Dlaczego Arrascaeta odbiega od schematu i nigdy nie trafił do Europy?
Lionel Messi, Ángel di María, Enzo Fernández, Julián Álvarez, Lautaro Martínez, Neymar, Vinícius Júnior, Casemiro, Estêvão, Marquinhos, Federico Valverde, Luis Suárez, Edinson Cavani, Moisés Caicedo, James Rodríguez, Alexis Sánchez, Arturo Vidal. Praktycznie wszyscy wielcy przedstawiciele południowoamerykańskiego futbolu, którzy nadal są aktywni, grają lub przez znaczną część kariery grali w europejskich klubach. Ale istnieje przynajmniej jeden duży wyjątek: lider techniczny i "dycha" najlepszego zespołu Ameryki Południowej w 2025 roku.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Mistrz Brazylii i Copa Libertadores w roli bohatera i głównej nadziei Flamengo w Copa Intercontinental (debiut już jutro przeciwko Cruz Azul w Katarze), Urugwajczyk Giorgian de Arrascaeta ma karierę znacznie różniącą się od jego rówieśników z pokolenia.
31-letni pomocnik nigdy nie rozegrał nawet jednego oficjalnego meczu klubowego na terenie Europy. Cała jego piłkarska kariera ogranicza się do futbolu południowoamerykańskiego.
Giorgian de Arrascaeta jest wychowankiem Defensoru Sporting i opuścił Urugwaj w 2015 roku, aby grać w Cruzeiro. Cztery sezony później zmienił klub w Brazylii, podpisując kontrakt z Flamengo, skąd już nie odszedł.
DLACZEGO NIGDY NIE PRZYCIĄGNĄŁ UWAGI EUROPY?
Istnieją przynajmniej dwa główne powody, które pozwalają zrozumieć, dlaczego solidna kariera Giorgiana de Arrascaety po tej stronie Atlantyku nigdy nie wystarczyła, by zainteresować europejską elitę.
Pierwszy powód ma charakter taktyczny. Gwiazda Flamengo to prawdziwa dziesiątka, naturalny rozgrywający. Nie ma siły fizycznej, by grać jako ósemka i pełnić rolę box-to-box, ani szybkości, by być skrzydłowym.
Problem w tym, że jego pierwotna (i właściwie jedyna) pozycja od pewnego czasu nie jest już tak wykorzystywana w europejskiej elicie. Podobnym przykładem jest Raphael Veiga z Palmeiras.
Sam Giorgian de Arrascaeta miał trudności z wpasowaniem się w reprezentację Urugwaju z powodu tej kwestii taktycznej. Obecnie jest jednym z liderów drużyny, ale na dwóch ostatnich Mistrzostwach Świata nawet nie był podstawowym zawodnikiem.
Jest też kwestia związana z czasem w karierze Urugwajczyka i aktualnym zachowaniem rynku transferowego. Jako nastolatek Giorgian de Arrascaeta nie był cudem piłkarskim, o którego największe europejskie kluby walczą, by ściągnąć jak najwcześniej (jak np. Vinícius Júnior czy Estêvão).
W momencie, gdy naprawdę "wybuchł" w Brazylii i stał się jednym z największych nazwisk w aktywnym futbolu południowoamerykańskim, był już "zbyt stary" dla tych zespołów, które rzadko szukają zawodników powyżej 22-23 roku życia.
Pomocnik był nawet sondowany przez mniej znaczące kluby w Europie oraz przez potęgi rynków alternatywnych, jak Chiny (dawniej) czy Arabia Saudyjska (ostatnio). Jednak to on zdecydował, że nie opłaca się wyjeżdżać.
"Co mogę dziś powiedzieć ze względu na mój wiek, to że bardzo trudno, aby duży, prestiżowy europejski klub zainwestował we mnie. Bo opuszczenie Flamengo jest trudne, klauzula wysoka. Więc pójście do zespołu, który w Europie prawdopodobnie nie walczy o ważne trofea, raczej mnie nie motywuje." - powiedział Giorgian de Arrascaeta w zeszłym roku w wywiadzie dla Canal 10 w telewizji urugwajskiej.
COPA INTERCONTINENTAL
Coroczna, zreformowana wersja dawnych Klubowych Mistrzostw Świata FIFA miała już dwie rundy we wrześniu, z udziałem Al-Ahli, Auckland City i Pyramids, i wznowi rozgrywki od tego tygodnia.
Flamengo wchodzi do rywalizacji w fazie podobnej do ćwierćfinału, mierząc się z Cruz Azul, który również rozegra swój pierwszy mecz.
Zwycięzca tego starcia zmierzy się w półfinale z Pyramids, zwycięzcą wrześniowych eliminacji. Mecz jest zaplanowany na sobotę i wyłoni rywala Paris Saint-Germain w finale 17 grudnia.
Tak, przywilej Europejczyków w Copa Intercontinental polega na tym, że wchodzą od razu do finału i muszą wygrać tylko jeden mecz, by zdobyć trofeum. Tak było w zeszłym roku, gdy Real Madryt pokonał Pachucę i został pierwszym mistrzem nowego formatu.