Flamengo rozwija się w odpowiednim momencie

Rozmiar tekstu: A A A

Flamengo pod wodzą Filipe Luísa ma już swoje DNA i łatwo przewidzieć, jak drużyna będzie się zachowywać, trudniej natomiast zneutralizować dominację konsekwentnego zespołu, który lubi być protagonistą. Internacional miał trzy kolejne szanse w ciągu jednego tygodnia, ale wszystkie zmarnował.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

W nocy ze środy na czwartek na Beira-Rio, Rubro-Negro awansowali do ćwierćfinału Copa Libertadores po golach Giorgiana de Arrascaety i Pedro. Trzecie starcie między zespołami zagwarantowało Flamengo 100% skuteczności przeciwko Internacionalowi i otworzyło klubowi z Rio de Janeiro drogę do marzenia o czwartym tytule. Patrząc już na Limę, Rubro-Negro poznali nawet następnego rywala: Estudiantes.

Dwa mecze 1/8 finału sprawiły, że kibice zapomnieli o kampanii w fazie grupowej. Flamengo nie miało problemów, aby awansować przeciwko Internacionalowi. Na Beira-Rio praktycznie nie znalazło się w opałach i było blisko awansu od pierwszych minut gry.

Na ćwierćfinał pozostaje oczekiwanie wobec drużyny, która zaliczyła cztery zwycięstwa z rzędu w Copa Libertadores - wszystkie bez straty gola - potwierdzając wzrost formy w decydującym momencie rozgrywek. Wzmocnione transferami Flamengo niesie teraz ze sobą słodką odpowiedzialność za realne szanse zdobycia dwóch z najważniejszych tytułów, o jakich może marzyć brazylijski klub.

DESZCZ PAPIERU I BŁYSK ARRASCAETY

Nawet rozgoryczenie wywołane przez konfetti na boisku Beira-Rio, które opóźniło rozpoczęcie meczu o 21 minut, nie odebrało Flamengo koncentracji na utrzymaniu swojego modus operandi. Drużyna chce mieć piłkę i kontrolować grę. Mając wynik, podążała za scenariuszem jeszcze łatwiej.

Trzeba realistycznie stwierdzić, że pierwsze 20 minut Flamengo nie było dobre. Mimo że miało prawie 60% posiadania, drużyna niewiele zdziałała, ale też nie pozwoliła gospodarzom na jakąkolwiek presję. Mecz rozpoczął się bardzo fizycznie.

Korzystając z szerokiej kadry, Filipe Luís wystawił trzeci inny skład w trzecim kolejnym spotkaniu przeciwko Internacionalowi. Bardzo podobny do tego z pierwszego meczu, ale z Guillermo Varelą zamiast Emersona Royala i Saúlem zamiast Allana. Skład wyjściowy: Rossi; Varela, Léo Ortiz, Léo Pereira, Alex Sandro; Jorginho, Saúl i Arrascaeta; Samuel Lino, Plata, Bruno Henrique.

Pierwsza realna okazja Flamengo pojawiła się dopiero w 23. minucie, kiedy do tej pory niewidoczny Giorgian de Arrascaeta zalśnił, posyłając piękne podanie do Guillermo Vareli w polu karnym. Prawy obrońca uderzył nad bramką i zmarnował dobrą okazję. Gwiazda pomocnika zabłysła jednak trzy minuty później.

Samuel Lino otrzymał podanie od Bruno Henrique na skraju pola karnego i spróbował strzału w długi róg, Sergio Rochet odbił piłkę przed siebie prosto do Gonzalo Platy, który zgrał ją do Giorgiana de Arrascaety, a ten z pierwszej piłki otworzył wynik. Był to 15. gol najlepszego strzelca Rubro-Negro w 2025 roku. Urugwajczykowi brakuje trzech goli do najbardziej bramkostrzelnego sezonu w karierze: 2019.

Flamengo mogło zejść do szatni, prowadząc 2:0. W 41. minucie Bruno Henrique otrzymał długie podanie, wygrał pojedynek biegowy i nawet zdobył drugiego gola, ale asystent słusznie odgwizdał spalonego.

BEZ MARGINESU DLA RYZYKA

Flamengo wróciło bez zmian i już w 49. minucie Saúl był blisko gola. Giorgian de Arrascaeta dośrodkował z rzutu wolnego na głowę Hiszpana, który miał jeszcze jedną okazję chwilę później. Uderzył z rzutu wolnego w mur, a w dobitce przestraszył bramkarza strzałem po ziemi. Debiutujący w Copa Libertadores pomocnik był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku.

Kolejna dobra okazja Flamengo przypominała déjà vu sytuacji Bruno Henrique z pierwszej połowy. Napastnik dostał sporo miejsca i ruszył w stronę bramki. Minął bramkarza i wpakował piłkę do siatki, ale po raz kolejny był na pozycji spalonej.

Świadome swojej gry Flamengo utrzymywało posiadanie piłki i kontrolę nad meczem w pozostałej części drugiej połowy. Sprawiało wrażenie zespołu, który administruje wynikiem, nie przestając się narzucać. Działania były kontrolowane, by uniknąć zmęczenia. Około 75. minuty Filipe Luís dokonał zmian: Pedro za Bruno Henrique i Luiz Araújo za Giorgiana de Arrascaetę.

W trakcie zmian Rafael Borré trafił w słupek bramki strzeżonej przez Agustína Rossiego w zamieszaniu w polu karnym. Był to jednak jedyny moment grozy. Internacional nie potrafił zareagować przy ponad 43 tysiącach kibiców na Beira-Rio. A w 88. minucie Pedro wykorzystał płaskie dośrodkowanie Luiza Araújo, aby przypieczętować zwycięstwo i awans Flamengo w dwóch praktycznie perfekcyjnych meczach 1/8 finału.

Spotkanie, które rozpoczęło się od deszczu konfetti na murawie, zakończyło się świętem drużyny, która umacnia się jako jeden z faworytów do tytułu i podąża w stronę prawdziwego złotego deszczu, zarezerwowanego tylko dla mistrzów Ameryki.

iconautor: MentiX

icon 21.08.2025

icon09:36

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: Twitter Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy