Ciągłe przecieki wywierają presję
Flamengo przechodzi obecnie trudny okres poza boiskiem. Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem kontrowersji związanych z wyciekiem prywatnych rozmów członków zarządu, w których krytykowano zawodników klubu. Sytuacje te wywołały presję i nieufność wewnątrz Flamengo, głównie wobec prezydenta Luiza Eduardo Baptisty oraz dyrektora technicznego José Boto.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Pierwszym głośnym przypadkiem był wyciek rozmowy, w której jeden z działaczy stwierdził, że sprzedałby Pedro za 15 milionów euro. Miało to miejsce trzy tygodnie temu. Dodatkowo José Boto udzielał wywiadów zagranicznym mediom i mówił wprost o planowanych transferach, jak na przykład o zainteresowaniu Dušanem Vlahoviciem, co nie spodobało się członkom rady klubu.
Dla wielu miarka przebrała się we wtorek. Wyciekła wtedy kolejna wiadomość, tym razem od byłego szefa departamentu medycznego, José Luiza Runco. W grupie na WhatsAppie stwierdził, że Nicolás de la Cruz ma przewlekłą kontuzję prawego kolana i nie nadaje się do gry na wysokim poziomie. To wywołało jeszcze większe niezadowolenie w klubie.
Tym razem presja skupiła się głównie na prezesie Luizie Eduardo Bapiście. Sprawa zakończyła się zwolnieniem José Luiza Runco, który nie wytrzymał presji ze strony zarówno piłkarzy (którzy stanęli w obronie Nicolása de la Cruza), jak i władz klubu.
Zwolnienie jednak nie uspokoiło sytuacji. Zarząd, który w kampanii wyborczej zapowiadał profesjonalizację zarządzania piłką nożną, dziś jest pod ostrzałem. Jeden z informatorów powiedział dziennikowi Lance!, że Departament Piłki Nożnej zachowuje się "amatorsko", a cała sytuacja przypomina "plotki z WhatsAppa".
Głównym powodem niezadowolenia jest publiczne wystawienie piłkarzy na krytykę. Odpowiedzialnością ponownie obarcza się Luiza Eduardo Baptistę oraz José Boto. Wielu członków rady domaga się oficjalnego stanowiska klubu. W ich oczach sytuację ratuje jedynie przywództwo Filipe Luísa, który łagodzi napięcia i trzyma drużynę w ryzach.
Swoje niezadowolenie radni mają wyrazić podczas posiedzenia Rady Nadzorczej zaplanowanego na 31 lipca. Oficjalnym tematem spotkania mają być umowy sponsorskie, ale wielu członków zapowiedziało, że poruszy też sprawę wycieków i chaosu w klubie.