Filipe Luís: Nie daję się nabrać na wynik

Rozmiar tekstu: A A A

Flamengo zmiażdżyło Juventude na stadionie Maracanã, wygrywając 6:0 w meczu 4. kolejki Campeonato Brasileiro. Na konferencji prasowej, oprócz skomentowania sytuacji Bruno Henrique, Filipe Luís ocenił dobrą grę swojej drużyny i wypowiedział się na temat niskiej frekwencji. Obecnych było nieco ponad 31 tysięcy kibiców, a wysokie ceny biletów stały się powodem protestów fanów.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

"Najbardziej pragnę, aby nasi kibice nas wspierali i napędzali, aby Maracanã była wypełniona po brzegi. To temat, który nie należy do mnie, lecz do zarządu, nie mam z tym nic wspólnego. Oczywiście ja i wszyscy zawodnicy zawsze pracujemy dla kibiców. To oni nas motywują do gry w piłkę. Przede wszystkim z miłości do futbolu, ale największą motywacją jest strzelić gola i usłyszeć, jak cały stadion śpiewa twoje imię. Tego właśnie najbardziej pragniemy. Jedyne, o co proszę, to wsparcie kibiców. Wiedzą, jak Maracanã potrafi świętować. Słusznie powiedziałeś, że jestem wiecznym kibicem, ale nigdy nie mogłem uczestniczyć w wydarzeniach na starej Maracanie. Nigdy tam nie byłem. Bardzo chciałbym doświadczyć tego jako kibic Flamengo. Bardzo chcemy, aby kibice nam towarzyszyli. Potrzebujemy ich na stadionie, abyśmy mogli pokazać pełnię naszych możliwości. Zawodnicy są o wiele bardziej zmotywowani, gdy widzą wspaniałą atmosferę stworzoną przez kibiców." - powiedział Filipe Luís.

Trener podkreślił skuteczność w wykańczaniu akcji, ponieważ Flamengo oddało 18 strzałów i strzeliło sześć bramek. Jednak szkoleniowiec przyznał, że nie daje się zwieść wynikowi i stwierdził, że jest jeszcze pole do poprawy.

"Jestem bardzo szczęśliwy z powodu zwycięstwa i skuteczności, o którą tak często pytacie na konferencjach. Zawsze mówię, że są dni, kiedy piłka wpadnie do bramki w nieoczekiwany sposób, a inne, kiedy nie wpadnie. Taki jest futbol. Zawodnicy mają tę ofensywną moc. Ale nie daję się zwieść wynikowi. Zawsze, gdy analizuję grę, staram się odłożyć wynik na bok, niezależnie od zwycięstwa czy porażki. Dziś wczesne gole dały nam pewność siebie. Jest wiele rzeczy, które wiem, że zrobiliśmy dobrze, i wiele, które musimy poprawić. Wysoka wygrana jest wspaniała dla kibiców i pewności siebie zawodników, ale jako trener mam wiele aspektów do poprawy po tym meczu. Zwłaszcza w pierwszej połowie. Zrobiliśmy rzeczy, nad którymi musimy popracować." - dodał.

Ponadto Filipe mówił o powrocie Pedro, który strzelił dwa pierwsze gole po poważnej kontuzji, która wykluczyła go z gry na prawie siedem miesięcy. Napastnik wrócił na boisko w meczu z Central Córdoba, nie wszedł na plac gry przeciwko Grêmio, a przeciwko Juventude pojawił się na boisku w 56. minucie drugiej połowy.

"To lekarze planują proces powrotu kontuzjowanych zawodników. Ja dostaję zawodników, którzy są zdrowi. Wiem, że przy poprzedniej kontuzji Pedro wrócił po sześciu miesiącach. Tym razem po siedmiu. Szczegóły lepiej zna doktor, ale dane są więcej niż wystarczające, by dać nam pewność przy wprowadzaniu go na boisko. Jasne, że brakuje mu jeszcze rytmu i pewnych rzeczy, które złapie grając. Nie wiem jeszcze, czy mogę wystawić go od początku. Musi być stopniowa progresja, nie wiem. Ale to jasne, że zawodnicy są narażeni na ponowne kontuzje, nie tylko on. Wszyscy, którzy wchodzą na boisko, ryzykują kontuzję kolana. Dotyczy to wszystkich drużyn w lidze. Nie chcemy, by to się zdarzyło komukolwiek, ale futbol to ryzyko. Każdy, kto wchodzi na boisko, ryzykuje. Ja sam złamałem obie nogi i jestem tutaj." - stwierdził.

INNE TEMATY KONFERENCJI

ZASŁUGI W GOLIADZIE?

"Nie mam problemu z przyznaniem się do błędów. Dziś wydarzyły się rzeczy, przez które plan nie był w pełni idealny, szczególnie w defensywie. Zawodnicy mieli bardzo udany wieczór, byli znacznie lepsi, pełni pewności siebie, plan rzeczywiście pomógł i znaleźli przestrzenie. Bardzo mocno zranili obronę Juventude w lżejszy sposób, porównując z tamtą porażką, dziś trzech zawodników zeszło z kontuzjami, tak samo jak w tamtym meczu. Według was Central Córdoba był znacznie słabszym rywalem. To wszystko jest lekcją, że w piłce nożnej nic nie jest łatwe. Różnica polega na tym, że zawodnicy mają wielką ambicję i głód gry. Widzę to na co dzień po pytaniach, jakie zadają, nie chcą wchodzić na boisko z wątpliwościami. Zdobyliśmy szybko gola ze stałego fragmentu gry, co dało im więcej komfortu, Juventude coraz mniej się liczyło w meczu i stąd ten wysoki wynik. Dla Pedro, Danilo, Arrascaety ważne, żeby takie zwycięstwa przybliżały nas do tej gry, jaką chcemy prezentować."

CZEGO NAUCZYŁA PORAŻKA Z CENTRAL CÓRDOBA?

"Dobrze, że przypomniałeś ten mecz, bo ja go nie zapomnę. Jak widać, wy też nie. To lekcja, do której musimy wracać, przypominać o niej zawodnikom. Zawsze. Porażka jest częścią gry. Jeśli nie masz swojego najlepszego dnia, porażka się pojawi. Nie zgadzam się tylko z tym, że zmieniło się nasze nastawienie. W tamtym meczu mieliśmy dwie klarowne okazje na 1:0 i piłka nie wpadła. Dziś wpadła. To daje wielką pewność siebie. Różnica polega na tym, że wtedy straciliśmy gola i zaraz potem trener popełnił błąd. Dziś zdobyliśmy bramkę i zawodnicy czuli się coraz pewniej. Z tą zmianą postawy się nie zgadzam. Co do nauki nie ma wątpliwości. Porażka boli, ale bardzo uczy."

FORMA FIZYCZNA I DOSTĘPNOŚĆ ZAWODNIKÓW

"Jedną z rzeczy, na których mocno się skupiam i o które walczę, to żeby zespół nie tracił tempa. Żeby utrzymywał wysoką intensywność przez cały czas, cały czas pressing. Są zawodnicy, którzy wracają i jeszcze nie są w stanie utrzymać rytmu przez 90 minut. Ale ławka rezerwowych, mając cały skład do dyspozycji, jest niesamowita. Kocham ten "ból głowy", kiedy widzę zawodników obrażonych, że nie grają. To znaczy, że wszyscy są gotowi do gry. Ci zawodnicy zwiększają intensywność, bo każdy, kto wchodzi, chce strzelić gola, dać asystę, walczyć, grać dobrze z piłką. Utrzymują intensywność zespołu. Kadra robi różnicę i to jedna z rzeczy, o które bardzo proszę, by zespół nigdy nie spuszczał z tonu, nawet przy wyniku 2:0 czy 3:0. Robią to i kupują tę ideę."

ALEX SANDRO

"Nie sądzę, że to ta sama kontuzja, co w Carioca, ale rozmawiałem z nim krótko. Powiedział, że to było bardzo lekkie. Poczekamy na badanie, by dokładnie dowiedzieć się, co się stało, to bardzo ważny, fundamentalny zawodnik."

ARRASCAETA

"Planowanie powrotu zawodnika po operacji kolana, który przez dwa i pół miesiąca był poza boiskiem, jest wyzwaniem. Organizm traci kondycję, mięśnie nogi wiotczeją. To stopniowy proces. W Carioca dawaliśmy mu ograniczony czas gry, bez przeciążania, aby mógł odzyskać prawidłową masę ciała i siłę mięśniową. Dodatkowo intensywne treningi pomagają w odbudowie formy fizycznej. To kwestia czasu, z każdym meczem i treningiem będzie coraz lepiej. Jedną z jego mocnych stron jest dyscyplina, dba o siebie, kocha trenować, podchodzi do każdej sesji z pełnym zaangażowaniem. Solidna rozgrzewka, praca nad siłą na siłowni, jego forma stopniowo wraca. Gdy osiągnie optymalną kondycję, regularna gra przywróci mu pewność siebie, którą traci się podczas przerwy. Obecnie jest już bliski poziomu, który znamy z jego najlepszych dni. To wyjątkowy piłkarz. To, co pokazuje na treningach i w meczach, jest niesamowite. Jeśli chodzi o jego pozycję, wprowadzamy drobne korekty, ale nie chodzi o to, by częściej wbiegał do pola karnego. Ma imponujące statystyki, regularnie notuje gole i asysty w sezonie. To jego naturalna umiejętność znajdowania się we właściwym miejscu. Na treningach widać, że ciągle tam jest, ma wyjątkowy instynkt. To bardziej jego zasługa niż moja, takie ustawienie wynika z jego piłkarskiej inteligencji. On po prostu tam wchodzi. Na treningach cały czas tam jest. To jego instynkt, nie moja zasługa."

ORGANIZACJA OFENSYWNA I SKUTECZNOŚĆ

"Każdy mecz to wskazówka, co musimy poprawić w naszej drużynie. Jednym z kluczowych obszarów wymagających pracy jest strefa finalizacji ataków. Zespół dociera do sytuacji, ale gdy przeciwnik się zamyka, rzadko mamy naprawdę czyste okazje. Wtedy musimy sięgać po rozwiązania jak dośrodkowania, strzały z dystansu i inne metody. Bez wątpienia jednym z elementów, nad którym ciągle pracujemy (i musimy udoskonalać), jest skuteczność w ostatniej tercji boiska. Niedawno widziałem wywiad z Seabrą, gdzie mówił o tworzeniu mechanizmów, my właśnie tak działamy. Doprowadzamy zespół do określonych sytuacji, a potem dajemy zawodnikom narzędzia, by właściwie zajmowali pole karne, wbiegali w przejścia, atakowali przestrzeń i samodzielnie znajdowali rozwiązania. Później wszystko zależy już od jakości piłkarza. Przecież nie mogę na treningu uczyć zawodnika, jak ma strzelać tak, jak dziś zrobił to Arrascaeta, to niemożliwe. Moja rola to doprowadzić go w odpowiednie miejsce i stworzyć właściwe schematy. Reszta zależy od jego talentu, który wtedy błyszczy. Jak mówiłem, niektóre dni będą bardziej udane pod względem skuteczności, inne mniej. Najważniejsze, by zespół utrzymywał swoją strukturę i solidność. Dla mnie kluczowe jest, byśmy byli mocni defensywnie, to właśnie jedną z rzeczy musieliśmy poprawić po meczu w Libertadores."

OCENA PIERWSZYCH CZTERECH KOLEJEK

"To maraton. Ale moje oczekiwanie wobec nich jest proste: niech dziś świętują. Nie mogą gdzieś wychodzić, bo w sobotę czeka nas mecz, ale niech cieszą się zwycięstwem, zapomną o wszystkim i będą się dobrze bawić. Bo wygrywać nie jest łatwo. Niech korzystają z dziś, a jutro czeka nas Vasco. Będziemy trenować z tymi, którzy dziś nie grali, w piątek przygotujemy się do meczu i w sobotę postaramy się pokazać wielki futbol. Nie musimy myśleć o 30. czy 38. kolejce. Musimy skupić się na następnej. Takie jest moje podejście i chcę, żeby oni też tak myśleli. To codzienna praca, mecz po meczu."

JAKOŚĆ PLATY

"To bardzo wszechstronny piłkarz. Takiego zawodnika kibice pokochają od razu, biega przez cały mecz, walczy, ma ogromną klasę, świetnie gra pod presją. I dziś nie był "fałszywą dziewiątką". Był prawdziwą dziewiątką. Napastnikiem, który wie, kiedy ma się cofnąć do pomocy, a kiedy wbiegać w pole karne. I zagrał znakomicie. Najtrudniejsze to zostawić Platę na ławce. To prawdziwe wyzwanie. Czasami, gdy zawodnik jest tak dobry, trener musi znaleźć sposób, żeby go włączyć do gry. Dlatego mówię, że to "dobry ból głowy". Bo jeśli Plata nie zaczyna w pierwszym składzie, może wejść w drugiej połowie. Jest jeszcze Luiz Araújo, Matheus Gonçalves, który dziś nie grał, i Gérson. Gérson może grać jako pomocnik, Plata jako napastnik, przestawiam te elementy, żeby mogli grać, bo... jak mogę go zostawić poza składem? Plata jest po prostu świetny. A oni rywalizują między sobą, a ja łamię sobie głowę, ale ostatecznie na tym zyskuje cały zespół."

POWRÓT DANILO

"Nie muszę nawet mówić o klasie tego zawodnika, widzieliście go dziś, widzieliście w reprezentacji, znacie jego karierę. Jego jakość nie wymaga komentarzy. Wspomniałeś o 104 podaniach, z czego 100 celnych, ale ile z tych podań było naprawdę ważnych? Tych, które rozcinały obronę, prowadziły nas pod pole karne rywala? To właśnie te podania się dla mnie liczą, nie ich liczba. To zawodnik, który wybiera właściwe rozwiązania, a to dla mnie najważniejsze, nie szuka najtrudniejszych opcji, tylko tych właściwych. A do tego jest liderem, ma naturalne cechy kapitana, jego postawa zaraża innych zawodników. Takich piłkarzy po prostu chce się mieć w zespole."

POMOCNICY FLAMENGO

"Wspomniałeś mecz z Internacionalem. Czy grałem bez pomocników? Nie, po prostu ich nie miałem. Pytacie: jakich pomocników mam w składzie? Arrasca, Gérson i Plata. To trójka zawodników. Kto jeszcze może grać na pomocy? Luiz Araújo. Matheus Gonçalves też mogą. I... kto jeszcze? Więc tak, grałem praktycznie bez pomocników. A kogo miałem tam wstawić? Czasami trener musi improwizować, to, co nazywam "atakiem trenerskim". Myślimy, że tak wygramy, więc wrzucamy czterech napastników. Ale są też sytuacje, gdy po prostu nie ma dostępnych zawodników. Gérson, Arrasca i Plata, więc ułożyłem taktykę, która moim zdaniem mogła przynieść wynik. Zagraliśmy lepiej niż Inter, mieliśmy więcej strzałów, więcej okazji... i nie wygraliśmy. To futbol, moja praca polega na znajdowaniu rozwiązań w tej układance, którą muszę ułożyć, żeby zespół grał jak najlepiej. Gdy wszyscy są dostępni, jest łatwiej. Gdy są kontuzje lub powołania do reprezentacji, trudniej. Ale to moja praca i ją uwielbiam, nawet gdy jest wymagająca."

ZMIANY W SKŁADZIE

"Tamtego dnia (porażka z Central Córdoba) niektórzy zawodnicy nie byli w stanie zagrać pełnych 90 minut. Wolałem zostawić ich jako opcję na ławce. Ryzyko wystawiania ich co tydzień to właśnie to, co dziś spotkało Alexa Sandro. Czasem decyduję się zaryzykować, czasem wolę zachować ostrożność. Ale nie to było powodem porażki z Córdobą. Krytyka jest uzasadniona, nie za oszczędzanie graczy, ale za błędny plan gry. Nie mam problemu, żeby to przyznać. Będą jeszcze sytuacje, gdy coś nie wyjdzie, może nawet przegramy. Albo może piłkarze wygrają na boisku. Nie boję się krytyki, gwizdów, wymagań kibiców. Wiem, jak działa ten klub i czuję się z tym dobrze. Problem w tym, że ja kocham tę pracę nawet wtedy, gdy coś idzie nie tak i gdy jest kryzys. Rozwijam się, uczę, staję się lepszy. Tak to odbieram. Oczywiście nie jest to komfortowe ani przyjemne, ale to część mojej pracy. Nie chodzi o wysyłanie komuś wiadomości, chcę po prostu wygrywać mecze i osiągnąć nasz cel, czyli znaleźć się na szczycie tabeli na koniec sezonu."

iconautor: MentiX

icon 17.04.2025

icon05:36

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: Twitter Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy