Flamengo robi krok w stronę tytułu mistrza Brazylii i znajduje rozwiązania na finał Libertadores

Rozmiar tekstu: A A A

Flamengo pożegnało się ze stadionem Maracanã przed finałem Copa Libertadores w wielkim stylu: trybuny pełne, intensywne wsparcie przez 90 minut i pewny wynik przy dobrej grze.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Zwycięstwo 3:0 nad Red Bull Bragantino było ważne dla Flamengo w walce o tytuł mistrza Brazylii, który jest priorytetem w sezonie. Dodatkowo dało kibicom Rubro-Negro powody, by wierzyć w zdobycie Copa Libertadores, szczególnie po słabej grze w porażce z Fluminense.

Wynik sprawił, że Flamengo zwiększyło przewagę na fotelu lidera Brasileirão i, w zależności od kombinacji wyników w następnej kolejce, może zostać mistrzem w nocy z wtorku na środę, gdy zmierzy się z Atlético Mineiro, dzień przed wylotem do Limy. To fakt, że sprawia to, iż atmosfera jest spokojniejsza.

Jeśli wygra z Atlético Mineiro w Belo Horizonte, a Palmeiras przegra z Grêmio w Porto Alegre, Flamengo wyruszy do Peru z tytułem mistrza kraju na piersi. Rubro-Negro mają 74 punkty i 22 zwycięstwa, a Alviverde ma 70 punktów i 21 zwycięstw. Pozostały trzy kolejki.

Prawda jest taka, że był to decydujący mecz o mistrzostwo, ale który posłużył też do obserwacji przed finałem innych rozgrywek. Odczucie jest takie, że Filipe Luís mógł znaleźć kilka odpowiedzi dotyczących ustawienia ataku na mecz z Palmeiras w poszukiwaniu czwartego triumfu w najważniejszych klubowych rozgrywkach w Ameryce Południowej.

Bez kontuzjowanego Pedro i zawieszonego Gonzalo Platy, atak Flamengo stał się główną zagadką przed finałem. Ale mecz z Red Bull Bragantino wskazał kilka alternatyw. Éverton Cebolinha pojawia się jako główny kandydat na miejsce w ataku obok Bruno Henrique. Jorge Carrascal, Luiz Araújo i Samuel Lino rywalizują o ostatnie miejsce w trójce ofensywnej.

To, co widać było na stadionie Maracanã, wydaje się dobrą drogą w obliczu scenariusza, który jeszcze kilka dni temu nie rysował się optymistycznie. Filipe Luís udało się zrobić to, co było potrzebne: pozostać konkurencyjnym w Brasileirão i testować możliwości z myślą o Copa Libertadores.

Było możliwe zobaczyć Giorgiana de Arrascaetę bliżej bramki, flirtującego przez wiele momentów jako fałszywa dziewiątka, wspieranego przez Jorge Carrascala, Gonzalo Platę i Évertona Cebolinhę. Ostatni wydaje się nie tylko pojawiać jako alternatywa, ale teraz być mocnym kandydatem do utworzenia podstawowego ataku w finale Copa Libertadores. Od kilku meczów domaga się miejsca ze względu na słabą formę Samuela Lino. W pierwszych 14 minutach meczu Éverton Cebolinha był odpowiedzialny za trzy z pięciu strzałów Flamengo, które grało intensywnie i było mało wymagane defensywnie.

Pierwsza połowa uwydatniła coś oczywistego: kreatywna i ofensywna zależność Flamengo od Giorgiana de Arrascaety. Bez Urugwajczyka w klasyku z Fluminense drużyna była mało kreatywna i bez tempa gry. Przeciwko Red Bull Bragantino, mimo że do przerwy wynik był bezbramkowy, najlepsze okazje przechodziły przez nogi Urugwajczyka, czy to w celnych podaniach, precyzyjnych dośrodkowaniach, czy w niebezpiecznych strzałach.

Ale z Giorgianem de Arrascaetą czy bez, istnieje stary problem: Flamengo tworzy wiele sytuacji, ma więcej posiadania piłki, niemal pełną kontrolę gry i nie zdobywa bramek. Prowadzenie tylko w statystykach nie czyni drużyny mistrzem. Potrzeba więcej. I to stało się widoczne w mniej niż cztery minuty drugiej połowy.

Przy błędzie Red Bull Bragantino w wyprowadzeniu piłki, Jorginho otrzymał piłkę pod same nogi i od razu podał ją do Giorgiana de Arrascaety. Urugwajczyk oczyścił przestrzeń w polu karnym i skierował piłkę do siatki, prawie jak w snookerze.

Filipe Luís wrócił na drugą połowę z Bruno Henrique w miejsce Gonzalo Platy. Zaraz po bramce wprowadził Luiza Araújo w miejsce Jorge Carrascala. Zmiany były dostosowane do scenariusza rysującego się na stadionie Maracanã przeciwko Red Bull Bragantino, ale oczywiście z myślą też o Limie.

W 60. minucie, po dobrej akcji Évertona Cebolinhy lewą stroną, Flamengo uzyskało rzut karny. Jorginho, tak jak w klasyku w środku tygodnia, wykonał go perfekcyjnie, by podwyższyć wynik. Rubro-Negro kontynuowało ofensywę i w 72. minucie Bruno Henrique otrzymał podanie od Giorgiana de Arrascaety, by przypieczętować wynik.

Gdy mecz był już kontrolowany, a Red Bull Bragantino nie stanowiło zagrożenia, Filipe Luís rotował składem i zdjął Évertona Cebolinhę, Giorgiana de Arrascaetę i Jorginho, wprowadzając Samuela Lino, Nicolása de la Cruza i Wallace Yana. Te zmiany z pewnością posłużyły jako testy przed meczem we wtorek z Atlético Mineiro.

Zwycięstwo było ważne, aby podnieść się po porażce w klasyku, utrzymać i zwiększyć przewagę w Brasileirão oraz zwiększyć nadzieję i optymizm przed finałem Copa Libertadores. Teraz przed Flamengo będą intensywne i emocjonujące dni. Z pewnością będzie to ekscytujący i pełen napięcia tydzień dla każdego kibica Rubro-Negro.

iconautor: MentiX

icon 23.11.2025

icon13:27

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy