Flamengo odpada i obnaża nieskuteczność ofensywną, która kosztuje bardzo drogo
To była noc do zapomnienia. Porażka z Vitórią, która zakończyła się odpadnięciem z Copa do Brasil, zawierała elementy, które długo pozostaną w pamięci kibiców Rubro-Negro. Brak skuteczności w ataku, problem, który od dłuższego czasu towarzyszy drużynie Leonardo Jardima, sprawił, że tym razem Flamengo zapłaciło najwyższą cenę. Dodatkowo Agustín Rossi, idol klubu, popełnił błąd przy golu dającym rywalowi awans, co jeszcze bardziej zwiększyło frustrację kibiców.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
To nie jest nowy problem. Flamengo od dłuższego czasu zmaga się z brakiem efektywności w ataku. Zespół tworzy sytuacje, oddaje strzały, ale nie potrafi ich zamieniać na bramki. Problem od pewnego czasu był już sygnałem ostrzegawczym dla drużyny z Rio de Janeiro. W meczach z Grêmio, Bahią i Vitórią Rubro Negro kreowało wiele okazji, ale brak precyzji powodował niezadowolenie fanów.
W ostatnich pięciu meczach przed spotkaniem na Barradão Flamengo również miało problemy. Analiza wykazała, że zespół zanotował trzy zwycięstwa i dwa remisy. Łącznie oddał 70 strzałów, z czego 31 celnych. Średnia drużyny Leonardo Jardima to 14 strzałów na mecz, z czego tylko sześć trafia w bramkę rywala. Innymi słowy, mniej niż połowa.
W czwartek na Barradão Flamengo oddało 26 strzałów, ale tylko siedem z nich było celnych, co zmusiło do dobrej pracy Lucasa Arcanjo, który w momentach interwencji spisywał się dobrze. Oprócz braku skuteczności w drugiej połowie brakowało także pomysłu. Gdy zespół musiał odrabiać straty, zaczął opierać się na dośrodkowaniach, jednak większość z nich była nieskuteczna.
LEONARDO JARDIM WSKAZUJE NA BRAK SKUTECZNOŚCI
Po odpadnięciu Leonardo Jardim skrytykował brak skuteczności w wykończeniu akcji. Trener podkreślił jednak, że problem ten wiąże się również z pewnością siebie zawodników.
"Poprawa skuteczności to kwestia techniki. Trenujemy wykończenie akcji, ale dużo zależy od pewności siebie zawodnika. Dzisiaj był to mecz, w którym mieliśmy przewagę w posiadaniu piłki, oddaliśmy 26 strzałów i nie zamieniliśmy tego na gole. Nie z powodu braku postawy i zaangażowania. Pierwszy gol był świetnym trafieniem. Przy drugim popełniliśmy błąd przy rzucie rożnym i musimy być w takich sytuacjach bardziej uważni. Straciliśmy jeden z celów na tę pierwszą część sezonu." - powiedział Leonardo Jardim.
SŁABY WIECZÓR ROSSIEGO OZNACZA ODPADNIĘCIE FLAMENGO
W ujęciu ogólnym Flamengo nie miało wyraźnych indywidualnych bohaterów ani dobrej gry zespołowej. Jednak błędy Agustína Rossiego przy drugim golu dla Vitórii były kluczowe dla awansu rywala. Przy tej sytuacji bramkarz nie zachował się najlepiej i tylko lekko odbił piłkę, która trafiła pod nogi Luan Cândido. Zawodnik oddał strzał z woleja, a Argentyńczyk nie zdołał skutecznie interweniować.
FLAMENGO MUSI SZYBKO ZMIENIĆ STRONĘ I SKUPIĆ SIĘ NA KOLEJNYCH MECZACH
Najbliższe dni zapowiadają się pod znakiem presji. Wczesne odpadnięcie z Copa do Brasil, w której Flamengo jest pięciokrotnym mistrzem, przyniesie bolesne konsekwencje sportowe i finansowe. Jednak nie ma czasu na rozpamiętywanie porażki.
Zespół Leonardo Jardima czeka seria ważnych spotkań: wyjazd z Athletico Paranaense, mecz Copa Libertadores z Estudiantes na Maracanã oraz starcie z liderem Brasileirão, Palmeiras. Następnie Rubro Negro zagra z Cusco w Copa Libertadores.