Filipe Luís krytykuje postawę Pedro
Filipe Luís po raz pierwszy publicznie zabrał głos po kontrowersji z udziałem Pedro, który nie został nawet powołany przez trenera na sobotni zwycięski mecz Flamengo 2:0 z São Paulo na stadionie Maracanã. Zachowanie napastnika od dłuższego czasu niepokoi sztab szkoleniowy i kolegów z zespołu, a wszystko zaczęło się jeszcze podczas Klubowych Mistrzostw Świata w Stanach Zjednoczonych. W tym tygodniu Pedro opuścił trening w Ninho do Urubu przed jego zakończeniem.
"To, co się wydarzyło, dotyczyło zachowania i postawy Pedro w trakcie tygodnia. To było godne pożałowania, moim zdaniem niemalże śmieszne. Oczywiście Pedro ma swoje osobiste problemy z zarządem, z klubem, to jego sprawy. Od jakiegoś czasu trenował bardzo słabo. Ale w tym tygodniu naprawdę złamał według mnie jedną z podstawowych zasad, które mamy jako sztab trenerski i które obowiązują wśród zawodników, chodzi o kulturę treningu. To, co zrobił, było brakiem szacunku, jego postawa podczas treningów. I nie miałem wątpliwości, że powinien zostać poza listą powołanych, bo tego typu zachowanie może być zaraźliwe. Mam więc nadzieję, że przemyśli swoje postępowanie i przeprosi. Przeprosi kolegów z drużyny i wróci do bycia tym Pedro, jakiego znamy, bo dla mnie to nie tylko brak szacunku wobec kolegów, ale przede wszystkim wobec samego siebie. Pedro to zawodnik, który powinien mieć ambicje, by grać w reprezentacji Brazylii, by wystąpić na kolejnym Mundialu. Nie może sobie pozwalać na odpuszczanie nawet minuty treningu. Poza tym okazał brak szacunku wobec kibiców, którzy czekają na najlepszego Pedro po jego kontuzji, oraz wobec klubu, który mu płaci pensję." - powiedział Filipe Luís.
Nieobecny w kadrze meczowej, Pedro pojawił się na murawie stadionu Maracanã na kilka minut przed rozpoczęciem spotkania. Napastnik, który trenował w sobotę rano w Ninho do Urubu, otrzymał wsparcie części kibiców, na trybunach pojawił się nawet transparent dedykowany dla niego. Filipe Luís pozostawił otwarte drzwi do powrotu Pedro do wyjściowego składu.
"Przez długi czas starałem się go chronić, ale to Pedro musi chcieć. Musi chcieć bardziej niż ja. Ja nie mogę chcieć bardziej niż on. Na boisku widać kulturę treningu, która została u nas wprowadzona, oni biegają, prezentują się dobrze. Moje oko mówi mi, co widzę na treningach, ale mamy też dane, dane z GPS-u, które pokazują, że Pedro w tym tygodniu był ostatni we wszystkim. A zawodnik, który jest ostatni we wszystkich parametrach fizycznych, nie jest gotowy, by dobrze zagrać. Możecie zrzucać winę na trenera, na system, na Arrascaetę, na kogokolwiek. Ale wina leży po jego stronie. On musi chcieć. Nie mogę pójść na rynek i kupić zawodnika, który strzela 30 goli jak on. On już tu jest z nami. Nie powinien być problemem, powinien być rozwiązaniem. Ale kiedy zechce, przeprosi kolegów i wróci do treningów, i przestanie być problemem, na pewno będzie grał w pierwszym składzie. Nie musi mnie przytulać, podawać mi ręki, mówić dzień dobry. Musi być profesjonalistą i pokazać to na boisku. Jestem pewien, że kiedy to zrobi, będę czekał na ten uścisk. A jeśli nie będzie chciał mi go dać, nie ma problemu. Ja chcę wygrywać. Jeśli Pedro chce ze mną, idziemy razem. Jeśli nie chce, znajdą się inni, którzy będą chcieli." - dodał Filipe Luís.
Odnosząc się do wycieku zrzutów ekranu, w których pracownik Departamentu Piłki Nożnej mówił, że oczekuje oferty w wysokości 15 milionów euro za sprzedaż Pedro, Filipe Luís powiedział, że chce, aby napastnik został we Flamengo.
"Doszło do tych wycieków, tych zrzutów ekranu, nie mam z tym absolutnie nic wspólnego. Nie chcę, żeby Pedro został sprzedany, nie chcę, żeby Pedro odszedł. Wezwałem kapitanów, wezwałem go do siebie, przekazaliśmy mu to, kapitanowie również, powiedzieliśmy mu, że go potrzebujemy, potrzebujemy Pedro, i nie będę wchodził w szczegóły. Ale oczywiście widzisz rozgrzewkę, reakcje, drwiny, sposób biegania, poruszania się, a potem, jak już ci mówiłem, wszystko jest skwantyfikowane za pomocą GPS. Dane są bardzo niskie." - stwierdził.
INNE WYPOWIEDZI NA TEMAT PEDRO:
TRENING, KTÓRY OPUŚCIŁ PRZED KOŃCEM
"Tak jak wspomniałeś o incydencie z opuszczeniem treningu, ponieważ mamy ponad 20 zawodników, niektórzy z nich nie biorą udziału w niektórych ćwiczeniach. Na przykład, jeśli robię konkretny trening 10 na 10, a mamy 23-24 graczy, czterech z nich musi wykonywać jakieś alternatywne lub uzupełniające ćwiczenia. W jego przypadku, także dlatego, że był bardzo poniżej oczekiwanego poziomu, musiałby to uzupełnić. A on wyszedł i rzeczywiście powiedział, że ma problemy. To i tak jest złe. To nie była dyscyplinarna sprawa, bo uprzedził, jak sam powiedziałeś, ale jak mówiłem jego liczby były bardzo, bardzo słabe w porównaniu do innych i nie był w stanie dokończyć treningu. Wszystko to sprawia, że Pedro sam się wyklucza z powołań i nie stawia się w gotowości do walki o miejsce w składzie."
KOLEJNE PROBLEMY Z ZACHOWANIEM
"No cóż, to bardzo osobiste pytanie do niego, dlaczego profesjonalista, który jest dobrze opłacany za swoją pracę, nie podchodzi do niej profesjonalnie i nie trenuje najlepiej, jak potrafi? Nie znam jego frustracji, nie wiem, czy to dlatego, że nie gra. Rozmawiałem z nim trzy, cztery razy, sam przyznał, że jego poziom jest niski. Możesz powiedzieć, że to kwestia modelu gry, ale grał, zagrał dwa mecze w podstawowym składzie na Klubowych Mistrzostwach Świata. Bruno Henrique nie zagrał, Wallace i Juninho też nie. Dlaczego Pedro zagrał? Bo próbowałem, próbuję odzyskać mojego Pedro. Wszyscy czekamy na Pedro, kiedy widzimy go na boisku, chcemy zobaczyć tego Pedro sprzed kontuzji. Tego Pedro po kontuzji jeszcze nikt nie widział. Miał jeden bardzo dobry, wręcz wyjątkowy mecz przeciwko Corinthians, a potem jego poziom spadł. Wiem dlaczego, już mu to powiedziałem osobiście, bo trenuje źle."
JAKOŚĆ PEDRO
"Ma wyjątkową jakość, piłka do niego dotrze, a on strzeli gola, pomoże drużynie. Ale niestety nie jest na odpowiednim poziomie, nie dorównuje kolegom z drużyny. Oczywiste jest, że oczekuję od niego walki, przede wszystkim z samym sobą, ze swoją głową, nie ze mną, nie z kolegami, z nikim. Musi pracować więcej niż wszyscy inni, w ciszy. I jestem pewien, że kiedy to zrobi, zagrał przecież na Mistrzostwach Świata, jest jednym z najlepszych, jacy grali w historii Flamengo. Ale nikt nie żyje przeszłością. W piłce wszystko zdobywa się codziennie. Luiz Araújo jest tego dowodem, Allan jest tego dowodem. Jedyne, co Allan poprawił w porównaniu z zeszłym rokiem, to jego zaangażowanie w treningi. Jest tym, który trenuje najwięcej. Erick i Varela też są tego dowodem, nie odpuszczają rozgrzewki, nie odpuszczają niczego. Grają i prezentują się dobrze. Nie ma innej drogi. I nawet jeśli będę krążył wokół tego tematu, on musi chcieć. A kiedy będzie chciał, mój przyjacielu, nikt go nie zatrzyma. Ale on musi chcieć."
EKSPOZYCJA ZAWODNIKA
"A ekspozycja trenera? Kto o tym myśli? Często, kiedy ogłaszam wyjściowy skład, nikt go nie rozumie. I wtedy krytyka spada na trenera. Nikt się nie martwi o to, jak trener jest wystawiony na krytykę. Broniłem Pedro przez długi czas. Oczywiście, że można odbudować tę relację. I nie chcę, żeby odszedł. Powiedziałem mu to sześć dni temu. Chcę, żeby się poświęcał, biegał, żeby trening pomógł mu zaadaptować się do tego, co robią wszyscy inni koledzy. Biegać, utrzymać piłkę, wygrywać pojedynki z obrońcami, czego teraz nie robi, wtedy będzie grał. Nie musi mnie przytulać, podawać ręki, mówić dzień dobry. Musi być profesjonalistą i pokazać się na boisku. Jestem pewien, że gdy to zrobi, będę czekał na uścisk. A jeśli nie będzie chciał go dać, żaden problem. Ja chcę wygrywać. Jeśli Pedro chce ze mną, idziemy razem. Jeśli nie, inni będą chcieli."
POSTAWA PO KONTUZJI
"To zaskakujące. Zawodnik, który tak się starał, żeby wrócić po poważnej kontuzji, oczekiwałbym, że jeszcze bardziej się zaangażuje, żeby odzyskać rytm meczowy poprzez trening. Możecie to zobaczyć, nie zawsze jestem sprawiedliwy wobec wszystkich, ale większość zawodników, którzy pokazali się na treningu, dostali szansę. Najlepszy w końcu gra. Chcę, żeby Pedro lepiej trenował. A raczej, żeby się na mnie wkurzył, zagrał pięć świetnych meczów i stał się kolejną opcją do naszego ataku."