Flamengo miażdży Fluminense podczas znakomitego wieczoru dla Pedro, ale przeżyło chwilę strachu, ponieważ nie zamknęło meczu
Kibice Flamengo zakończyli mecz przeciwko Fluminense z sercem w gardle. Ale to uczucie wcale nie oddaje tego, jak wielka była dominacja Rubro-Negro w zwycięstwie 2:1 na stadionie Maracanã, w meczu 11. kolejki Campeonato Brasileiro. W jednym z najlepszych występów pod wodzą Leonardo Jardima jedyną złą wiadomością był gwałtowny spadek formy w końcówce.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Mniej więcej do 75. minuty Flamengo zmierzało ku świetnemu, zespołowemu występowi w klasyku. Pedro tylko nie "sprawił deszczu goli", Lucas Paquetá zaliczył być może najlepszy występ od czasu powrotu do Rio de Janeiro, a Samuel Lino zanotował dwie inteligentne i pełne jakości asysty. W defensywie zespół był solidny, zabrakło jedynie "dobicia rywala".
Wśród sygnałów ostrzegawczych Flamengo musi być bardziej skuteczne w zamienianiu przewagi na gole. Zespół ciągle wydawał się blisko "zamknięcia meczu", ale nigdy tego nie robił. Dodatkowo ma już pięć czerwonych kartek w 10 meczach Brasileirão, co jest niepokojącą statystyką. Jorge Carrascal otrzymał czerwoną kartkę kilka minut po wejściu na boisko za niepotrzebny faul.
Patrząc jednak z perspektywy czasu, są też dobre wiadomości. Nieco ponad miesiąc temu Leonardo Jardim debiutował przeciwko temu samemu Fluminense w finale Campeonato Carioca. Wtedy, przy krótkim czasie pracy, skupiono się na analizie przeszłości i poprawie błędów, ale mecz był technicznie słaby z obu stron. Tym razem Flamengo zbliża się do intensywności i jakości, jakiej kibice oczekiwali od początku 2026 roku.
PRAKTYCZNIE BEZBŁĘDNIE
Pierwsza połowa Flamengo była pokazem niekwestionowanej dominacji na stadionie Maracanã. Fluminense praktycznie nie było w stanie znaleźć sposobu na Rubro-Negro, którzy mogli i powinni schodzić na przerwę z bardziej okazałym wynikiem. Przy intensywnej i jednocześnie pewnej grze zabrakło jedynie większej precyzji w wykończeniu akcji. Fábio, który zawinił przy golu, w innych sytuacjach dobrze interweniował i ratował zespół.
Bramka, która sprawiła, że Pedro został najlepszym strzelcem Flamengo w XXI wieku, zasługuje na szczególne wyróżnienie nie tylko ze względu na samego napastnika, który zdobył prawdziwego gola bez nawet spojrzenia na bramkarza. Giorgian de Arrascaeta mocno naciskał na Fábio, który wybijał piłkę w pośpiechu. Samuel Lino inteligentnie rozegrał akcję podaniem z pierwszej piłki, zamiast ją przyjmować. Ta akcja słusznie zapisze się w karierze "dziewiątki", ale jest też efektem gry zespołowej.
Przy defensywie, która praktycznie nie miała żadnych poważnych zagrożeń, ponieważ Fluminense nie oddało strzału w światło bramki Agustína Rossiego, uwagę skupiła strona ofensywna. Lucas Paquetá zagrał bardzo dobre spotkanie, Evertton Araújo dobrze radził sobie w pojedynkach, a Giorgian de Arrascaeta notował świetne podania. Skrzydłowi, którzy od czasu przyjścia Leonardo Jardima otrzymali nową rolę, również dobrze się spisali. W systemie Portugalczyka zawodnicy grający na bokach muszą współpracować z bocznymi obrońcami (powrót Alex Sandro pomógł Samuelowi Lino w tym aspekcie). Skrzydłowi często cofają się do obrony, nie są odizolowani i dobrze wychodzą spod pressingu.
SPADEK I CHWILE GROZY
Druga połowa zmierzała w podobnym scenariuszu. Flamengo wróciło na boisko nadal bardzo dominujące i ponownie zobaczyło, jak Pedro przejmuje kontrolę nad meczem, strzelając drugiego gola. Była to kolejna piękna bramka, która dała drużynie niebezpieczny komfort. Zamiast kontrolować posiadanie piłki i pozwolić czasowi płynąć, zespół Leonardo Jardima zaprosił rywala na swoją połowę. Wtedy zaczął błyszczeć Agustín Rossi.
Jeśli wcześniej nie był szczególnie testowany w klasyku, argentyński bramkarz zaczął ratować zespół. Zanotował świetne interwencje i dobrze utrzymał momenty największej presji Fluminense, które całkowicie zmieniło oblicze po wejściu Jeffersona Savarino. Niedługo później, w 67. minucie, Bruno Henrique został wprowadzony jako pierwsza zmiana Flamengo w tym meczu.
Nicolás de la Cruz i Jorge Carrascal weszli zaraz potem, w 72. minucie, trzy minuty przed tym, jak Alex Sandro "wpuścił Fluminense z powrotem do gry". W niemal niewiarygodnym błędzie doświadczony lewy obrońca źle podał do Agustína Rossiego. Jefferson Savarino tylko dołożył nogę i zmienił obraz meczu. Natychmiast Leonardo Jardim wprowadził Luiza Araújo i Danilo, ten drugi dlatego, że Léo Ortiz, który miał niemal bezbłędny występ, doznał urazu w tej akcji.
Nie potrafiąc "zabić" meczu już od pierwszej połowy, Flamengo samo sobie skomplikowało sytuację. Jednym z powodów spadku tempa było zmęczenie środka pola. Ponieważ Evertton Araújo i Lucas Paquetá grali wcześniej na wysokości przeciwko Cusco, obaj odczuli końcówkę, ale pozostali na boisku. Giorgian de Arrascaeta został zmieniony przez Nicolás de la Cruz, który wszedł właśnie po to, by lepiej zrównoważyć tempo gry.
Ostatecznie, przy coraz bardziej nerwowej końcówce i zawodnikach już wyraźnie czekających na końcowy gwizdek, Flamengo wygrało 2:1, odnosząc trzecie zwycięstwo z rzędu. Cenne punkty dają też drużynie drugie miejsce w tabeli i zmniejszają stratę do Palmeiras, który potknął się w tej kolejce; teraz wynosi ona sześć punktów, ale Rubro-Negro mają jeden mecz rozegrany mniej.