Filipe Luís wciąż łamie sobie głowę, jak zbudować Flamengo w wersji na 2026 rok
Filipe Luís ma przed sobą łamigłówkę: jak sprawić, by Flamengo znów grało dobrze. Zawodnicy nie są dokładnie tacy same, niektórzy są nawet drożsi. Punktem odniesienia pozostaje jednak piękno i skuteczność drużyny z 2025 roku.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Efekt końcowy nie będzie identyczny. Na przykład dołączył Lucas Paquetá. Jorginho wraca do zdrowia po kontuzji. A większość kadry wciąż zmaga się z problemami fizycznymi na tym przyspieszonym początku sezonu.
"Z zespołu, który zaczynał w 2025 roku, musiałem wprowadzać stopniowe zmiany. Wraz z przyjściem Paquety muszę też dostosować drużynę, aby wydobyć najlepszą wersję zawodników, których mam do dyspozycji. To jest moja łamigłówka. Chcę, żeby piłkarze wiedzieli, co mają robić i co zrobi każdy z kolegów z drużyny. Futbol to codzienne wymyślanie się na nowo, cały czas się uczę, by poznawać nowe rozwiązania i tworzyć nowe warianty. Wierzę, że większość trenerów robi to samo." - powiedział szkoleniowiec Flamengo, odnosząc się na początku do odejść Wesleya i Gersona po Klubowych Mistrzostwach Świata.
Rewanżowy mecz Recopa Sudamericana to kolejna okazja do lepszej prezentacji. Dotychczasowe wrażenie jest negatywne. Napięcie na trybunach wzrosło nawet w meczu z Madureirą w Campeonato Carioca. Słaba pierwsza połowa została zastąpiona bardziej płynną grą po przerwie. 3:0.
Jednak zadanie przeciwko Lanús jest trudniejsze. W pierwszym meczu porażka 0:1. Dla trenera to intrygujące wyzwanie. Poziom niepokoju rośnie wraz z kolejnymi przegranymi. Filipe Luís już przyznał, że trudno mu radzić sobie z porażkami.
"Presji we Flamengo nie widziałem nigdzie indziej, może tylko w Realu Madryt jest podobnie. Lokalna presja jest niesamowita. Ale kto tu przychodzi, wie, że tak właśnie jest." - powiedział Filipe Luís.
Oprócz ustawienia zawodników na właściwych pozycjach i odpowiednich ruchów, mimo obecnych braków fizycznych, Filipe Luís wskazuje także na bardziej abstrakcyjne przyczyny braku równowagi zespołu.
Defensywnie Flamengo przestało być twierdzą. W ofensywie Rubro-Negro stracili precyzję i nie atakują już z taką intensywnością.
"Myślę, że chodzi też o kwestie mentalne i lęk przed popełnieniem błędu, wtedy kolejne elementy się sypią i pogarszają wydajność, to się zdarza. Oczekiwania były bardzo duże, nie byli przyzwyczajeni do momentów kryzysu, ale to moja odpowiedzialność, by sprawić, że znów będą prezentować wysoki poziom." - podkreślił trener.
Czy mistrzowska drużyna Copa Libertadores stała się przewidywalna? Filipe Luís uważa, że można zachować tożsamość, wprowadzając drobne korekty, i spogląda nawet na europejskie przykłady, takie jak Paris Saint-Germain i Bayern Monachium, biorąc pod uwagę charakterystykę zawodników, którymi dysponuje.
"Gramy w ustawieniu 4-2-3-1, a w jego ramach przekształcamy się w 3-5-2 czy 3-4-3... zawodnicy zmieniają pozycje, ale nie przypadkowo, analizujemy to i przekazujemy im szczegóły." - dodał.
Przeciwko Lanús ta łamigłówka musi przełożyć się na gole, w starciu z zespołem grającym w sposób, który od zeszłego roku sprawia Flamengo problemy: szczelna obrona, wyjścia długimi podaniami i wykorzystanie silnego fizycznie, wysokiego środkowego napastnika.
Nawet bez wszystkich elementów układanki kibice oczekują, że będą dumni z wyniku. I z trofeum, które przyjdzie, jeśli okaże się on pozytywny.