Flamengo zawodzi w każdym sektorze, odpada i mierzy się z rosnącą presją na resztę sezonu

Rozmiar tekstu: A A A

Odpowiedzialność za odpadnięcie Flamengo z Copa do Brasil spoczywa na wielu osobach. Duża część winy leży po stronie nieefektywnej drużyny, która mimo licznych strzałów nie potrafiła zdobywać bramek. Do tego dochodzą proste i przewidywalne gole stracone przez zespół, kwestie związane z planowaniem oraz opóźnione zmiany Leonardo Jardima. Porażka w Salvadorze nagrodziła drużynę, która bardziej chciała awansu. Vitória zameldowała się w 1/8 finału rozgrywek.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Pierwsza porażka po serii dziesięciu meczów bez przegranej nie oznacza katastrofy, ale zwraca uwagę na problemy, które są odczuwalne już od dłuższego czasu i mogły zostać przykryte przez pozytywną serię wyników. Najbardziej widoczna jest trudność w zamienianiu posiadania piłki i licznych strzałów na gole, a Flamengo wydaje się nie wiedzieć, jak rozwiązać ten problem. Mentalność? Technika? Nadal brak konkretnej odpowiedzi. Tymczasem punkty i awans uciekają.

Wygląda na to, że drużyna ma chroniczny problem ze skrzydłowymi. Już za czasów Filipe Luísa temat ten był poruszany, gdy były trener bronił wystawiania Gonzalo Platy, który nawet bez zdobywania bramek poświęcał się pod względem taktycznym. Obecnie wszyscy skrzydłowi wydają się przeżywać kryzys kreatywności. Luiz Araújo rozegrał jeden z najgorszych meczów w barwach Flamengo.

Również defensywa wymaga rozliczenia. Oba gole padły po dobrze znanych schematach: strzale z dystansu Ericka oraz rzucie rożnym zakończonym błędem Agustína Rossiego. Stałe fragmenty gry już wcześniej były problemem i ponownie okazały się piętą achillesową zespołu.

Jest też miejsce, i to istotne, na krytykę tego, co dzieje się poza boiskiem. Leonardo Jardim zbyt długo zwlekał ze zmianami, a kiedy już ich dokonał, jego wybory nie były trafione. Flamengo kończyło mecz z Bruno Henrique, Wallace Yanem, Évertonem Cebolinhią i Pedro w ofensywie, a także z Léo Pereirą ustawionym bardzo wysoko. Jorginho został cofnięty do obrony, gdzie grał jako stoper. Bez pomocników chaos w drużynie był jeszcze większy.

Flamengo nie może tłumaczyć tej porażki argumentem, że Copa do Brasil była dopiero trzecim priorytetem. Drużyna, która wyszła na boisko na Barradão, składała się w większości z podstawowych zawodników. Zespół wydaje się nie rozumieć, jak radzić sobie z obowiązkiem zwyciężania. Nawet jeśli był to pojedynek dwóch klubów Série A, Flamengo nie przegrało na tym stadionie od 13 lat, a różnica inwestycji między klubami jest ogromna.

W tym momencie pojawia się kolejny aspekt odpowiedzialności, czyli budowa kadry. Brak klasycznego napastnika jako zmiennika Pedro sprawia, że Bruno Henrique nadal musi grać na tej pozycji. Brakuje także skutecznego skrzydłowego, co podkreślano jeszcze za czasów Filipe Luísa. Wszystko to ma znaczenie i będzie musiało zostać skorygowane w następnym oknie transferowym.

Jak wspomniano na początku, jedna porażka, nawet w takim stylu, nie oznacza całkowitej katastrofy. Wręcz przeciwnie. Jednak zmusza Flamengo do spojrzenia w głąb siebie i ponownej oceny priorytetów, problemów oraz potrzeb, aby odpowiednio zareagować w pozostałych rozgrywkach. Presja zdecydowanie wzrosła.

iconautor: Anusz

icon 15.05.2026

icon09:59

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy