Czas na dokonanie punktowych poprawek
W niedzielę stadion Maracanã zgromadził prawie 70, a samba towarzyszyła świętowaniu prezentacji największego sponsora brazylijskiej piłki nożnej i oczekiwanie związane z kolejnym zwycięstwem Flamengo w Campeonato Brasileiro. Ale to się nie wydarzyło. Grêmio wyrównało w końcówce i mecz zakończył się remisem 1:1.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Wejście na boisko po historycznym zwycięstwie 8:0 nad Vitórią samo w sobie zwiększyło oczekiwania wobec lidera Brasileirão. Zostały one potwierdzone kolejnym meczem pełnym dominacji Rubro-Negro, w spotkaniu, które wydawało się rozstrzygnięte aż do 85. minuty drugiej połowy. Niefortunne zagranie ręką Ayrtona Lucasa w polu karnym kosztowało utratę dwóch punktów.
Wynik jest gorzki, bo Flamengo było lepsze od Grêmio, miało przewagę w grze, stworzyło klarowne sytuacje i mogło rozstrzygnąć spotkanie już w pierwszej połowie. Kluczowa okazała się świetna postawa bramkarza Tiago Volpiego, który zaliczył co najmniej trzy znakomite interwencje.
Utrata dwóch punktów na Maracanie w starciu z drużyną walczącą o oddalenie się od strefy spadkowej może drogo kosztować w przyszłości. Remis pozwala rywalom zbliżyć się w walce o tytuł. Kolejka nie była jeszcze gorsza tylko dlatego, że Palmeiras zremisował z Corinthians. Flamengo prowadzi w tabeli z 47 punktami po 21 meczach, Cruzeiro ma 44 punkty w 22 spotkaniach, a Palmeiras rozegrał 20 meczów i ma 43 punkty.
Faktem jest, że Flamengo wchodzi w przerwę na mecze reprezentacji z poczuciem, że mogło osiągnąć więcej. Zespół będzie miał dwa tygodnie przygotowań przed powrotem do Brasileirão, w meczu przeciwko Juventude w Caxias do Sul.
OCZEKIWANIA A RZECZYWISTOŚĆ
Walec, który widzieli kibice na Maracanie w meczu zakończonym wynikiem 8:0 z Vitórią, pozostał jedynie wspomnieniem. Flamengo zaczęło jednak w dobrze znanym sobie rytmie i od razu przycisnęło Grêmio w pierwszych minutach.
Pierwszy poważniejszy moment przyszedł w akcjach skrzydłami, z dobrymi udziałami Guillermo Vareli i Gonzalo Platy po prawej stronie oraz Samuela Lino, który często zmieniał pozycję. Później jednak Rubro-Negro utrzymywali piłkę na własnej połowie, nie potrafiąc być skuteczni w rozegraniu.
Tak było aż do końcówki pierwszej połowy, gdy wreszcie udało się stworzyć klarowne okazje. W 40. minucie Saúl wrzucił piłkę w pole karne, Léo Ortiz próbował przeciąć, ale futbolówka trafiła do Giorgiana de Arrascaety. Urugwajczyk zagrał na środek pola karnego, a Pedro uderzył, zmuszając Tiago Volpiego do pierwszej świetnej interwencji.
W kolejnej akcji piłka znowu trafiła do Pedro, który przerzucił ją nad Tiago Volpim, ale Noriega wybił z linii bramkowej i uratował Grêmio przed stratą gola. Léo Pereira spróbował jeszcze strzału przed końcem pierwszej połowy, ale posłał piłkę nad bramką. Pierwsza część meczu była więc dość spokojna, z wyjątkiem tych dwóch fragmentów.
BŁYSK GWIAZDY I KUBEŁ ZIMNEJ WODY
Flamengo wróciło po przerwie w dobrze znanym sobie rytmie. Atakowało i tym razem częściej szukało strzałów. Trzy dobre akcje wystarczyły, by w 52. minucie padła bramka.
47. minuta: Samuel Lino ruszył lewą stroną, Giorgian de Arrascaeta uderzył w polu karnym, ale został zablokowany przez Noriegę.
48. minuta: Po rzucie rożnym Giorgian de Arrascaeta dośrodkował w pole karne, Gonzalo Plata zgrał piłkę, Léo Pereira próbował strzału, ale chybił.
49. minuta: Ayrton Lucas podał do Samuela Lino, ten do Giorgiana de Arrascaety. Pomocnik dośrodkował, Léo Ortiz próbował głową, ale Noriega wybił.
Jeśli w pierwszej połowie dwie próby podań Giorgiana de Arrascaety do Pedro nie skończyły się golem, to odwrotna sytuacja dała prowadzenie Flamengo. W 52. minucie urugwajska "dziesiątka" otrzymała piłkę od Samuela Lino, odegrała do Pedro, który zastawił się i odegrał mu futbolówkę przed polem karnym. Arrascaeta uderzył precyzyjnie, kierując piłkę do siatki. Piękny gol - bez szans dla bramkarza Grêmio.
Akcja Pedro i Giorgiana de Arrascaety była obrazem dobrej, zsynchronizowanej gry w ataku. Ten duet często gra blisko siebie, wymieniając się rolami napastnika i rozgrywającego. Świetnie się to ogląda, gdy są tak zgrani.
Flamengo miało jeszcze inne okazje na podwyższenie wyniku - dwie groźne próby z rzutów wolnych Nicolása de la Cruza oraz strzał głową Léo Pereiry, zatrzymany przez kolejną znakomitą interwencję Tiago Volpiego. Rubro-Negro kontrolowali mecz, utrzymywali tempo, ale stracili intensywność, gdy Nicolás de la Cruz został zmieniony w 75. minucie.
Grêmio zaczęło lepiej się organizować, korzystając z przestrzeni w środku pola po zejściu urugwajskiego pomocnika. W 82. minucie, w jednej z nielicznych akcji ofensywnych, drużyna gości wywalczyła rzut karny po zagraniu ręką Ayrtona Lucasa. Do piłki podszedł bramkarz Tiago Volpi i wyrównał wynik.
Flamengo nie potrafiło już odpowiedzieć w końcowych minutach i teraz będzie miało dwa tygodnie, by przełknąć remis oraz znaleźć sposób, jak być bardziej precyzyjnym w rozstrzyganiu meczów. Poczucie pilności może być kluczem do realizacji celów na ten rok - Campeonato Brasileiro i Copa Libertadores - oraz do uniknięcia przykrych niespodzianek w końcówce sezonu.