Dorival Júnior: Długo czekałem na ten moment

Rozmiar tekstu: A A A

Dorival Júnior zdobył swój pierwszy tytuł we Flamengo. Trener Rubro-Negro świętował zwycięstwo w Copa do Brasil po pokonaniu Corinthians w serii rzutów karnych po remisie 1:1 w regulaminowym czasie gry. Szkoleniowiec powiedział, że nie ma słów, aby opisać to uczucie.

WYGRANIE COPA DO BRASIL

"Nie da się tego przeanalizować. To były dwie świetne gry. Dwa remisy, dwie drużyny, które ciężko walczyły. Były dobre czasy po obu stronach. Flamengo zasłużyło za przebytą kampanię, za prezentowane przez siebie mecze. To wyjątkowy moment, aby wygrać na Maracanie, z trudnościami, meczem, który nam się nie podobał. Nie mam słów do opisania. Bardzo chciałem wrócić do Flamengo, długo czekałem na ten moment i przeżywam wyjątkowy moment. Jest praktycznie 17 finałów, 5 wicemistrzostw, 12 mistrzostw, a za kilka dni kolejne rozgrywki. To ważny, inny moment. Kontynuujmy tak dzień po dniu, prowadząc zespół i utrzymując konkurencyjny zespół na boisku".

MECZ Z CORINTHIANS

"Wiemy, jaka gra jest rozgrywana przeciwko drużynie wysokiego poziomu, takiej jak Corinthians, jakie trudności mieliśmy i jak sobie z tym wszystkim poradziliśmy. Z 17 rozgrywek jest 5 wicemistrzostw i 12 zdobytych mistrzostw, teraz przed nami kolejny bardzo ważny finał w Libertadores. Jestem bardzo zadowolony z rozwoju zespołu, rozwoju mojej kariery. Powrót do Flamengo był dla mnie sprawą honoru, szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że tak będzie w tym momencie. To była skomplikowana i trudna decyzja, jednak wsłuchiwałem się wtedy w swoje serce, bo w pewnym momencie musiałem wrócić do Flamengo. Jestem bardzo szczęśliwy, jeszcze bardziej świętując tytuł na Maracanie przed naszymi kibicami. Nieopisane emocje".

SKUPIENIE SIĘ NA PUCHARACH I ROTOWANIE W CAMPEONATO BRASILEIRO

"Dużo jest do odrobienia, nie mam wątpliwości. Ale kiedy spojrzałem na terminarz rozgrywek, półfinały i finały wypadały na szczycie ważnych meczów w Brasileiro. Nie dało się tego zrobić w inny sposób. Rozmawialiśmy z zarządem i niektórymi zawodnikami, wyjaśnialiśmy sytuację i pokazaliśmy, że albo skupimy się na pucharach, albo będziemy w bardzo niekomfortowej sytuacji, ponieważ decydujące momenty mieszczą się w Brasileiro. Nasza strata była bardzo duża do pierwszego miejsca i prowadziliśmy kampanię naprawczą. Ale nie żałujemy, wszystko było bardzo przemyślane, aby dojść w takiej chwili".

POCHWAŁA THIAGO MAII I ARTURO VIDALA

"Thiago grał na zasadzie poświęcenia, jak Vidal. To był ważny moment, ponieważ straciliśmy fundamentalnego gracza jakim jest João. Gdyby był dostępny mógłbym wybrać między Vidalem i Thiago. Nie musielibyśmy ich używać cały czas. Ponieważ od obu graczy wymagamy wiele. Kiedy dokonałem zmiany, musiałem pomyśleć o zespole, ponieważ zdjąłem też Pedro. To była bardzo poważna decyzja, więc mieliśmy przebudowaną ostatnią linię i wyższą linię, żeby nie być zaskoczonym pod koniec meczu".

"MOJE SERCE SPROWADZIŁO MNIE Z POWROTEM DO FLAMENGO"

"To już drugi triumf w Copa do Brasil, które ma bardzo dużą i ważną wagę, nawet po przerwie. To moje serce sprowadziło mnie z powrotem do Flamengo. Czułem, że muszę wrócić do Flamengo, nie wyobrażałem sobie, że stanie się to w tym roku, ale kiedy nadeszło zaproszenie, nie zastanawiałem się dwa razy, mimo że byłem zaangażowany w zespół Ceary, który bardzo szanuję. Rozmawiałem z prezydentem, wyjaśniłem swoje odczucia związane z poprzednimi odejściami i otwartą pracą do wykonania. Miałem 16 mistrzostw, 5 wicemistrzów i 11 wygranych rozgrywek. Teraz mam 12 trofeum z możliwością 13 tytułu za kilka dni. Za wszystko, przez co przeszliśmy przez cały rok, w co nikt inny nie wierzył, Flamengo odwróciło się, wyzdrowiało i zasłużenie dotarło do dwóch finałów rozgrywek. Co jest dla mnie przyjemnością i niezmierzoną satysfakcją, aby znów żyć".

DROGA DO TROFEUM

"Po pierwsze: moment, w którym przybyłem do klubu, w sytuacji nieufności i niepewności. Nikt inny nie wierzył, że może w sezonie będziemy mogli mieć coś pozytywnego. A mecz z Atlético Mineiro na Mineirão zaczął bardzo zmieniać ten kontekst. Powiedziałem nawet wewnętrznie sztabowi szkoleniowemu, że zaczynamy dostosowywać zespół i szukać nowej ścieżki. Niestety przegraliśmy i wyszliśmy z bardzo negatywnej sekwencji, która doprowadziła do odejścia poprzedniego sztabu szkoleniowego i wejścia naszego. To zmieniło wszystko. Nawet przegrywając mecz, czułem, że zespół zaczyna szukać drogi, szukać rozwiązań i myślę, że ten moment był fundamentalny, aby 15 dni później spotkać się ponownie tutaj na Maracanie i definitywnie zmieniliśmy kontekst tego, co się działo. Drużyna rozegrała świetny mecz i powiedziałem: jeśli w tym momencie pokonaliśmy Atlético Mineiro będziemy w finale Copa do Brasil. I dzięki Bogu, tak się skończyło. Od tego czasu graliśmy ciekawe gry, z dużym bezpieczeństwem, dominując większość meczów, w których byliśmy w stanie narzucić to, co chcieliśmy. Uważałem, że drużyna zasłużyła na miejsce w finale, z dwoma bardzo wyrównanymi meczami. A dzisiejsza gra z tym poczuciem, oprócz naturalnych trudności, zakończenia spotkania rzutami karnymi, które zawsze wyczerpują wszystkich. Cieszę się, że udało mi się zdobyć to z zespołem. Dzięki zasługom Flamengo dotarło tam, gdzie jest. Możemy podarować naszym kibicom, nawet w bardzo wyczerpującej grze, ale możemy obdarować naszych fanów wspaniałym osiągnięciem, którego nie da się zmierzyć. Nie ma ceny za taką sytuację i bardzo się cieszę, że pomogłem wszystkim osiągnąć ten wynik".

NIEZMIERZONA RADOŚĆ

"To niezmierzona radość. Bardziej niż ktokolwiek inny chciałem wrócić do Flamengo i skończyło się to bez moich wyobrażeń i czekania na ten moment i sytuację. Szczerze mówiąc, zdobycie takiego tytułu tutaj jest czymś, co głęboko mnie porusza. Nigdy nie świętowałem trofeum tak bardzo jak dzisiaj. Chciałem, zdobyć ten tytuł, ponieważ nie wydarzył się po to, abyśmy mogli ukoronować powstałe dzieło. Praca wszystkich była fantastyczna".

CZY FABUŁA MECZU BĘDZIE LEKCJĄ PRZED FINAŁEM LIBERTADORES?

"To działa, bo są chwile, kiedy coś się nie dzieje i nawet wtedy trzeba mieć odwagę i godność, żeby stawić czoła tej sytuacji z otwartym sercem. Tak się stało. Byliśmy wystarczająco dojrzali, aby stawić czoła niekorzystnej sytuacji i myślę, że to sprawia, że rośniesz, bo szanujesz przeciwnika i moment meczu. Flamengo wiedziało, jak to zrobić".

SŁABSZA DRUGA POŁOWA MECZU

"Gol na początku czasami wywołuje reakcję zespołu, który chce przez cały czas uważać i chronić się. Z tym wszystkim mieliśmy kilka okazji w pierwszej połowie, po których mogliśmy podwyższyć, a także nieuznane dwa gole, szczególnie ten w drugiej połowie. Corinthians, naturalnie musiało szukać wyniku, wyszli szukać meczu. Dali nam możliwość kontrataku. Próbowaliśmy to wykorzystać, ale daliśmy Corinthians dużo posiadania piłki, coś, na co Flamengo prawie nie pozwala i rzadko zdarza się we wszystkich meczach trzech rozgrywek. Tylko to. Generalnie uważam, że w takich rozgrywkach zawsze trzeba wygrywać i grać na wynik. Choć nie był to świetny mecz, technicznie rzecz biorąc, zagraliśmy dobrze i determinacją osiągnęliśmy wynik, który dał nam możliwość zdobycia czwartego tytułu dla Flamengo".

"MUSIMY WSZYSTKO ZRESETOWAĆ"

"Nie uważam, żeby triumf gwarantował nam korzystną sytuację w finale Libertadores, ani że mielibyśmy więcej trudności, gdyby wynik był odwrotny. Musimy wszystko zresetować. Ważne, żeby stało się to nawet przy zwycięstwie i triumfie. To był mecz na nasze warunki i to, co prezentowaliśmy przez całe rozgrywki i może dlatego zasłużyliśmy na stratę gola w końcówce i zwycięstwo w karnych, co nie było łatwe. Będziemy mieli nietypową grę, zupełnie inną, w której za 90 minut będziemy mieli rozwiązanie rozgrywek takich jak te dzisiejsze. W pierwszym meczu był remis i tutaj musielibyśmy rozwiązać ten stan w 90 minut. Strzeliliśmy pierwszego gola, mieliśmy okazję na drugiego, nie wykorzystaliśmy go i w drugiej połowie gra zmieniła się całkowicie".

ZMĘCZONY ZESPÓŁ I ZMIANA VIDALA

"Vidal zagrał ofiarnie. Ma bardzo duży obrzęk kostki. Zaczął kłaść rękę na kostce i wtedy wiedzieliśmy, że będzie musiał zejść. Ponieważ byliśmy bez siły w odbiorze, wyobrażałem sobie, że wraz z wejściem Matheuzinho zyskamy trochę więcej siły. Nie wiedziałem, że skręcił drugą nogę, a nie tę problematyczną, i że wracał do zdrowia w trakcie meczu. Dziesięć minut później Thiago Maia prosi o zmianę, więc była to komplikacja. W tym samym czasie wprowadzałem zmiany zdejmując Pedro i musiałem przywrócić wysokość naszemu zespołowi. Jedyną alternatywą było przesunięcie wyżej Davida Luiza, który w niektórych momentach swojej kariery grał już jako defensywny pomocnik i nie myśleliśmy o tym, aby nie stracić wzrostu, zyskać trochę spójności w środku i wejść z Victorem Hugo i Matheuzinho, aby mieć większą siłę odbioru. Corinthians poszło w górę i zasłużenie zdobyło bramkę. To była zupełnie inna gra, niż sobie wyobrażaliśmy. Straciliśmy fundamentalnego zawodnika, João Gomesa, ponieważ z Thiago - który również się poświęcił - i João sprawiłby, że byśmy mieli inny rodzaj meczu, nieco bardziej agresywną grę, z mocnymi kryciem, a tak się nie stało. Straciliśmy João, Thiago i Vidala z powodu sytuacji życiowej i obrzęku nogi. To jego odwaga i determinacja postawiły go na boisku. Gdyby to był ktoś inny, nie zagrałby".

PROCES EWOLUCJI DO FINAŁU

"Siostra przesłała mi nawet wiadomość, że dwa i pół roku temu byłem w jej domu we Florianópolis i powiedziała, że pewnego dnia wrócę do Flamengo, żeby coś wygrać. Byłem pewny siebie, nie wiedziałem, że to będzie w tym roku i nagle pojawiła się okazja. Nie zastanawiałem się dwa razy, po raz pierwszy w karierze posłuchałem swojego serca. Nie była to łatwa sytuacja, ludzie zaczęli nie widzieć rozwiązań i po przybyciu zaczęliśmy wzmacniać otoczenie, wspierani przez zarząd i wszystkich w centrum treningowym. Zaczęliśmy wprowadzać zmiany wewnętrzne i próbować znaleźć rozwiązania, które zostały zaakceptowane przez graczy. Czuliśmy, że zespół zaczął się poprawiać, grać w sposób, który usatysfakcjonował wszystkich w grupie, przy aktywnym udziale wszystkich. To środowisko wzmocniło grupę i kiedy pokonaliśmy Atlético Mineiro, powiedziałem im, że dojdziemy do finału. Dzięki zasługom przeżywamy bardzo ważny moment i cieszę się, że potwierdzam to, co wtedy myślałem. To nie było przypadkowe przyjście, przyjście dla mnie, aby uratować wszystko, czego żałuję, że nie zrobiłem. W latach 2012-2013 pomagałem skompletować drużynę, która wygrała Copa do Brasil z Jayme, w 2018 z miejsca 7 awansowaliśmy na 2 i zagraliśmy w Copa Libertadores. Przychodząc po raz trzeci wiedziałem, że czeka nas coś większego. Poświęcimy się odnalezieniu tej samej ścieżki w Libertadores".

Ten news nie posiada żadnych przypisanych tagów

iconautor: MentiX

icon 20.10.2022

icon06:01

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: Twitter Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy