David Luiz świętuje trofeum Rodineia w Europie
David Luiz strzelił swojego pierwszego gola na stadionie Maracanã w koszulce Flamengo. 37-latek cieszył się i biegł jak dziecko, aby świętować trzeci z sześciu goli, jakie Rubro-Negro strzelili w najwyższym zwycięstwie w historii klubu nad Vasco. Nie brakowało elementów, które mogłyby wzruszyć obrońcę podczas historycznego wyniku 6:1, ale to Rodinei wywołał łzy w jego oczach.
David Luiz dołączył do Flamengo w drugiej połowie 2021 roku, kiedy prawy obrońca był postrzegany bardziej jako charyzmatyczna postać niż zawodnik mogący prezentować futbol na wysokim poziomie. David zżył się z kolegą, który nadal popełniał błędy, i postanowił mu pomóc. Współpraca się opłaciła, a w środę Rodinei, teraz zawodnik Olympiakosu, przeszedł do historii, zostając triumfatorem Ligi Konferencji.
"Rodi jest przyjacielem, osobą, którą mogłem zrozumieć i zobaczyć, kim jest Rodinei, nie tylko jako zawodnik, ale także jako osoba. Kiedy przyszedłem do Flamengo, zobaczyłem faceta o niesamowitym potencjale, który był sierotą nie tylko w kwestii wsparcia piłkarskiego, ale także w prowadzeniu swojego życia. Wszyscy wiecie, że my, jako dojrzali dorośli, widzimy w nim pełną radości i całkowicie czystą osobę. Jedyną rzeczą, jaką mu powiedziałem, było: Rodi, dzięki potencjałowi, jaki masz, możesz doświadczyć rzeczy, których nawet nie możesz sobie wyobrazić." - powiedział David Luiz.
Rodinei odżył. Wygrał Ligę Konferencji, przyniósł radość kibicom Rubro-Negro, ale szczególnie poruszył serce Davida Luiza, który zdobył Ligę Mistrzów i Ligę Europy z Chelsea.
"Od tamtego dnia zaczęliśmy budować więź przyjaźni i zacząłem wymagać więcej dyscypliny od niego, przybywając jako pierwszy. Zawsze przychodziłem wcześniej od niego (śmiech) i zobaczyłem, że rozwinął ten nawyk dyscypliny. Potem zacząłem się spóźniać o pięć minut, aby przychodził pierwszy i czuł, że jest gotów rozpocząć dzień w inny sposób. Zaczął to rozumieć i lubić. Mogłem mu w jakiś sposób pomóc, aby przeżył marzenie, które miał. Dla mnie bez wątpienia jego zdobycie tytułu europejskiego było bardziej emocjonujące niż moje." - dodał.
David Luiz płakał, mówiąc o przyjacielu, i poprosił dziennikarzy, aby się zastanowili. Powiedział, że trzeba się odłączyć od "trybu automatycznego".
"Pamiętam, jak wróciłem z treningu, byłem sam w pokoju i widziałem, jak coś, co zostało zbudowane, zbliża się do skutku. Te (przepraszam i wzrusza się) okazje do budowania rzeczy z ludźmi są warte więcej niż cokolwiek innego. Życzę wam, abyście zrozumieli to w swojej pracy. Wiele razy działamy automatycznie i zapominamy o ludzkiej stronie. On, jego żona i rodzina zasługiwali na to przeżycie. Przeżył to nie tylko dlatego, że jest dobrą osobą, ale także dlatego, że na to pracował." - stwierdził David Luiz.
ŚWIETNY WYSTĘP PRZECIWKO VASCO
David Luiz nie popełnił żadnego błędu w 59 podaniach podczas meczu. Świadom tego, że przeciwnik odczuł reakcję Rubro-Negro, znacznie przyczynił się do budowania akcji. Po zakończeniu klasyku pochwalił mentalną stronę Flamengo za to, że potrafili się podnieść po negatywnym początku.
"Satysfakcjonujące jest to, że jesteśmy częścią grupy o bardzo dojrzałej mentalności, odrabianie strat nigdy nie jest łatwe, zwłaszcza w klasyku, w sposób, w jaki to się stało i po tak pięknym golu. Wiedzieliśmy, jak zachować spokój i realizować plan, który został nam przekazany przed meczem." - dodał.
David Luiz, który w ostatnim tygodniu nawoływał do szerszej refleksji nad presją wywieraną na zawodników, ponownie podkreślił znaczenie tego, aby zawodnicy rozumieli, co znaczy grać dla klubu, niezależnie od tego, czy są podstawowymi graczami Flamengo, czy nie.
"W tej chwili jestem bardzo szczęśliwy. Zawsze jest wyjątkowo nosić koszulkę Flamengo, nie tylko wtedy, gdy grasz, ale także każdego dnia, kiedy reprezentujesz Flamengo. Reprezentujemy jeden z największych klubów na świecie nie tylko podczas meczów. To także na treningach, poza klubem, gdzie ludzie nas kochają i poświęcają się dla nas. Naszym zadaniem jest zrozumienie, co reprezentujemy i jaki mamy przywilej." - dodał.
Prawie dziesięć lat po swoim ostatnim golu na stadionie Maracanã - poprzedni padł w zwycięstwie 2:1 nad Kolumbią w dniu 4 lipca 2014 roku w ćwierćfinale Mistrzostw Świata - David Luiz skojarzył dobry moment we Flamengo z tym, co osiągnął od czasu przedsezonowego przygotowania w Stanach Zjednoczonych.
"Satysfakcjonujące dla mnie jest zdobycie bramki. W końcu ten gol padł na Maracanie, w historycznym dniu i przeciwko Vasco. To ukoronowanie tego, co robię od dłuższego czasu. Budowanie wszystkiego, co osiągasz, nie dzieje się z dnia na dzień, zaczyna się od okresu przedsezonowego. Wróciłem jako najstarszy w drużynie i jeden z najlepiej przygotowanych fizycznie. Potem mogłem czekać na swój moment, aby robić to, co kocham najbardziej, czyli grać w piłkę nożną. Jestem szczęśliwy, że jestem częścią tego zespołu, częścią grupy, która poświęca się najlepiej jak potrafi, aby rosnąć i uczyć się coraz więcej." - zakończył David Luiz.