Filipe Luís: Doskonale rozumiem kibiców

Rozmiar tekstu: A A A

W nocy z poniedziałku na wtorek Flamengo rozgromiło Madureirę aż 8:0 na stadionie Maracanã i zapewniło sobie miejsce w finale Campeonato Carioca przeciwko Fluminense. Mimo to drużyna po meczu ponownie stała się celem okrzyków "zespół bez wstydu". Na konferencji prasowej Filipe Luís został zapytany o protesty w ostatnich dniach i nie potępił manifestacji, mówiąc, że rozumie kibiców.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

"Doskonale rozumiem. Lubię zawsze przypominać, że kiedy byłem mały, nosiłem koszulkę Flamengo, jestem kibicem Flamengo tak samo jak oni. Kiedy stawiam się w roli zawodnika, to przede wszystkim wybór życiowy, wiedziałem, jaka jest presja. Jeden z moich najlepszych przyjaciół w piłce, Diego Ribas, doświadczał tej presji. Patrzyłem z boku i chciałem przeżyć tę pasję kibiców, w dobrych i złych momentach. Jako trener, od momentu, gdy postanowiłem zacząć tutaj i klub otworzył przede mną drzwi, wiedziałem o wszystkim. Wiem, że kibice we mnie uwierzyli, dali mi dużo zaufania, przekonali władze, by pozwolili mi zostać na stanowisku. Nie jestem typem, który robi przesadzone gesty, krzyczy, ale mam profil pełen szacunku dla herbu. Zostawiłem tu swoją duszę. Kiedy kibic wymaga, ma rację. Wyniki nie przychodzą, a on nie czuje się reprezentowany przez drużynę, która gra. Jestem za to odpowiedzialny, zdaję sobie z tego sprawę. To, co robiłem najwięcej, to pracować ciężej, rozwijać się, by móc oddać tę sympatię przez wszystkie te lata, które były najszczęśliwsze w moim życiu. I zawsze chcę oddać jak najwięcej. Mógłbym powiedzieć, że to boli, ale nie. Doskonale rozumiem kibiców. Mogę robić jeszcze więcej, żeby przyciągnąć ich z powrotem na naszą stronę. To, co mnie ucieszyło, to fakt, że protestowali, ale przez 90 minut mocno wspierali, i to odbiło się na zawodnikach. Kiedy mecz się kończy, wszystko jest ważne." - powiedział Filipe Luís.

Filipe Luís pochwalił również Lucasa Paquetá, który rozegrał najlepszy mecz od powrotu do Flamengo miesiąc temu. Pomocnik zagrał na pozycji Giorgiana de Arrascaety, który został oszczędzony, strzelił dwa gole i zaliczył asystę przy samobójczym trafieniu obrońcy Jeana Vianny. Trener uznał tę pozycję za idealną dla pomocnika i przyznał, że będzie musiał się mocno nagłowić, aby odpowiednio ustawić drużynę.

"Faktycznie, uważam, że dzisiaj widziałem go najbardziej komfortowo na boisku. Z bardzo naturalnymi ruchami, kierując się w stronę bramki, zawodnik pionowy, decydujący, który w polu karnym stanowi duże zagrożenie, atakując przestrzeń, prowadzenie piłki, wykończenie, główkowanie... Czułem go na miejscu, gdzie może być najwygodniej. To ta sama pozycja, na której grał Carrascal, ale dzięki swojej naturalnej nodze jego gra jest znacznie łatwiejsza, z siłą fizyczną, może to być idealna pozycja dla niego. Musimy spróbować ułożyć tę układankę i postawić najlepszych na boisku." - dodał.

INNE WYPOWIEDZI FILIPE LUÍSA

CZY PEDRO BRAKOWAŁO PEWNOŚCI SIEBIE?

"Gra została faktycznie wytrącona z kontekstu po czerwonej kartce, z całym szacunkiem dla technicznej słabości naszego przeciwnika. Ale w trakcie meczu pojawiły się dobre połączenia na boisku. Pewność siebie jest tego częścią. Pedro jest kluczowym zawodnikiem i ostatnio gra dobrze. Często wydaje się, że trener jest przeciwko Pedro, bo on nie gra, ale tak nie jest. Grał przeciwko Corinthians i Lanús, ale Pedro też ma prawo nie być na swoim najlepszym poziomie, tak jak wszyscy inni. Ja, bardziej niż ktokolwiek, chcę mieć najlepszego Pedro na świecie. Dlatego zagrał 90 minut przeciwko Madureirze, bo chcę, żeby odzyskał pewność siebie, napastnik żyje z goli. Od momentu, gdy padła pierwsza bramka, pozostałe były łatwiejsze. On stara się odzyskać swoją najlepszą formę, aby pomóc drużynie."

KRYTYKA PLATY

"Każdy zawodnik ma własny sposób radzenia sobie i przezwyciężania trudnych momentów. Plata to zawodnik, który stara się przez 90 minut i poświęca dla drużyny. Przechodzi teraz przez okres poświęceń. Jako grupa musimy pokazać, jak ważny jest dla nas. Ma wiele zalet, które wzmacniają nas jako zespół. Jestem pewien, że jeszcze nam dużo pomoże i mam nadzieję, że jak najszybciej przezwycięży ten moment."

PROTESTY W MIEJSCACH PUBLICZNYCH

"Kibic ma pełne prawo do protestu, przyjścia do CT i okazania niezadowolenia. Naszą rolą jest starać się zbliżyć jak najbardziej i sprawić, żeby poczuli się reprezentowani, poprzez odpowiedź na boisku. Mam nadzieję, że kibice poczują się reprezentowani jak najszybciej."

ATMOSFERA PRESJI

"Zawsze, gdy przegrywa się mecz, atmosfera ma tendencję do smutku, ciszy, spokoju. Staram się zawsze oddzielać te kwestie. Chcę, żeby zawodnik miał harmonię do pracy, zawsze są tacy, którzy grają mniej i czują się mniej ważni... Moim zadaniem jest, by atmosfera była lżejsza, ale nigdy nie jest lekko po przegraniu dwóch finałów. Zawodnik odczuwa presję zewnętrzną i wewnętrzną. Nikt nie żartuje. Chcę, żeby czuli się jak najbardziej komfortowo."

JAK WYGLĄDA FORMA FIZYCZNA

"Piłka nożna to różne momenty, chwile nastroju. Takie mecze są ważne, by odzyskać pewność siebie z piłką i wobec kibica. Wierzę, że wielcy zawodnicy rosną w wielkich meczach. Zawsze oczekuję najlepszej wersji moich zawodników. Moim zadaniem jest stworzenie najlepszego planu gry, byśmy wygrali."

OKNO TRANSFEROWE BYŁO POZYTYWNE?

"Mamy bardzo konkurencyjny skład. Oczywiście, trzeba to od razu pokazać, ale jesteśmy najlepszym zespołem w Ameryce. Mamy bardzo dobry skład, zwłaszcza po przyjściu Andrewa, Vitão i Paquety. Jeśli zostanie tak samo, jesteśmy dobrze obsadzeni."

FLUMINENSE W FINALE

"To bardzo trudny rywal, w ostatnich latach mecze z nimi zawsze były trudne dla Flamengo. My też jesteśmy trudni dla nich, to bardzo wyrównany klasyk, ze względu na rywalizację i to, co reprezentuje w Rio de Janeiro. To będzie pierwszy raz, gdy będziemy mieli pięć dni, by trenować z całym zespołem. To kluczowe, by móc wykonać różne treningi, których wcześniej nie było czasu, i dojść do meczu w najlepszej formie. Mam nadzieję, że po dzisiejszym zwycięstwie będziemy w najlepszej formie fizycznej i mentalnej, by rozegrać świetny mecz i, oby, wygrać finał, który jest bardzo ważny dla nas wszystkich."

CZEGO NIE MOŻE ZABRAKNĄĆ W FINALE?

"Nie może zabraknąć perfekcyjnej gry. Fluminense nie wybacza błędów. Wszystkie porażki, które ponieśliśmy, mają różne konteksty. W zeszłym roku mieliśmy siedmiu zawodników w reprezentacjach, w tym roku dopiero co wróciliśmy z okresu przygotowawczego, a pierwsza porażka była przed półfinałem Copa do Brasil, również z zespołem rezerwowym. W niedzielę może wydarzyć się wszystko. Mam nadzieję, że będziemy w najlepszej wersji, bo musimy być perfekcyjni. To, co klasyczne spotkanie znaczy dla Rio de Janeiro, w pełni ma sens tylko wtedy, jeśli będziemy w najlepszej formie."

TRZECI MECZ BEZ STRATY GOLA Z VITÃO

"Vitão ma ogromny potencjał i talent, ale najważniejsze, że lubi się uczyć, trenować i pytać, jest pokorny. Jego margines rozwoju jest bardzo duży. Wykonuje wszystkie koncepcje, o które prosimy. Obrońca w naszym zespole pełni wiele funkcji, pracował z różnymi trenerami i ma wiele zalet. To zawodnik, który domaga się miejsca, a każdy mecz na tym poziomie daje mi dobry ból głowy."

CZY POTRZEBOWALIŚCIE NAPASTNIKA?

"Mamy napastnika. Oczywiście szukamy od zeszłego roku, jesteśmy na rynku, by stworzyć też wewnętrzną konkurencję, która podnosi poziom zawodników. To nie jest łatwe zadanie, obserwowałem ten proces uważnie. Ale wierzę, że z Pedro odzyskującym formę... Widzieliśmy jego poziom w zeszłym roku, zanim złamał rękę w końcowej fazie. Mecze przeciwko Palmeiras, Botafogo, gdzie robił różnicę. Kiedy odzyska ten poziom, nie mam wątpliwości, że będzie tym zawodnikiem. Inni mogą grać na tej pozycji, jak Bruno Henrique, Plata. Paquetá też pełnił tę rolę, Wallace również. Jesteśmy dobrze obsadzeni na tej pozycji. Flamengo zawsze szuka najlepszych zawodników, nie dlatego, że mamy najlepszy skład, który nie wymaga zmian. Zawsze musimy się rozwijać."

JAK WYGLĄDA MENTAL FILIPE?

"Jak mówiłem, zawsze stawiam sobie maksymalne wyzwania. To moment, który mnie najbardziej wyzwał w życiu. Mój umysł napędzają wyzwania. Tak bardzo lubię ten zawód, że lubię również momenty, które nie są łatwe."

CEBOLINHA NA PRAWEJ OBRONIE W RECOPA

"Cebola grał na lewym skrzydle, zostało około 15 minut do końca meczu. Byliśmy przy remisie. Postawiłem dodatkowego napastnika, ustawienie 3-5-2, a Cebola na prawej stronie, by spróbować strzelić gola. Zdobyliśmy bramkę, potem był rzut karny. Bruno i Pedro z przodu, Arrasca i Paquetá, Cebola po prawej, Jorginho i Pulgar, a Ayrton po lewej. Tak ustawiłem drużynę. Nie postawiłem Cebolę na prawej obronie dlatego, że wyglądałoby to ładnie, chciałem mieć dodatkowego napastnika, bo tylko w ten sposób mogliśmy dochodzić do sytuacji z dośrodkowań. Po konferencji nikt nie pytał o to, więc zostaje w powietrzu. Cieszę się, że mogłem wyjaśnić."

"BRAK AUTOKRYTYKI W PRACY?"

"Twoje pytania są zawsze trudne, ale to mi się podoba. Bardzo dobre. Jestem osobą, która ma najwięcej autokrytyki, najmniej śpi i najwięcej wymaga od siebie. Być może komunikat po meczu (po przegranej z Lanús, o ocenach kibiców i prasy - przyp. red.) nie został dobrze odebrany. My, trenerzy.. Kiedy mówię, że był to dobry mecz, w ramach tego, co sobie wyobrażałem i do czego chciałem doprowadzić, tak się stało. Mecz, jaki sobie wyobrażałem, jak wyjdziemy spod presji, jak zmusimy rywala do błędów i gdzie są przestrzenie, wszystko się wydarzyło. Oceniam mecz według tego. Jak broniliśmy, jak przeciwnik praktycznie nie stworzył sytuacji, strzelili gola po naszym błędzie. W polu rywala musieliśmy zrobić różnicę, której nie udało się zrobić. Grali najlepsi, w pierwszej połowie ci, których uważałem za najlepszych, potem wszedł rezerwowy skład, najlepszy w Ameryce, a zawodnicy nie byli w dniu szczytowej formy, piłka... nie wiem. Cokolwiek. Nie udało się rozwiązać w najlepszej sytuacji. Straciliśmy gola na 2 minuty przed końcem, potem ostatni kontratak. Użyty przymiotnik nie był właściwy, świetny mecz. Kiedy przegrywasz, nie mogło to być świetne spotkanie. Ale według mojej analizy jako trenera, co chciałem zrobić, było w granicach możliwości. Wykonanie nie było dobre, wiem o tym. Zawodnicy nie są w najlepszym momencie pewności siebie. Wszystko to proces, wszystko razem. Analizuję nie tylko swoją taktykę, ale też konferencję prasową. Już wam mówiłem, to nie jest łatwe dla mnie. Po roku, kochając klub, kibiców, wiedząc, że... Straciłem dwa finały. Bardzo trudno przyjść na konferencję i mówić na zimno, nad tym pracuję, by poprawić kontakt z kibicami. Chcę przekazać tę wiadomość. Dziś jest łatwiej, bo wygrałem. Następnego dnia nie było tak łatwo. Nienawidzę przegrywać, nienawidzę przegrywać, mam ogromne trudności z radzeniem sobie z porażką. Zawsze tak było, nie mogę spać, przez dni rozpamiętuję porażki. Popełniam błędy, nie mam problemu, by je przyznać. Mówię wprost, że jestem za to odpowiedzialny. Już mówiłem wielokrotnie: być może kibicom bardziej podoba się zawodnik, który walczy wślizgami, jest energiczny i łączy grę. Ja mam inny profil, ale łączę się z kibicami w inny sposób. Zawsze czułem tę więź, niezależnie od tego, co się wydarzy. Jeśli jutro mnie tu nie będzie, moja miłość i uczucie do Flamengo zawsze będą istnieć i wierzę, że kibic też to czuje. Teraz chwilowa presja musi zawsze istnieć. Jako zawodnik byłem mocno wymagany i krytykowany, słusznie, i to uczyniło mnie lepszym. Nie mam wątpliwości, że tu przeżyłem najlepsze lata w swoim życiu."

iconautor: MentiX

icon 03.03.2026

icon05:27

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy