Dlaczego Leonardo Jardim poruszył temat możliwego odejścia

Rozmiar tekstu: A A A

Leonardo Jardim wykorzystał okazję podczas klasyku z Vasco, aby odnieść się do spekulacji dotyczących swojej przyszłości we Flamengo. Zapytany o to, czy pozostanie w Rubro-Negro w przyszłym sezonie, trener stwierdził, że nie przywiązuje wagi do plotek, nie wyjaśnił jednak, czy zamierza wypełnić kontrakt obowiązujący do końca 2027 roku. Obecnie wszystkie uwagi skupiają się na walce o mistrzostwo Campeonato Brasileiro, ale przyszłość portugalskiego szkoleniowca rzeczywiście pozostaje niepewna.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Odpadnięcie z Copa Libertadores przed własną publicznością było dużym ciosem dla Flamengo, ale nie sprawiło, że posada Leonardo Jardima stała się zagrożona. W klubie przeważa opinia, że jego praca przynosi dobre efekty, szczególnie biorąc pod uwagę awans do półfinału rozgrywek kontynentalnych i przewagę w walce o mistrzostwo Brazylii. Nie można jednak z całą pewnością stwierdzić, czy te osiągnięcia wystarczą, by zapewnić mu dalszą pracę. Na korzyść trenera przemawia również poprawa formy takich zawodników jak Samuel Lino, Pedro i Jorge Carrascal. Jak dotąd klub nie dał żadnego sygnału, że zamierza zakończyć współpracę ze szkoleniowcem. Ostateczna decyzja ma zapaść po zakończeniu Campeonato Brasileiro.

– W życiu zawsze staram się dawać z siebie wszystko, nie martwiąc się o tych, którzy byli przede mną, ani o tych, którzy przyjdą po mnie. We wszystkich klubach, w których pracowałem, najważniejsza była dla mnie wykonywana przeze mnie praca. Jeśli chodzi o plotki, słyszałem już wiele różnych rzeczy. Mówiono, że się pożegnałem, że nie chcę zostać. Nie przywiązuję do tego wagi. Liczą się dla mnie relacje, jakie mam z zawodnikami, atmosfera, którą wspólnie stworzyliśmy, oraz rozmowy i wymiana informacji z prezesem i José Boto. To właśnie jest dla mnie najważniejsze – powiedział Leonardo Jardim.

Już od kilku miesięcy we Flamengo utrzymują się rozbieżności dotyczące stylu gry, treningów oraz tego, na co drużyna mogłaby i powinna sobie pozwolić od początku pracy trenera. Porażka u siebie z Estudiantes i nierówna forma zespołu na przestrzeni całego roku dobrze obrazują napięcia panujące wewnątrz klubu. Przed meczem z Cruzeiro w 1/8 finału Copa Libertadores różnice zdań osiągnęły apogeum, jednak z biegiem czasu i kolejnymi zwycięstwami sytuację udało się uspokoić.

W tamtym okresie część osób związanych z Flamengo uważała, że odpadnięcie z Copa Libertadores doprowadzi do zakończenia współpracy z trenerem. Narastało niezadowolenie, a wątpliwości dotyczące jego pracy stawały się coraz bardziej widoczne. W codziennych kontaktach można było nawet odnieść wrażenie, że portugalski szkoleniowiec nie wykazuje już takiego zaangażowania jak na początku pracy. Inna grupa osób we Flamengo uważała natomiast, że jest to naturalna reakcja zawodników, którzy otrzymywali niewiele szans na grę.

Mimo upływu czasu ta ocena sytuacji nie uległa zmianie. Część osób z Departamentu Piłki Nożnej Flamengo uważa, że drużyna straciła niemal wszystkie atuty, którymi wyróżniała się za czasów Filipe Luísa. Zwracają one uwagę, że zespół przestał kontrolować przebieg spotkań i stał się bardziej podatny na błędy w defensywie. Nie ma konkretnych problemów w relacjach z Leonardo Jardimem, jednak wizje gry obu stron nie są w pełni zgodne.

Doszło również do okresu napięć między sztabem szkoleniowym a działem medycznym, a także do zdecydowanych nacisków na sprowadzenie nowych zawodników. Na polecenie zarządu Leonardo Jardim przestał tak otwarcie wypowiadać się na oba tematy. W przypadku działu medycznego nadal występują jednak rozbieżności dotyczące procedur i podejmowanych decyzji, również w ostatnim czasie.

Już jakiś czas temu w centrum treningowym odbywały się spotkania z udziałem José Boto, Luiza Eduardo Baptisty oraz liderów drużyny. Omawiano podczas nich opinie zawodników na temat trenera. Brak bliskich relacji i wzajemnego zaufania między stronami sprawił jednak, że rozmowy nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

Osoby dobrze znające codzienne funkcjonowanie Ninho do Urubu zapewniają, że zarówno Leonardo Jardim, jak i José Boto normalnie rozmawiają o planach na 2027 rok. Obecnie obaj koncentrują się na zdobyciu mistrzostwa Brazylii, jednak dyskusja na temat ich dalszej przyszłości będzie nieunikniona. Ostateczny głos w tej sprawie należy do Luiza Eduardo Baptisty, który podejmuje najważniejsze decyzje w imieniu Flamengo.

Przyszłość dyrektora sportowego również nie jest przesądzona. Jego kontrakt z Flamengo wygasa bowiem w grudniu. O ile 2025 rok był dla niego burzliwy, o tyle 2026 prawdopodobnie okazał się jeszcze trudniejszy. Tym razem sytuacji nie złagodzi zdobycie Copa Libertadores. Andrii Fedchenkov, szef działu skautingu sprowadzony przez José Boto, odchodzi do Liverpoolu, co oznacza konieczność wprowadzenia zmian w funkcjonowaniu tego pionu przed sezonem 2027.

Relacje dyrektora sportowego José Boto z zawodnikami i pracownikami klubu nadal pozostają napięte. Cechują je dystans oraz wymagania, które w niektórych przypadkach są uznawane za przesadnie surowe. Proces zwolnienia Filipe Luísa w marcu jeszcze bardziej pogorszył postrzeganie dyrektora wewnątrz klubu. Dodatkowe napięcia wywołały również rozmowy dotyczące przedłużania niektórych kontraktów. Od momentu przybycia do Flamengo Portugalczyk nie zabiegał szczególnie o sympatię otoczenia.

José Boto bywa określany jako opryskliwy. Krytykowano go nie tylko za zbyt częstą obecność w materiałach promocyjnych klubu, ale również za wywiady, które z różnych powodów były źle odbierane za kulisami. Jego relacje z drużyną pozostają zdystansowane. Pojawiają się także zarzuty, że dyrektor nie bierze na siebie odpowiedzialności w najtrudniejszych momentach. Przykładem była eliminacja z Copa Libertadores w rywalizacji z Estudiantes, po której nie udzielił żadnego wywiadu. Inaczej zachowywał się podczas okna transferowego, gdy Flamengo starało się pozyskać Thiago Almada.

Prezydent Luiz Eduardo Baptista liczył, że kryzys uda się zażegnać dzięki trofeom zdobytym w ubiegłym roku, jednak napięcia osiągnęły najwyższy poziom. W pierwszej połowie roku prezes rozglądał się nawet za następcami José Boto, ale ostatecznie zdecydował się pozostawić go na stanowisku, licząc również na jego dobre relacje z Leonardo Jardimem. Nie wystarczyło to jednak, by uspokoić sytuację, a pozostanie dyrektora sportowego we Flamengo na 2027 rok nadal stoi pod znakiem zapytania.

Tymczasem Flamengo koncentruje się na walce o mistrzostwo Campeonato Brasileiro. Do końca sezonu pozostało pięć kolejek i wszystko wskazuje na to, że rozmowy dotyczące przyszłości, przedłużania kontraktów oraz negocjacji transferowych zostaną odłożone do grudnia, kiedy zakończą się rozgrywki. Warto przypomnieć, że umowa Leonardo Jardima obowiązuje do końca 2027 roku.

iconautor: MentiX

icon 31.10.2026

icon10:03

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy