Flamengo wciąż w rytmie przedsezonowym
Flamengo rozpoczęło Campeonato Brasileiro wciąż w rytmie przedsezonowym. Podczas gdy São Paulo wyszło na boisko ze świadomością wagi zwycięstwa, zespół z Rio de Janeiro grał niedbale i chaotycznie, zapłacił za kolejne błędy w defensywie i przegrał 1:2 po stracie prowadzenia w meczu na stadionie Morumbis. Presja rośnie tuż przed pierwszym finałem sezonu, w kontekście, który już wcześniej stawał się problematyczny ze względu na słabą formę w Campeonato Carioca.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Brak rytmu meczowego naturalnie dał się we znaki w pierwszym spotkaniu, w którym Filipe Luís miał do dyspozycji wszystkich kluczowych zawodników w sezonie 2026. Jednak wynik nie był wyłącznie tego konsekwencją. Flamengo dominowało w pierwszej połowie, ale nie potrafiło wykorzystać przewagi. Po przerwie zdobyło gola i... zatrzymało się, biernie obserwując, jak rywal rośnie w siłę, bez poczucia pilności. Niektórzy piłkarze nadal pokazują brak odpowiednich warunków fizycznych, jak Léo Ortiz, który rozegrał pełne 90 minut, czy Giorgian de Arrascaeta, który pojawił się na boisku w drugiej połowie.
W drużynie, w której zarządzanie minutami na boisku ma na początku sezonu większe znaczenie niż aspekt techniczny, planowanie może okazać się kosztowne w roku, który już zaczyna się w decydującym momencie. Flamengo, które jako ostatnie rozpoczęło przygotowania, musi szybko pozbierać się po dwóch kolejnych porażkach, odzyskać dobry rytm pokazany w meczu z Vasco i liczyć na to, że kluczowi zawodnicy odzyskają ducha, który uczynił zespół tak zwycięskim w 2025 roku.
POSIADANIE PIŁKI BEZ POŻYTKU
Piętnaście odbiorów São Paulo wobec zaledwie dwóch Flamengo dobrze oddaje obraz pierwszej połowy. Mimo ośmiu strzałów, w tym trzech celnych, zespół z Rio de Janeiro miał piłkę, ale nie wiedział, co z nią zrobić. Seria złych decyzji sprawiła, że to Jorge Carrascal miał najbardziej obiecującą sytuację, lecz źle ją wykończył, marnując stuprocentową okazję. Kolumbijczyk często podejmował pochopne decyzje w swoich ruchach.
Éverton Cebolinha dostał szansę w pierwszym składzie po dobrych występach jeszcze z poprzedniego roku i był jedną z nielicznych pozytywnych wiadomości tego wieczoru. To po jego akcji powstała sytuacja Jorge Carrascala oraz groźne wejście w 17. minucie. Mając swobodę poruszania się, był najbardziej aktywnym zawodnikiem do momentu zmiany w drugiej połowie.
São Paulo łatwo przedostawało się pod bramkę dzięki szybkim wejściom w pole karne i intensywnemu odbiorowi piłki. Choć Flamengo nie było często zmuszane do defensywy, za każdym razem, gdy piłka trafiała w okolice własnej bramki, zespół wyglądał niepewnie. Erick Pulgar i Léo Ortiz byli najsłabszym ogniwem systemu. Evertton Araújo zaprezentował się dobrze, ale środek pola był rozciągnięty i pozbawiony kreacji. Jorge Carrascal częściej schodził do boków, nie dając lepszych opcji w środku.
Gonzalo Plata, wykorzystywany we wszystkich dotychczasowych meczach, miał problemy natury technicznej, a nie fizycznej. Gol po znakomitej asyście Pedro nie zatarł słabego występu Kolumbijczyka, który już w pierwszej połowie irytował Filipe Luísa i mimo serii błędów spowalniających akcje rozegrał pełne 90 minut.
NIEDBAŁOŚĆ I KOLEJNE BŁĘDY
Filipe Luís wrócił na drugą połowę bez zmian, jak to ma w zwyczaju. Dopiero po siedmiu minutach wprowadził Jorginho i Giorgiana de Arrascaetę i właśnie wtedy padła najlepsza akcja Flamengo w tym meczu, z szybką i skuteczną wymianą podań, która otworzyła drogę do gola. Wydawało się to właściwym kierunkiem do walki o zwycięstwo w debiucie ligowym, ale zespół obrał zupełnie inną drogę.
Pedro i Evertton Araújo zostali zdjęci z boiska, mimo że inni zawodnicy bardziej odczuwali trudy meczu. Defensywny pomocnik jawi się zresztą jako dobra opcja w obliczu środka pola, w którym Saúl przez dłuższy czas będzie niedostępny, a Nicolás de la Cruz jest pod ścisłą kontrolą obciążenia. Allan spadł całkowicie na koniec hierarchii.
Flamengo dobrze rozpoczęło drugą połowę, strzeliło gola i… przestało grać. São Paulo zrozumiało pilność sytuacji i zaczęło walczyć. Luciano wykorzystał brak koncentracji defensywy, wyskakując pomiędzy Léo Pereirą a Alexem Sandro, i szybko doprowadził do wyrównania. Podanie Ericka Pulgara do Danielzinho ustaliło wynik meczu. Był to kolejny wyraźny błąd defensywny, już drugi mecz z rzędu. Problem zaczął się u źródła akcji, z dużą ilością miejsca na rozegranie i budowanie ataku.
Zdezorganizowane w defensywie i pozbawione pomysłu w ataku Flamengo nie zasłużyło ani na zwycięstwo, ani nawet na remis. Zespół był ospały i nie potrafił znaleźć odpowiedniego rytmu. Powrót Giorgiana de Arrascaety i brak spójności w ustawieniu jeszcze bardziej obniżyły tempo, które i tak było niskie, i nic więcej już z tego nie wynikło.
"W drugiej połowie popełniliśmy błędy, których zwykle nie popełniamy, i oddaliśmy przeciwnikowi szanse. Zespół stracił synchronizację w presji, przy przejściu między wysokim a średnim ustawieniem bloku, i São Paulo zdobyło gola wyrównującego. Po tym błędzie, zaraz po objęciu prowadzenia przez gospodarzy. Przeciwnik również grał, dostosował się do nas i udało nam się wygrać. Jutro przeanalizuję to spokojnie. Dopóki zespół był skoncentrowany, gra wyglądała tak, jak zawsze, dominowaliśmy w meczu." - powiedział Filipe Luís po meczu.
Flamengo nie zanotowało dwóch porażek z rzędu przez cały 2025 rok, a już rozpoczyna 2026 w taki sposób. Teraz musi szybko się podnieść przed Supercopa do Brasil, która odbędzie się w niedzielę przeciwko Corinthians na stadionie Mané Garrincha w Brasílii. Drużyna wróciła do Rio nad ranem, w czwartek ma wolne, a do treningów wraca w piątek. Jedyny trening z kompletną kadrą odbędzie się w sobotę, przed wylotem do stolicy.
"Niektórzy zawodnicy są już w najlepszej formie, inni jeszcze nie, wracają po kontuzjach lub nie trenowali. Są piłkarze w 100% formie. To normalne, w trakcie sezonu jedni są lepsi od innych. Wierzę, że do finału Supercopa dotrzemy w lepszej formie niż teraz, bo zawodnicy już mają pewną liczbę rozegranych minut i meczów. Mam nadzieję, że pokażemy naszą najlepszą wersję." - dodał trener.