Flamengo odpada z Copa Libertadores bez porażki, ale rozczarowanie i słaba seria zwiększają presję w Brasileirão

Rozmiar tekstu: A A A

Na nic zdało się to, że Flamengo było najlepszą drużyną fazy grupowej i przeszło ją bez porażki. Mimo że nie przegrało żadnego spotkania, odpadło z Copa Libertadores po serii rzutów karnych z Estudiantes, po dwóch bezbramkowych remisach w półfinale. Oprócz ogromnego rozczarowania kibiców, którzy w nocy z czwartku na piątek wypełnili Maracanę w liczbie 72 tysięcy, niepokój budzi również słaba postawa zespołu w fazie pucharowej.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Trzy ostatnie mecze Flamengo w Copa Libertadores stały na bardzo niskim poziomie piłkarskim. Najpierw padł szczęśliwy remis 1:1 z Independiente del Valle. Na Maracanie gospodarze przeżywali trudne chwile i doprowadzili do wyrównania dopiero w końcówce spotkania. Następnie bezbramkowo zremisowali z Estudiantes w Argentynie, nie oddając ani jednego celnego strzału. W rewanżu ponownie padł bezbramkowy remis, mimo że przez całą drugą połowę Rubro-Negro grali z przewagą jednego zawodnika.

Wobec odłożonych na później marzeń o piątym triumfie w Copa Libertadores rośnie presja związana z walką o mistrzostwo Brazylii. W połowie drugiej połowy, gdy zespół nie potrafił stworzyć dogodnych sytuacji bramkowych, część kibiców na północnej trybunie zaczęła skandować tradycyjną pieśń protestacyjną: „Miłość się skończyła, tutaj rozpęta się piekło”.

– Z perspektywy boiska czuliśmy, że mieliśmy ogromne problemy z konstruowaniem akcji, oddawaniem strzałów i dośrodkowaniami. To był słaby dzień, niestety właśnie dzisiaj. Nie powinno do tego dojść, wiedzieliśmy, jak ważne jest to spotkanie. Graliśmy u siebie, przed własnymi kibicami, a mimo to mieliśmy ogromne trudności. Nie ma wiele do powiedzenia. To cholernie boli i jest nam bardzo przykro, zwłaszcza ze względu na dotychczasowy przebieg naszych rozgrywek i atmosferę, jaką zawsze tworzą kibice. Nie zasłużyli na to. Zwyciężył jednak ten, kto lepiej się bronił, czyli ich zespół i bramkarz. To boli, jest nam smutno i możemy tylko przeprosić kibiców. Jutro będziemy przeżywać żałobę po odpadnięciu, a potem skupimy się na Brasileirão, które musimy wygrać – powiedział Léo Pereira.

Po odpadnięciu z Copa Libertadores i Copa do Brasil presja związana z walką o mistrzostwo Brazylii jeszcze wzrosła. To jedyne trofeum, o które Flamengo nadal rywalizuje, jeśli chce uniknąć powtórki z 2023 roku, który pod względem sukcesów był dla klubu wyjątkowo nieudany. Choć teoretycznie drużyna zdobyła w tym roku mistrzostwo stanu Rio de Janeiro, w praktyce kibice Rubro-Negro traktują Campeonato Carioca jako trofeum o niewielkim prestiżu.

Flamengo, które na siedem kolejek przed końcem sezonu pozostaje liderem, wróci do gry w nocy z poniedziałku na wtorek, gdy podejmie na Maracanie Atlético Mineiro. Zespół musi szybko zareagować, aby nie ryzykować utraty prowadzenia na rzecz Palmeiras, które traci zaledwie punkt i w sobotę zagra u siebie z Red Bull Bragantino.

– To ogromny cios. Wszyscy chcieliśmy awansować do finału i zdobyć drugie Copa Libertadores. Wygranie tych rozgrywek drugi rok z rzędu byłoby czymś, co nigdy wcześniej się nie wydarzyło, a teraz mieliśmy taką szansę. Z pewnością jesteśmy rozczarowani i sfrustrowani. Wciąż jednak mamy przed sobą siedem kolejek Brasileirão. Jesteśmy na czele tabeli i w najbliższy poniedziałek chcemy pokazać swoją jakość, aby powalczyć o trofeum, które nadal możemy zdobyć – zadeklarował trener Leonardo Jardim.

Aby poradzić sobie z bolesnym odpadnięciem, Flamengo szuka inspiracji we własnej przeszłości. Reakcja drużyny po wyeliminowaniu z Copa do Brasil przez Atlético Mineiro w poprzednim sezonie stała się wewnętrznym punktem odniesienia dla obecnej kadry.

– To grupa doświadczonych piłkarzy, którzy wiedzą, jak radzić sobie z porażkami. Każdy z nas już przegrywał i zdobywał trofea. W zeszłym roku odpadliśmy z Copa do Brasil po rywalizacji z Atlético Mineiro. Byliśmy krytykowani, ale potrafiliśmy się podnieść. Skupiliśmy się na pracy, zjednoczyliśmy i ostatecznie zdobyliśmy Copa Libertadores oraz mistrzostwo Brazylii. Oczywiście teraz również nie chcieliśmy odpaść, zwłaszcza tak blisko finału. Przed nami jednak siedem finałów. To rozgrywki, o które walczyliśmy i w których wypracowaliśmy sobie przewagę sześciu czy siedmiu punktów nad Palmeiras. Dziś nadal jesteśmy na prowadzeniu. W tych siedmiu decydujących meczach musimy całkowicie skoncentrować się na jednej rozgrywce, aby sięgnąć po tytuł – podkreślił Léo Ortiz.

iconautor: MentiX

icon 23.10.2026

icon18:13

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy