Filipe Luís: Zabrakło nam trochę odwagi

Rozmiar tekstu: A A A

Flamengo doznało drugiej porażki w Campeonato Brasileiro po 13 meczach. Zespół prowadzony przez Filipe Luísa przegrał 0:1 z Santosem na stadionie Vila Belmiro w ramach 14. kolejki rozgrywek. Gola zdobył Neymar w efektownej akcji w 83. minucie.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

"Zawsze trudno mówić po porażce. Najpierw musimy pogratulować Santosowi zwycięstwa. To zespół, który wykonał świetną pracę na boisku, starał się na wszelkie sposoby zneutralizować nasze atuty ofensywne i mu się to udało. Skutecznie wykorzystali kontry i wygrali mecz. Teraz musimy dalej pracować. Jedyna droga to praca, treningi i myślenie o zwycięstwie w następnym spotkaniu." - powiedział Filipe Luís.

Były podopieczny Clébera Xaviera w reprezentacji Brazylii, który przez wiele lat był asystentem Tite, a dziś prowadzi Santos, Filipe Luís pochwalił organizację defensywną Peixe, ale jednocześnie apelował o szukanie alternatyw, które pomogłyby jego drużynie tworzyć więcej okazji w podobnych meczach.

"Próbowali wywierać na nas presję na początku meczu, ale potrafiliśmy dobrze z niej wyjść. Ostatecznie dominowaliśmy i broniliśmy się, utrzymując się przy piłce. Zgadzam się jednak, że w ostatniej tercji boiska zabrakło nam większej agresji, by kończyć akcje, trochę więcej odwagi, by zaryzykować dośrodkowania, strzały z dystansu czy pojedynki jeden na jednego przeciwko zespołowi, który bronił się bardzo dobrze, świetnie przygotowanemu przez Clébera Xaviera. Już w pierwszej połowie próbowałem zamienić pozycjami Luiza Araújo i Bruno Henrique, bo Luiz mógłby dośrodkowywać lewą nogą. Mimo to Santos skutecznie blokował nasze ruchy, dośrodkowania i wejścia w pole karne. Mieliśmy przewagę, ale nie potrafiliśmy jej zamienić na sytuacje bramkowe. Przeanalizujemy, co możemy zrobić inaczej, by przełamywać takie defensywy." - skomentował Filipe Luís.

Pomimo porażki, Rubro-Negro utrzymują się na pierwszym miejscu w tabeli z 27 punktami po 13 meczach. Jednak Cruzeiro może zostać nowym liderem, jeśli zremisuje lub wygra z Fluminense na stadionie Maracanã w meczu, który odbędzie się w nocy z czwartku na piątek. Również 27 punktów ma Red Bull Bragantino, który zremisował z São Paulo.

Następne spotkanie Flamengo rozegra w nocy z niedzieli na poniedziałek, właśnie z Fluminense, na stadionie Maracanã w ramach 15. kolejki.

A CO Z PEDRO? FILIPE MÓWI: "TEMAT JEST ZAMKNIĘTY"

Trener unikał tematu Pedro po publicznym konflikcie na konferencji prasowej po ostatnim meczu z São Paulo oraz po oświadczeniu opublikowanym przez zawodnika. Filipe został zapytany najpierw, czy liczy na niego w Fla-Flu, skoro Bruno Henrique jest zawieszony. Następnie, czy doszło do rozmowy z jego napastnikiem lub przynajmniej, czy zarząd rozmawiał z Pedro.

"Temat Pedro jest już zamknięty. Powiedziałem wszystko, co miałem do powiedzenia na konferencji, a on też się ustosunkował. Temat zamknięty. Jedyne, co nam teraz pozostaje, to pracować i pomagać Flamengo. Powtarzam, temat z mojej strony jest całkowicie zamknięty. Wolę się na ten temat nie wypowiadać. To kwestia dla ludzi z zarządu, możesz ich zapytać bezpośrednio. Z mojej strony technicznej to, co powiedziałem, jest całkowicie zamknięte." - dodał.

WIĘCEJ Z KONFERENCJI FILIPE LUÍSA

CZY WALLACE YAN MÓGŁ WEJŚĆ WCZEŚNIEJ? DLACZEGO NIE MATHEUS GONÇALVES?

"Wallace bardzo dobrze się spisuje za każdym razem, gdy go potrzebujemy, i to na różnych pozycjach. Strzela bramki, asystuje i walczy dla drużyny. Zawsze na niego liczymy. Wpadłem na pomysł, żeby wprowadzić go właśnie w tamtym momencie, bo tego wymagał mecz. Nie wyliczałem wcześniej, ile minut miałby zagrać, tylko patrzyłem na to, co działo się na boisku. Matheus był opcją na ławce i w momencie, gdy straciliśmy bramkę, miałem jeszcze tylko jedną zmianę i postanowiłem wprowadzić Juninho, żeby mieć dwóch napastników w polu karnym, bo atakowaliśmy skrzydłami, a Santos zamykał środek. To bardzo szlachetne ze strony Matheusa, że chciał grać. W tym tygodniu trenował prawie cały czas z drużyną U-20, to chłopak, który zawsze dobrze trenuje. Teraz, przy tej serii meczów, dostanie okazję, żeby pokazać się na boisku.

PATRZYSZ W TABELĘ I LICZYSZ PUNKTY?

"Patrzymy na wyniki i widzimy, jak stoimy. Jedyne, co możemy kontrolować, to nasza własna praca. Dziś tego nie zrobiliśmy. To był mecz, w którym przeciwnik potrafił wygrać u siebie. Myśleliśmy, że uda się tu zdobyć punkty. Zawsze trudno gra się na Vila, przeciwko drużynie tak dobrze wyszkolonej i z zawodnikiem tak decydującym jak Neymar. To nie jest normalne, ale w takich meczach może się zdarzyć strata punktów. Liga jest długa, musimy się podnieść, bo czeka nas klasyk w niedzielę przeciwko rywalowi, który jest zmotywowany po wspaniałym mundialu, jaki rozegrał. Zawsze trudno gra się przeciwko Fluminense."

RÓŻNICA, JAKĄ ROBI NEYMAR

"To zawodnik wyjątkowy, wielki przyjaciel i były kolega z reprezentacji. Mam z nim bardzo dobrą i serdeczną relację. To przywilej dla brazylijskiego futbolu, że znowu tu gra. Szkoda, że dziś to on rozstrzygnął mecz na korzyść Santosu. To zawodnik decydujący, który, gdy ma piłkę, zawsze coś z nią robi. Tworzy zagrożenie, robi efektowną akcję, stawia kolegę przed bramką. Takiemu zawodnikowi oczywiście trzeba poświęcić szczególną uwagę, najpierw nie pozwolić mu na przyjęcie piłki z czasem, zawsze być blisko. Ale on i tak potrafi zgubić krycie, ma świetną wizję gry i zawsze stawia kolegę w lepszej sytuacji. W rzeczywistości Santos stworzył więcej okazji po naszych stratach piłki, w kontratakach, w momentach, gdy czuliśmy się komfortowo i próbowaliśmy przyspieszać grę, forsując podanie, a przy tym tracąc piłkę w środku pola. I w ten sposób cierpieliśmy. Próbowałem to skorygować w przerwie, zatrzymać trochę bardziej Varelę, głównie po to, by powstrzymać ataki z tamtej strony, bo to była jedyna forma, w jakiej Santos stwarzał nam zagrożenie. Ale niestety, po naszym błędzie straciliśmy bramkę. Taki jest futbol. Musimy dalej naciskać na to, żeby nasz zespół lepiej się zabezpieczał przed kontrami. Kiedy długo mamy piłkę, to właśnie kontry są sposobem, w jaki rywale mogą nas zranić. Wszyscy wiedzą, jaką jakość ma Neymar i jak ważny jest dla naszego futbolu. Dziś widziałem Neymara w formie fizycznej na poziomie Série A. Widać to było w pojedynkach, w powrotach, a nawet w tym, że bronił i naciskał naszych obrońców, coś, czego wcześniej nie robił przed tą przerwą. To normalne po tak długiej pauzie. Uważam, że po tak poważnej kontuzji, jaką przeszedł, zawsze trzeba będzie uważać na jego mięśnie i kolano. Ale to zawodnik, który, jeśli jest w dobrej formie, zawsze robi różnicę."

iconautor: MentiX

icon 17.07.2025

icon05:35

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: Twitter Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy