Duch Jorge Jesusa nadal unosi się nad Flamengo
Żaden prawdziwy fan Flamengo nie wytrzyma nawet 48 godzin bez przeczytania lub usłyszenia imienia Jorge Jesusa. Zarówno brazylijska jak i portugalska prasa, nie przepuszczają żadnej okazji, aby zapytać byłego trenera i przedstawicieli zarządu Rubro-Negro o możliwość jego powrotu do Rio de Janeiro.
Jesus został przyjęty jako trenerski Bóg, a dziś mieszka w piekle portugalskiej Benfiki, która bardzo mocno oddaliła się już od tytułu mistrza ligi portugalskiej i została wyeliminowana z rozgrywek Ligi Europy przez angielski Arsenal. Lizboński klub poczynił duże inwestycje, aby wzmocnić skład, o co prosił szkoleniowiec, ale póki co rozczarowuje w obecnym sezonie, w którym nawet wybuchła epidemia Covid-19 w podstawowym składzie.
Jest więc naturalne, że rozmowy na temat powrotu będą się nagrzewać, zwłaszcza gdy Flamengo stara się odzyskać suwerenność i nawet tytuł Campeonato Brasileiro nie zniweczył nieufności wobec potencjału trenera Rogério Ceniego.
Duch Jorge Jesusa będzie jeszcze długo unosił się nad klubem z Gávea. Nie tylko ze względu na magiczny rok 2019, ale także dlatego, że Mais Querido, Jesus i kibice utworzyli bardzo rzadką w piłce nożnej symbiozę. Tytuły i występy szły w parze przez cały czas, a zespół stał się punktem odniesienia dla pozostałych drużyn w Brazylii.
Przy całej stworzonej identyfikacji i wciąż istniejących w głowach kibiców obrazach piłki nożnej rozgrywanej przez tę drużynę, jedyną wątpliwością jest nie to, czy Jorge Jesus wróci do Flamengo, ale kiedy.