Flamengo rezygnuje z "eurotripów" i zmienia metody transferowe
W przeddzień zamknięcia pierwszego okna transferowego pod rządami nowych władz, Flamengo pozostaje spokojne. Rubro-Negro są zadowoleni ze swoich działań i zmienili metody transferowe wraz z przybyciem José Boto, rezygnując ze słynnych "eurotripów" - podróży członków zarządu do Europy w celu przyspieszenia negocjacji.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
W poprzednim zarządzie powszechną praktyką było to, że Marcos Braz i Bruno Spindel osobiście podróżowali, aby prowadzić rozmowy dotyczące zarówno zawodników, jak i trenerów. Uważano, że ich obecność na miejscu jest kluczowa, dlatego niemal w każdym oknie transferowym odbywały się takie wyjazdy.
José Boto ma jednak inne podejście. Jako Europejczyk z wieloletnim doświadczeniem na międzynarodowym rynku uważa, że nie musi opuszczać Rio de Janeiro, aby skutecznie negocjować. Portugalczyk jest przekonany, że posiada wystarczająco dużo kontaktów, by prowadzić rozmowy z odpowiednimi osobami przez telefon lub wideokonferencję.
Właśnie w ten sposób odbyły się negocjacje z Danilo i Juninho. Przebywając w Rio de Janeiro lub w trakcie okresu przedsezonowego w Stanach Zjednoczonych, dyrektor techniczny skontaktował się z zawodnikami, przedstawił im projekt i sfinalizował ich transfery, które były priorytetem w tym oknie transferowym.
Podobnie wyglądała sytuacja z Jorginho - rozmowy również prowadzono na odległość. Pomocnik jest już bliski dołączenia do Flamengo, aby wzmocnić skład na Super Klubowe Mistrzostwa Świata.
Nie oznacza to jednak, że podejście José Boto jest całkowicie nieelastyczne. Gdy pracował w Szachtarze, często podróżował do Brazylii, ponieważ nie znał dobrze tamtejszego rynku i czuł potrzebę osobistej obserwacji oraz rozmów.
Niektórzy przedstawiciele zawodników przyjeżdżają do Ninho do Urubu, aby aspotkać się z José Boto. Tak było m.in. w przypadku ojca Gérsona, Marcão, a także przedstawicieli CSKA, którzy negocjowali transfer Lorrana. Ostatecznie jednak rozmowy zakończyły się niepowodzeniem. Młody zawodnik wzbudza duże zainteresowanie, ale jego transfer zależy także od niego samego - początkowo nie uważał wypożyczenia za korzystne rozwiązanie.
Na kilka dni przed zamknięciem okna transferowego Flamengo pozostaje spokojne i usatysfakcjonowane. Rubro-Negro spełnili wszystkie założenia określone na początku roku i uważają, że kadra jest dobrze skompletowana dla trenera Filipe Luísa. A przy okazji zaoszczędzono na biletach lotniczych.