Filipe Luís twierdzi, że jako trener nie śpi zbyt wiele
Blisko rok po objęciu stanowiska trenera pierwszej drużyny Flamengo, Filipe Luís udzielił pierwszego wywiadu w swojej wciąż krótkiej karierze przy linii bocznej. Trener był gościem programu "Resenha do Galinho", prowadzonego przez Zico na FlamengoTV, który miał premierę w czwartek wieczorem na oficjalnym kanale klubu na YouTube. W rozmowie przyznał, że śpi mniej odkąd zmienił zawód i że często budzi się w nocy, aby robić notatki.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
"Śpię dobrze. W większości przypadków nie przesypiam ośmiu godzin, budzę się w nocy z pomysłami, z myślami o drużynie. To moment, w którym przychodzi wiele pomysłów. Szkoda tylko, że nie odpoczywam, bo głowa cały czas pracuje. Ale w nocy przychodzi wiele pomysłów, wielu myśli. I wtedy staram się następnego dnia je spisać, żeby nie zapomnieć, bo nasza głowa to maszyna do myślenia." - powiedział Filipe Luís.
Wywiad został nagrany w Ninho do Urubu w zeszłym tygodniu, przed wyjazdem do Porto Alegre, gdzie Flamengo pokonało Internacional w Campeonato Brasileiro i w Copa Libertadores. Filipe Luís, który jak dotąd zdobył już Copa do Brasil, Supercopa do Brasil i Campeonato Carioca, a w tegorocznej edycji Copa do Brasil odpadł w 1/8 finału z Atlético Mineiro, powiedział, że Rubro-Negro "zawsze mierzą się z najlepszą wersją rywali".
"Dziś czujemy to, gdy gramy przeciwko rywalom, że zawsze stajemy naprzeciw ich najlepszej wersji. Nigdy nie gramy przeciwko zdemotywowanemu przeciwnikowi, to się nigdy nie zdarza. Przeciwko Flamengo każdy przychodzi, by rozegrać mecz życia, bo jesteś bardziej eksponowany niż kiedykolwiek, więc to twoja szansa, aby pokazać Brazylijczykom i światu, kim jesteś. To wymaga też większej koncentracji i większego zaangażowania na każdy mecz. Ale jednocześnie jest to przywilej." - dodał.
W trakcie rozmowy Filipe wspomniał również, że Bayern Monachium krył Flamengo indywidualnie podczas Klubowych Mistrzostw Świata w Stanach Zjednoczonych i pokazał taktyczne wyzwanie, które "odbiera mu sen" i już skłania go do poszukiwania rozwiązań.
"Dziś piłka nożna wraca do stylu gry opartego na indywidualnym kryciu, jeden na jeden, pościgach. W Premier League to już trend, we Francji również. Coraz więcej klubów stosuje taki sposób obrony, który najbardziej przeciwstawia się grze pozycyjnej. Można zauważyć, że wszystkie zespoły, większość, teraz to robią i bardzo to przeszkadza. Będziemy musieli zatem mieć graczy dryblingujących, którzy nie tracą piłki." - stwierdził Filipe Luís.
ZOSTANIE KIBICEM FLAMENGO
Trener wspominał swoją relację z Flamengo od dzieciństwa i podkreślał znaczące momenty. Opowiedział też o spełnionym marzeniu, jakim było zakończenie kariery na stadionie Maracanã w koszulce Rubro-Negro.
"Mój ojciec jest fanem Santosa, a mama Corinthians. Ale miałem wujka, który był wielkim kibicem Flamengo i dał mi kartę członkowską klubu. Podobały mi się kolory i herb. I od tego momentu, gdy zostałem flamenguistą, wydaje się to jak choroba, prawda? Zaczynałem kibicować, oglądać mecze Libertadores. Pamiętam, że zostawałem do późna, żeby je oglądać. I tak zaczęła się ta ogromna pasja." - Powiedział Filipe Luís.
Trener zażartował, że został "kupiony" przez wujka. Jednak po otrzymaniu karty członkowskiej i koszulki Athirsona przypieczętował wybór Flamengo. Filipe Luís już wcześniej przyznawał, że był wielkim fanem tego bocznego obrońcy.
"Kupił mnie. Jestem sprzedajny, to prawda. Kupił mnie kartą członkowską, potem również koszulką. Uważałem ją za piękną, z tym herbem. Potem widziałem też, jak gra Athirson, sporo. Bardzo się z nim identyfikowałem. Był moim idolem. I wtedy stawałem się coraz większym flamenguistą." - dodał.
Od tej dziecięcej pasji do momentu podpisania kontraktu z Flamengo minęły lata. Filipe Luís uważa, że przyjście do Mengão w 2019 roku było idealnym wyborem. Wciąż miał zdolności techniczne i fizyczne, by dawać z siebie wszystko na boisku, a także głowę gotową wytrzymać presję.
"Bardzo się cieszę, że przyszedłem starszy. Uważam, że byłem przygotowany. Gdybym przyszedł młodszy, przyznaję, że nie sądzę, bym poradził sobie z presją klubu i wymaganiami. Przyszedłem jako ktoś z nazwiskiem, by znosić krytykę. I wtedy mogłem cieszyć się całym tym procesem – nawet krytyką, dobrymi i złymi momentami. Uważam, że przyszedłem w odpowiednim czasie." - powiedział Filipe Luís.
Filipe Luís rozegrał 176 meczów w koszulce Manto Sagrado między 2019 a 2023 rokiem. Strzelił 4 gole, zanotował 9 asyst i zdobył 10 tytułów: Recopa Sudamericana 2020, Copa Libertadores 2019 i 2022, Campeonato Brasileiro 2019 i 2020, Campeonato Carioca 2020 i 2021, Supercopa do Brasil 2020 i 2021 oraz Copa do Brasil 2022. Jako trener zdobył Copa do Brasil, Supercopa do Brasil i Campeonato Carioca.
FILIPE LUÍS I JEGO RELACJA Z MARACANĄ
Od młodości Filipe Luís marzył o grze na stadionie Maracanã, arenie największych starć brazylijskiej piłki nożnej. Nawet grając przeciwko Flamengo w koszulce Figueirense, nie miał okazji wystąpić na tym obiekcie. To doświadczenie wzmocniło jego podziw dla klubu i "świątyni piłki nożnej".
"Pamiętam, że zawsze marzyłem, by zagrać przeciwko Flamengo na stadionie Maracanã. A wtedy byłem we Figueirense. Graliśmy przeciwko Flamengo, ale to było w Volta Redonda. I wtedy mówiłem: "Wow, ale szczęście mają ci z Flamengo. Oni grają zawsze na Maracanie. Co tydzień są na Maracanie. Mają dużo szczęścia i tak dalej"." - powiedział, wspominając oczekiwany debiut.
"I wtedy… Gdy założyłem koszulkę Flamengo, mój pierwszy mecz był na wyjeździe. Ale po moim drugim meczu było to już na Maracanie. Inne uczucie. Trudno było się skupić na meczu, ale było wyjątkowo." - stwierdził trener.
Debiut Filipe we Flamengo na stadionie Maracanã miał miejsce przeciwko Grêmio. Lewy obrońca zagrał 61 minut w zwycięstwie 3:1.
Gdy nadszedł czas zakończenia kariery, Filipe Luís chciał, aby jego ostatni mecz odbył się na stadionie Maracanã w koszulce Flamengo. Wiedział, że nie osiąga już wymaganego poziomu i postanowił świadomie zakończyć karierę. Ten wybór symbolizował zamknięcie cyklu pełnego pasji i osobistej satysfakcji.
"Później miałem jeszcze kilka ofert, by kontynuować, ale bardzo chciałem, aby mój ostatni mecz był w koszulce Flamengo, na Maracanie, by przeżyć to i postawić kropkę. Naprawdę uważałem, że nie byłem już na poziomie wymagań Flamengo, ani ja, ani zarząd. I wtedy zdecydowałem się zrobić ten krok w bok, bo trzeba wiedzieć, kiedy przestać. Przynajmniej ja zawsze tak myślę." - zakończył Filipe Luís.