Filipe Luís odkrywa na nowo "nowe Flamengo"
Po Klubowych Mistrzostwach Świata, Flamengo straciło swój środek pola z pierwszej połowy sezonu i prawą stronę. Erick Pulgar doznał kontuzji, Nicolás de la Cruz miał przewlekłe problemy, a Gerson i Wesley odeszli.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Wzmocnienia przyszły, a Filipe Luís zaczął odbudowywać zespół. Rubro-Negro pozostali liderem Campeonato Brasileiro, ale wahania były nieuniknione. Trener narzekał na tych, którzy metaforycznie twierdzili, że jego drużyna jest "chora". Przyznał jednak, że konieczna była reorganizacja.
Miażdżące zwycięstwo Flamengo nad Internacionalem na pełnym Beira-Rio w 1/8 finału Copa Libertadores oznaczało odkrycie na nowo idealnego ustawienia przez Filipe Luísa.
To była niemal perfekcyjna gra: absolutna dominacja taktyczna, wyróżniające się indywidualne występy i pełna kontrola nad meczem, jakby Rubro-Negro mierzyło się z dużo słabszym przeciwnikiem.
Kluczowy był nowy duet defensywnych pomocników, Jorginho i Saúl, odkryty w niedzielnym meczu. Hiszpan, który na początku grywał bez rytmu na pozycji Gersona, odnalazł się w duecie z Jorginho. Saúl wygrywał wszystkie pojedynki fizyczne, podawał piłki, które uwalniały drużynę od presji, i przewidywał przejęcia. To była lekcja gry jako defensywny pomocnik. Filipe Luís nie myślał o nim pierwotnie na tej pozycji, lecz jako o następcy Gersona. Piłka nożna to wieczna eksperymentacja.
Gonzalo Plata, grający jako ofensywny skrzydłowy w miejsce Gersona, również wyróżnił się na boisku. Nie ma kontroli nad piłką jak Joker w tej roli, ale nadrabia pressingiem i dynamicznymi zmianami pozycji.
Po lewej stronie, z Samuelem Lino, Flamengo stało się lepszym zespołem niż wcześniej. Skrzydłowy wybiera właściwe zagrania i wykonuje je precyzyjnie. To od niego wyszedł strzał, który spowodował odbicie piłki przez Sergio Rocheta na podanie Gonzalo Platy do Giorgiana de Arrascaety. To także od niego wyszło podanie do Luiza Araújo na dośrodkowanie przy drugim golu.
Mecz był tak kontrolowany przez Flamengo, że wydawało się, jakby przeciągał się w meczu pucharowym. Nawet desperacja trenera Rogera Machado, by ustawić więcej napastników, nie przyniosła kolejnych niebezpiecznych sytuacji ze strony Internacionalu, które można by nazwać presją. Był strzał Rafaela Borré w słupek i tyle. W 180 minut rywal miał tylko jedną realną szansę.
Flamengo zapewniło sobie awans dzięki Pedro, który odzyskał formę techniczną. Jego wejście za Bruno Henrique zmieniało profil drużyny w defensywie i przy akcjach kombinacyjnych typu "ściana" oraz wykończenia.
"Nasza grupa się odradza, jest wielu nowych zawodników, którzy przyszli, kilku ważnych odeszło. Panuje nowy duch, dlatego to zwycięstwo było bardzo ważne, by dać siłę i wiarygodność tej drużynie, która już była bardzo silna i ma wszystko, aby stać się jeszcze mocniejszą." - powiedział Filipe Luís.
Jak mawiał Paulinho da Viola, stary żeglarz prowadzi łódź powoli wśród mgły. Filipe Luís robi to od Klubowych Mistrzostw Świata. Teraz wygląda na to, że słońce zaświeciło na horyzoncie, wskazując jasny kurs.