2025

icon20:55

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy