Bruno Henrique: "Nic mi nie jest, miałem skurcze"
Jeden z kluczowych zawodników Flamengo w czwartkowym wygranym 3:1 meczu z Portuguesa na stadionie Raulino de Oliveira we Volta Redonda, napastnik Bruno Henrique, który zdobył jedną bramkę, wywołał strach u kibiców. W 72 minucie spotkania upad na boisko i opuścił plac gry z pomocą lekarzy, a jego miejsce zajął Vitinho.
Jednak po zejściu z murawy, zawodnik wyjaśnił, że ma tylko skurcze i nie uważa, że będzie to problem przed debiutem Rubro-Negro w Copa Libertadores. We wtorek podopieczni trenera Abela Bragi zagrają przeciwko San José w Boliwii. W zeszłą niedzielę, Bruno Henrique nie wystąpił z Americano z powodu wirusa.
"Nic mi nie jest. Miałem skurcze. Po wirusie, który miałem, oczekiwałem, że bardziej poczuję grę. Teraz będę się regenerował. Będę dostępny na debiut w Libertadores z wolą Boga. To była normalna gra. Zwycięstwo było najważniejsze, wszyscy zasługują na gratulacje." - powiedział Bruno Henrique