Flamengo ma katastrofalną grę, nic nie funkcjonuje w żadnym sektorze i cofa się po 10 dniach bez meczów
Kibic Flamengo, który z niecierpliwością czekał na koniec przerwy reprezentacyjnej, miał niewiele czasu, aby cieszyć się powrotem drużyny na boisko. W pierwszym meczu po tym, jak Leonardo Jardim miał czas, aby popracować i wprowadzić swoje pomysły, to, co zobaczyliśmy, było niepokojące. Drużyna z Rio de Janeiro była przytłoczona, nie stawiała oporu i przegrała 0:3 z Red Bull Bragantino, które mogło osiągnąć jeszcze wyższy wynik. Wewnętrzne odczucia były jednoznaczne: wstyd.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Leonardo Jardim zachował część pracy poprzednika, Filipe Luísa, ale zobaczył apatyczny zespół w meczu, w którym drużyna wreszcie mogła pokazać swoją prawdziwą twarz. Po katastrofalnej pierwszej połowie Erick Pulgar odebrał wszelkie szanse na reakcję, zostając wyrzuconym z boiska tuż po przerwie za kolejne całkowicie niepotrzebne i niezrozumiałe przewinienie. Flamengo nie potrafiło ani dobrze bronić, ani skonstruować akcji ofensywnych.
Życie Flamengo z Giorgianem de Arrascaetą w 2025 roku nie było zbyt udane, ale bez niego jest jeszcze gorzej. Brak Léo Pereiry i Guillermo Vareli również był odczuwalny. Trio zostało oszczędzone po wielu minutach spędzonych w reprezentacji i wróciło do Rio de Janeiro, zanim drużyna w ogóle wyszła na boisko w Bragança Paulista. Gdy piłka zaczęła toczyć się po murawie, nikt nie wyróżniał się pozytywnie.
Flamengo brakowało wielu rzeczy, zwłaszcza kontroli emocjonalnej. Postawa drużyny spowodowała kolejną infantylną czerwoną kartkę i mogło być jeszcze gorzej po zamieszaniu po końcowym gwizdku. To nie jest noc do zapomnienia, lecz do wielokrotnego analizowania, aż wszystkie błędy zostaną poprawione na przyszłość.
"Nie ma co dużo mówić. Musimy szanować koszulkę, którą nosimy. Reprezentujemy Flamengo i musimy robić to w jak najlepszy sposób. Nie ma żadnej wymówki, aby zagrać tak słabo, jak zagraliśmy." - powiedział Agustín Rossi.
KATASTROFALNIE
Flamengo było przewidywalne, bez rytmu, defensywnie niepewne i ofensywnie bezproduktywne, szczególnie w pierwszej połowie. Drużyna oddała tylko jeden celny strzał w ciągu 90 minut, który nie stanowił żadnego zagrożenia dla przeciwnika, mającego najsłabszy atak w Campeonato Brasileiro.
Głównym pomysłem w pierwszej połowie były długie piłki, które nie przyniosły efektu. Sukces odniósł Red Bull Bragantino, zdobywając pięknego gola. Juninho Capixaba, nie mając żadnej presji, podał idealną piłkę do Isidro Pitty, który spokojnie minął Ayrtona Lucasa i Vitão. Dwaj ci zawodnicy byli główną słabością drużyny, szczególnie po lewej stronie boiska.
Gospodarze swobodnie wymieniali podania, szczególnie w ataku, dochodząc z łatwością do Agustína Rossiego. Słabo ustawione i wolne Flamengo nie potrafiło przyspieszyć, aby zaskoczyć rywala, a wiele podań było niedokładnych. Samuel Lino i Luiz Araújo nie wnieśli niczego pozytywnego, nie dali głębi gry, a większość decyzji podejmowali źle. Pedro praktycznie nie istniał w meczu.
Luźna defensywa doprowadziła także do drugiego gola, kolejnego pięknego trafienia, tym razem autorstwa Gabriela. Wszyscy byli całkowicie wolni, aby zdobyć bramkę. Emerson Royal i Léo Ortiz przyczynili się do jeszcze większego chaosu w defensywie. Bez Giorgiana de Arrascaety rolę rozgrywającego przejął Lucas Paquetá, ale zawodnik wciąż nie uzasadnia zainwestowanej w niego kwoty.
MECZ KOŃCZY SIĘ W TRZY MINUTY
Leonardo Jardim wrócił na drugą połowę, chcąc nadać drużynie większą mobilność ofensywną, i zdjął Lucasa Paquetę oraz Luiza Araújo, wprowadzając Jorge Carrascala i Évertona Cebolinhę. Chciał, aby Flamengo znów było zwartym i pionowym zespołem, jak w poprzednich meczach, ale Erick Pulgar miał inne plany. Z jednym zawodnikiem mniej pomysł legł w gruzach.
Nic nie działało i nic się nie zmieniło. Trzeci gol padł po kolejnym rzucie rożnym, gdy Lucas Barbosa wyskoczył całkowicie niepokonany, Vitão i Jorginho nawet nie podnieśli się z ziemi. "Olé" w 60. minucie dobrze oddaje to, jak wyglądało spotkanie.
Po 10 dniach treningów Flamengo pod wodzą Leonardo Jardima zaprezentowało chaotyczną defensywę, bezproduktywny atak i drużynę zagubioną na boisku. Scenariusz budzi wiele obaw na przyszłość, która już zaczyna się w niedzielę przeciwko Santosowi. W środę drużyna zadebiutuje w Copa Libertadores. Teraz nie będzie już przerw ani czasu i być może tak jest nawet lepiej.