Flamengo w wersji 2026 wciąż jest uśpione i zasłużyło na gwizdy
Gdyby liczył się tylko wynik, Flamengo również rozpoczęło ubiegłoroczny Campeonato Brasileiro potknięciem w domu, remisując 1:1 z Internacionalem. Ale jeśli tamta drużyna potem ruszyła po tytuł i przeżyła magiczny sezon, obecny zespół nie jest nawet cieniem tamtej ekipy i zasłużył na gwizdy kibiców na stadionie Maracanã.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Flamengo w wersji 2026 to uśpiony gigant. Zachowało wszystkich wielokrotnie nagradzanych podstawowych zawodników z ubiegłego roku, którzy jednak wrócili z wakacji jako ostatni i wciąż są poniżej formy fizycznej. Klub dokonał też największego transferu w historii brazylijskiej piłki pod względem inwestycji, 42 miliony euro za Lucasa Paquetę. Ta kombinacja ma wszystko, by się udać, ale jak dotąd nie zadziałała.
Bez Jorginho, zawieszonego na mecz z Internacionalem, Filipe Luís zaskoczył, ustawiając Nicolása de la Cruza i zmieniając całe ustawienie ataku, by wpasować Lucasa Paquetę jako fałszywego prawoskrzydłowego, który przy piłce przesuwał się do środka jako pomocnik (podobnie jak wcześniej Gerson). Internacional jednak dobrze odczytał propozycję Rubro-Negro, ustawił linię pięciu obrońców, odebrał piłkę Flamengo na początku i zorganizował drużynę do oddawania strzałów oraz wykorzystywania luk na połowie przeciwnika w kontratakach.
Filipe Luís od czasu objęcia drużyny pod koniec 2024 roku zawsze mówił, że akceptuje ryzyko, by być bardziej efektywnym w ataku. Ale Flamengo nigdy nie było tak odsłonięte pod jego wodzą jak teraz: siedem straconych goli w pięciu meczach. I mogło stracić więcej bramek w meczu z Internacionalem. Johan Carbonero miał klarowną szansę w pierwszej minucie drugiej połowy, ale zatrzymał się na Agustínie Rossim, a Braian Aguirre znalazł się twarzą w twarz z bramkarzem i nie oddał strzału w 24. minucie.
Dominacja terytorialna Flamengo, z 61% posiadania piłki i 16 strzałami wobec 9 Internacionalu, była bardziej iluzoryczna niż rzeczywista. Zespół miał jedną szansę na gola w całej pierwszej połowie, strzał z pierwszej piłki Lucasa Paquety zza pola karnego w 26. minucie.
W drugiej połowie Lucas Paquetá miał jeszcze jedną szansę głową, ale przejął piłkę, która spadłaby idealnie pod nogi Guillermo Vareli w 50. minucie. W 74. minucie Jorge Carrascal znalazł się twarzą w twarz z Sergio Rochetem, ale zatrzymał się na bramkarzu. Gdyby nie dziwny rzut karny Alexandro Bernabéiego na Guillermo Vareli, zamieniony przez Giorgiana de Arrascaetę na gola, Flamengo prawdopodobnie nie zdołałoby wyrównać. To było ponad 30 dośrodkowań drużyny, która wydawała się nie wiedzieć, co zrobić z piłką.
Filipe Luís przyznał na konferencji prasowej, że jego drużyna była bliżej porażki na stadionie Maracanã i że próbuje rezerwować zawodników między treningami a meczami. Zespół Rubro-Negro wróci do treningów w czwartek rano w Ninho do Urubu i ponownie wyjdzie na boisko w nocy z soboty na niedzielę, gdy zmierzy się z Sampaio Corrêa w ostatniej kolejce Taça Guanabara. Aby zakwalifikować się w Campeonato Carioca, Flamengo musi wygrać i liczyć na potknięcie Boavisty, Madureiry lub Nova Iguaçu.