Filipe Luís nie szczędzi pochwał pod adresem Bruno Henrique

Rozmiar tekstu: A A A

Gol Bruno Henrique w drugiej minucie doliczonego czasu gry sprawił, że tytuł mistrza Brazylii 2025 znalazł się praktycznie w rękach Flamengo. Remis 1:1 z Atlético Mineiro na Arena MRV w nocy z czwartku na piątek dał Rubro-Negro znaczną przewagę na fotelu lidera Campeonato Brasileiro z 75 punktami, pięć nad Palmeiras, mając do zdobycia zaledwie sześć punktów w dwóch meczach.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

W sobotę Flamengo zmierzy się z Palmeiras w finale Copa Libertadores w Limie i będzie musiało jeszcze trochę poczekać, aby zapewnić sobie tytuł mistrza Brazylii.

Rubro-Negro mają także siedem punktów przewagi nad trzecim Cruzeiro, które ma jeszcze jeden mecz zaległy. Flamengo ma również lepszy bilans bramek, o 22 gole nad zespołem z São Paulo i o 23 nad drużyną z Minas Gerais. Oznacza to, że podopieczni trenera Filipe Luísa mogą wznieść trofeum za tydzień, w nocy z czwartku na piątek, na stadionie Maracanã, w meczu przeciwko Cearze w ramach 37. kolejki. Aby zostać mistrzem, wystarczy zwycięstwo.

Po meczu w Belo Horizonte trener Filipe Luís pochwalił występ drużyny i powiedział, że wolał odciąć się od wyniku Palmeiras w Porto Alegre. Sobotni rywal Flamengo wyszedł na prowadzenie, ale potem dopuścił do remontady i przegrał 2:3 z Grêmio.

Filipe Luís ponownie wyróżnił Bruno Henrique. Strzelec gola na 1:1, w opinii trenera, jest w pełni odzyskany fizycznie i przeżywa świetny moment w końcówce sezonu.

"Zawsze w niego wierzyłem. Często forma zawodnika budzi wątpliwości u kibiców czy mediów, ale ja nigdy nie przestałem wierzyć. To zawodnik decydujący, historyczny dla tego klubu. Jest w znakomitej formie fizycznej i mentalnej i być może dociera do najlepszego momentu przed wielkim finałem." - powiedział Filipe Luís.

Trener Flamengo podkreślił trudności związane z grą przeciwko Atlético Mineiro prowadzonego przez jego byłego szkoleniowca Jorge Sampaoliego, tym bardziej że jego zespół musiał odrabiać straty. Mimo to uważa, że drużyna dobrze zareagowała.

"Drużyna zagrała dobre spotkanie. Nie jest łatwo wywierać presję na Atlético Mineiro. Znam Sampaoliego bardzo dobrze, pracowaliśmy razem we Flamengo, wiem, jak działa jego ofensywa, jak jego drużyna kreuje grę i jak trudno jest odebrać piłkę Atlético. Dopiero co grali dogrywkę, ale moi zawodnicy mają ogromne zaufanie. Są w świetnym momencie i za wszelką cenę chcieliśmy wygrać, bo to był dla nas bardzo ważny mecz. Po naszym błędzie strzelili gola i od tego momentu wszystko stało się trudniejsze. Mieliśmy okazje, ale to był ten dzień, kiedy piłka nie chciała wpaść. Uważam, że zespół znajdował przestrzenie, przewagi, potrafił stwarzać zagrożenie. Próbowali cały czas przebić się przez niską obronę Atlético. Mają świetnych zawodników, znakomitych stoperów i piłkarzy, a na końcu jeszcze słupek nas powstrzymał. Wyrównaliśmy w końcówce, ale nie wystarczyło to do zwycięstwa. Przynajmniej widziałem zaangażowanie, wysiłek moich zawodników i dobry występ." - podkreślił trener.

Zapytany, czy śledził to, co działo się w Porto Alegre, Filipe Luís powiedział, że słyszał reakcje z trybun, ale nakazał wszystkim ignorować wydarzenia spoza boiska.

"Nie wiedziałem o wyniku. Jak mówiłem przed meczem, nie obchodzi nas to, co dzieje się gdzie indziej. Wszystko zależy tylko od nas. Kibice krzyczeli w pewnym momencie, wszyscy pomyśleli, że mógł paść gol dla Grêmio, ale my zależymy wyłącznie od siebie, nie od innych. To był nasz cel i to starałem się przekazać zawodnikom: żeby przez cały czas byli skoncentrowani na grze." - dodał.

INNE WYPOWIEDZI Z KONFERENCJI PRASOWEJ FILIPE LUÍSA

CZY ROZMAWIAŁEŚ Z ZAWODNIKAMI, CZY TO ONI PROSZILI, ŻEBY WEJŚĆ NA BOISKO?

"Ze wszystkimi zawodnikami rozmawiam w ciągu tygodnia. Mamy też zespół, który analizuje ich poziom regeneracji. Wszyscy zgłosili gotowość do gry w dzisiejszym meczu. Byli skoncentrowani na zwycięstwie. Wiedzieliśmy, jak ważne było wygrać to spotkanie. Ale wiedziałem też o zawodnikach, którzy słabo się regenerują. Jorginho nie miał zaleceń, by zaczynać mecz. Varela, Alex Sandro, Arrascaeta i Bruno Henrique mieli podobne zalecenia, a jednak weszli na boisko. Gdyby dziś nie zagrali, i tak trenowaliby z obciążeniem zbliżonym do tego, jakie mieli w meczu."

WNIOSEK Z OSTATNICH MECZÓW

"Drużyna rozgrywa rozgrywki w sposób nieskazitelny. Oczywiście zdarzają się słabsze mecze w trakcie maratonu spotkań, kiedy nie mamy odpoczynku, ale mam bardzo jakościowy i bardzo silny skład, który pozwala mi na rotacje i walkę we wszystkich tych rozgrywkach."

RYZYKO GRY NA SZTUCZNEJ MURAWIE

"Rozmawiam osobiście ze wszystkimi zawodnikami w ciągu tygodnia. Sztab analizuje poziom regeneracji każdego z nich. Wszyscy zgłosili gotowość do dzisiejszego meczu i byli świadomi, jak ważne było wygrać dzisiaj. Wiemy, że są zawodnicy, którzy gorzej się regenerują. Jorginho wraca po kontuzji, był prawie miesiąc poza grą, w poprzednim meczu po raz pierwszy wrócił do wyjściowego składu i istniało ryzyko, gdyby dziś również rozpoczął od pierwszej minuty. Arrascaeta i Bruno… Wszyscy mieli te same zalecenia: nie zaczynać w pierwszym składzie, tylko wejść z ławki. Gdyby nie zagrali, i tak mieliby trening z obciążeniem bardzo zbliżonym do tego, jaki mieli podczas meczu."

CO FLAMENGO MUSI POPRAWIĆ NA FINAŁ LIBERTADORES?

"Każdy mecz daje nam wskazówki i kierunek, abyśmy zrozumieli, nad czym musimy pracować, indywidualnie i w różnych sektorach boiska. We wszystkich spotkaniach pojawiły się pewne detale. Graliśmy przeciwko Fluminense, Sportowi i dziś zespołem mocno zmienionym, mocno alternatywnym. To nie jest proste, żeby zawodnicy, którzy na co dzień razem nie grają, mimo że są bardzo dobrzy, prezentowali ten sam poziom co ci, którzy mają większą regularność. Zrozumieliśmy, co wydarzyło się w Fla-Flu, i odzyskaliśmy poziom już przeciwko Bragantino. Dziś, nawet jako drużyna alternatywna, zespół dobrze zrozumiał sposób atakowania i potrafił czekać na właściwe momenty. W żadnym momencie nie widziałem drużyny tak nerwowej, jak to było przeciwko Fluminense."

JAKIE TO UCZUCIE WRÓCIĆ DO FINAŁU LIBERTADORES, TERAZ JAKO TRENER?

"W tym momencie jedyne, na czym się skupiam, to jak najlepiej przygotować ten mecz dla zawodników i dać im bardzo jasną drogę, co muszą zrobić na boisku, żeby spróbować wygrać."

JAKIE JEST TWOJE NASTAWIENIE PSYCHICZNE W TEJ KOŃCÓWCE SEZONU, BIORĄC POD UWAGĘ SZANSĘ ZOSTANIA MISTRZEM ZARÓWNO JAKO ZAWODNIK, JAK I TRENER?

"Możliwość to nie to samo, co zostać. Wciąż wiele brakuje. Jedyne, o czym myślę, to: zapytałeś mnie, jak się czuję mentalnie – jestem szczęśliwszy niż kiedykolwiek, robiąc to, co kocham. Im większa presja, im trudniejsze są okoliczności, tym bardziej cieszę się tą pracą. Najtrudniejsze będzie pewnego dnia nie przeżywać tego momentu, który teraz mamy. To przywilej doświadczać tych dwóch finałów, które są przed nami."

JAK OCENIASZ GRĘ EMERSONA ROYALA?

"W fazie ofensywnej nie miał łatwo, ponieważ Atlético Mineiro broniło w formacji pięciu obrońców. W fazie defensywnej czasami miał trudności. Nad tym musimy pracować, musi się rozwijać. Faza defensywna jest najważniejsza dla bocznego obrońcy. Musi dobrze bronić. Moim zadaniem jest pomóc mu rosnąć w tej indywidualnej umiejętności."

JAK WYGLĄDA LOGISTYKA POWROTU DO RIO PRZED MECZEM W LIMIE?

"Mieliśmy kilka spotkań, aby opracować najlepszą strategię podróży do Limy. Uznałem, że po dzisiejszym meczu ważne było, żeby wszyscy zawodnicy wrócili do domu, spali ze swoimi rodzinami, pożegnali się z dziećmi, naładowali energię i byli też w kontakcie z kibicami. Uznaliśmy, że bardzo ważne jest przeżywanie tego momentu, a teraz zaczynamy cieszyć się tym wielkim momentem, jakim jest finał Libertadores."

iconautor: MentiX

icon 26.11.2025

icon04:11

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy