Flamengo po raz pierwszy powtarza skład pod wodzą Leonardo Jardima i zaczyna imponować w tym roku

Rozmiar tekstu: A A A

Wynik 2:0 maskuje rzeczywistość, ale wystarczy zajrzeć na media społecznościowe Bahii i przeczytać komentarze kibiców, by zrozumieć, jak wyglądał niedzielny wieczór na stadionie Maracanã. Bez przesady można to opisać jako "moralne zwycięstwo przez nokaut" Flamengo. Nawet przeciwko najlepszemu zespołowi wyjazdowemu w Campeonato Brasileiro, który był bardziej wypoczęty fizycznie, ponieważ nie grał w tygodniu, drużyna z Rio de Janeiro całkowicie dominowała technicznie i tylko przez nieskuteczność oraz dzięki bramkarzowi Léo Vieirze nie wygrała wyżej.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Flamengo oddało w sumie 19 strzałów i stworzyło 10 sytuacji bramkowych. Już w 5. minucie Samuel Lino dostał świetne podanie od Pedro w polu karnym, miał okazję uderzyć od razu, ale dał się dogonić obrońcy i próbował wymusić rzut karny. Flamengo jednak nadal znajdowało podania między liniami i nie trzeba było długo czekać na gola. W 16. minucie po świetnej kombinacji Giorgiana de Arrascaety i Pedro napastnik minął bramkarza, ale miał ostry kąt do bramki i mądrze odegrał do pomocnika, który trafił do siatki.

Trzy minuty później Pedro miał okazję głową, ale tylko musnął piłkę. Bahia, która grała bardziej zachowawczo i zagroziła tylko raz w pierwszej połowie po strzale Ericka Pulgi, wróciła po przerwie bardziej ofensywna. Miała nawet okazję za sprawą Nicolása Acevedo oraz strzał Jean Lucasa z dystansu w poprzeczkę, ale w praktyce oddała jeszcze więcej miejsca Flamengo, które w 10 minut stworzyło trzy stuprocentowe okazje, wszystkie po akcjach Giorgiana de Arrascaety: strzał obroniony, niecelny oraz główkę w słupek.

Nawałnica sytuacji trwała dalej. W 73. minucie Pedro strzeliłby pięknego gola piętą, ale piłka minęła bramkę. Dwie minuty później próbował z połowy boiska, widząc wysuniętego bramkarza, ale Léo Vieira zdołał lekko odbić piłkę i uratować sytuację. W 77. minucie Gonzalo Plata przeprowadził piękny rajd z własnej połowy aż do pola karnego, ale zatrzymał się na bramkarzu Bahii.

Po wielu próbach Flamengo zamknęło mecz w 80. minucie po rozegranym rzucie rożnym, który zakończył się precyzyjnym strzałem Lucasa Paquety. Od tego momentu zespół oddał piłkę rywalowi i kontrolował końcówkę meczu. W ciągu 80 minut był to jednak wyraźnie dominujący występ Flamengo. Dziesięć sytuacji bramkowych to bardzo dużo, a mogło być jeszcze więcej przy lepszym wykończeniu.

Trener Leonardo Jardim, który po raz pierwszy w 11 meczach powtórzył skład (ten sam co w zwycięstwie 2:1 nad Fla Flu), był zadowolony z tego, co zobaczył. Wydaje się, że znalazł swój zespół, z Lucasem Paquetą i Giorgianem de Arrascaetą w środku pola oraz Gonzalo Platą i Samuelem Lino na skrzydłach. Jednak dwóch ważnych zawodników nadal jest kontuzjowanych, Erick Pulgar i Jorginho, którzy wcześniej byli podstawowymi graczami. Pozostaje pytanie, jak trener ich włączy po powrocie, skoro Lucas Paquetá świetnie odnajduje się jako drugi defensywny pomocnik.

Biorąc pod uwagę siłę rywala, znacznie mocniejszego niż rozbite 4:1 Independiente Medellín, mecz z Bahią można uznać za najlepszy występ w erze Leonardo Jardima. Flamengo odniosło piąte zwycięstwo z rzędu i zaczyna imponować w 2026 roku. Następne wyzwanie to debiut w Copa do Brasil w nocy ze środy na czwartek przeciwko Vitórii na stadionie Maracanã. Zespół rozpocznie przygotowania w poniedziałek rano w Ninho do Urubu.

iconautor: Anusz

icon 20.04.2026

icon09:31

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy