Flamengo mierzy się z presją dotyczącą stylu gry oraz napięciami na linii z Boto i Departamentem Medycznym
Po przerwie związanej z mistrzostwami świata, Flamengo wróciło do rywalizacji, ale słabe występy i niezadowalające wyniki sprawiły, że strata do Palmeiras w tabeli Campeonato Brasileiro jeszcze się powiększyła. Na kilka dni przed meczami 1/8 finału Copa Libertadores wewnątrz klubu narasta presja dotycząca stylu gry, a niezadowolenie jest kierowane przede wszystkim pod adresem dyrektora techniczengo José Boto oraz Departamentu Medycznego.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Zarówno za kulisami, jak i publicznie, po dwóch kolejnych remisach ze São Paulo i Internacionalem pojawiły się wyraźne głosy krytyki. Prawy obrońca Guillermo Varela otwarcie skrytykował sposób gry zespołu, podkreślając, że drużyna musi "zamknąć drzwi i zacząć wszystko od nowa". Z kolei Danilo mówił o konieczności samokrytyki i ciężkiej pracy w okresie bez meczów. Flamengo wróci do gry 9 sierpnia, gdy na Maracanie zmierzy się z Vitórią.
Część osób odpowiedzialnych za Departament Piłki Nożnej uważa, że zespół zatracił większość atutów, które prezentował jeszcze za kadencji Filipe Luísa. Według tej grupy Flamengo przestało kontrolować przebieg spotkań, a jednocześnie stało się znacznie bardziej podatne na błędy w defensywie. Nie ma jednak problemów w relacjach z Leonardo Jardimem, który jest postrzegany jako bezpośredni i pracowity szkoleniowiec. Różnice dotyczą przede wszystkim modelu gry oraz metod treningowych.
Piłkarze podkreślają, że wciąż przyswajają sposób gry, jaki chce wprowadzić portugalski trener. Leonardo Jardim uważa natomiast, że proces ten został utrudniony przez mistrzostwa świata, ponieważ dziewięciu zawodników przez dwa miesiące pracowało pod okiem innych szkoleniowców, realizując zupełnie odmienne założenia taktyczne.
– Trener ma swoją wizję i zawsze będziemy podążać w kierunku, który wyznacza. Wspólnie stawiamy czoła wyzwaniom, ale jako zawodnicy musimy jak najszybciej ponownie odnaleźć idee, które charakteryzują Flamengo. Trener również musi możliwie szybko odbudować ten sposób funkcjonowania zespołu, bo przed nami decydujące mecze, a one na nikogo nie czekają – powiedział Danilo po spotkaniu z Internacionalem.
DEPARTAMENT MEDYCZNY I JOSÉ BOTO
Kolejnym źródłem napięć w codziennym funkcjonowaniu klubu są tarcia między sztabem szkoleniowym a Departamentem Medycznym. Leonardo Jardim nie ukrywał publicznie swojego niezadowolenia z powodu przedłużających się procesów leczenia zawodników. Zdarza się, że trener otrzymuje przewidywane terminy powrotu piłkarzy, które później są przesuwane, jak miało to miejsce w przypadku Ericka Pulgara i Léo Ortiza. Powoduje to wzajemne pretensje i presję ze wszystkich stron.
– Niestety, w przypadku Léo Ortiza początkowa diagnoza się nie potwierdziła. Miał pauzować 15 dni, czekaliśmy trzy tygodnie, a gdy przyszedłem na rozgrzewkę, nadal był kontuzjowany. Dlatego nie jestem w stanie podać daty jego powrotu. To przykre, bo jest dla nas ważnym zawodnikiem i chciałbym mieć go do dyspozycji na treningach – powiedział Leonardo Jardim podczas konferencji prasowej w trakcie zgrupowania w Portugalii na początku lipca.
Problemy związane z Departamentem Medycznym nie są jednak niczym nowym. Od momentu objęcia funkcji prezydenta przez Luiza Eduardo Baptisty w grudniu 2024 roku Departament Medyczny przeszedł niemal całkowitą reorganizację i znalazł się w centrum kryzysu po wypowiedzi byłego szefa działu, José Luiza Runco, dotyczącej Nicolása de la Cruza. Dodatkowo konieczne było odbudowanie zaufania piłkarzy, którzy mieli zastrzeżenia do stosowanych metod leczenia i rehabilitacji.
Zawirowania nie ograniczają się jednak wyłącznie do Departamentu Medycznego. Relacje dyrektora technicznego José Boto z zawodnikami i pracownikami pozostają napięte. Wewnątrz klubu jest postrzegany jako osoba chłodna w kontaktach, a jego sposób egzekwowania obowiązków bywa odbierany jako zbyt surowy.
Zwolnienie Filipe Luísa w marcu jeszcze bardziej zwiększyło niechęć wobec dyrektora. Od początku pracy we Flamengo, Portugalczyk nie zabiegał o sympatię otoczenia. Według osób z klubu bywa opryskliwy, jest krytykowany za zbyt częste pojawianie się w materiałach promocyjnych oraz za wymaganie od pracowników wykonywania na jego rzecz prywatnych usług, takich jak sprzątanie. Jego relacje z piłkarzami określane są jako bardzo zdystansowane.
Prezydent Luiz Eduardo Baptista, który w ostatnich dniach jak zwykle pojawiał się w centrum treningowym na spotkaniach z pracownikami, liczył, że sukcesy odniesione w poprzednim sezonie pozwolą wyciszyć kryzys. Zamiast tego napięcia osiągnęły kulminację na początku bieżącego roku. Według informacji z klubu prezydent rozważał nawet zmianę na stanowisku dyrektora technicznego, jednak ostatecznie zdecydował się pozostawić José Boto na stanowisku, licząc również na jego dobrą współpracę z Leonardo Jardimem. To jednak nie uspokoiło sytuacji, a pozostanie Portugalczyka w klubie po sezonie 2026 jest oceniane jako mało prawdopodobne.
W obliczu tych problemów Flamengo stara się odbudować stabilność i wrócić na zwycięską ścieżkę przed dwumeczem 1/8 finału Copa Libertadores. W klubie panuje przekonanie, że odpadnięcie z rozgrywek już na tym etapie byłoby katastrofalnym ciosem dla całego sezonu, zwłaszcza po wcześniejszym wyeliminowaniu z Copa do Brasil.