Kontuzje odebrały De la Cruzowi blask w pierwszym sezonie

Rozmiar tekstu: A A A

Rok temu Nicolás de la Cruz został ogłoszony jako prezent świąteczny dla kibiców Flamengo. Urugwajczyk był długoletnim marzeniem klubu, który zdecydował się zapłacić klauzulę odstępnego w wysokości 16 milionów dolarów po długich i burzliwych negocjacjach z River Plate. Rok później analizujemy pierwszy rok pomocnika w barwach Flamengo.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Nicolás de la Cruz to siódmy najdroższy transfer Flamengo za kadencji Rodolfo Landima. Rubro-Negro zapłacili 78,2 milionów reali tylko za prawa ekonomiczne zawodnika. Całkowity koszt transakcji wyniósł jednak 102 miliona reali, uwzględniając prawa ekonomiczne, premie za podpisanie kontraktu i koszty pośredników.

Będąc gwiazdą River Plate i reprezentacji Urugwaju, pomocnik stał się obsesją dla zarządu Flamengo. Negocjacje z River Plate ciągnęły się od połowy 2023 roku, kiedy klub z Rio de Janeiro nie zdołał sfinalizować transakcji w letnim okienku transferowym. Porozumienie osiągnięto dopiero w grudniu, a Urugwajczyk stał się pierwszym wzmocnieniem na rok 2024, niosąc ze sobą ogromne oczekiwania.

Prezentacja odbyła się na początku stycznia, tuż przed wyjazdem Nicolása de la Cruza na zgrupowanie przedsezonowe, gdzie po raz pierwszy wystąpił w koszulce Flamengo w meczu towarzyskim przeciwko Philadelphia Union w Stanach Zjednoczonych. Jego występ był obiecujący - oddał trzy strzały, a bramki nie zdobył tylko dzięki świetnym interwencjom bramkarza Trenta.

Oficjalny debiut przed kibicami Flamengo miał miejsce podczas zwycięstwa nad Sampaio Corrêa w Belém. Urugwajczyk rozpoczął spotkanie w podstawowym składzie pod wodzą trenera Tite, po raz pierwszy tworząc oficjalnie duet z Giorgianem de Arrascaetą we Flamengo. Spędził na boisku 71 minut.

Pierwszy występ na stadionie Maracanã nastąpił w kolejnym meczu, w klasyku przeciwko Vasco. Spotkanie zakończyło się remisem, a Nicolás de la Cruz został zmieniony w końcówce. Pierwsza asysta miała jednak miejsce dopiero w piątym meczu: Urugwajczyk podał do Giorgiana de Arrascaety, który ustalił wynik 4:0 w meczu przeciwko Boaviście.

To spotkanie było zarazem powrotem Urugwajczyka po jego pierwszej wizycie pod opieką Departamentu Medycznego. Na początku lutego Nicolás de la Cruz odczuwał bóle w prawym barku. Pomocnik zakończył rok jako zawodnik, który najczęściej znajdował się pod opieką klubowych lekarzy: cztery razy. Łącznie opuścił 13 spotkań w sezonie.

Kontuzje wpłynęły na brak regularności Nicolása de la Cruza we Flamengo. Wystąpił w 41 z 73 meczów sezonu - w 37 był w podstawowym składzie i rozegrał łącznie 3134 minuty. Z tych 37 meczów został zmieniony w 28, co oznacza, że tylko w dziewięciu spotkaniach grał przez pełne 90 minut.

Nicolás de la Cruz szybko zaadaptował się we Flamengo i stał się kluczowym zawodnikiem dzięki swoim głównym cechom: szybkości, zaangażowaniu w grę obronną i dobrej pracy w defensywie. Był jednym z wyróżniających się zawodników zespołu w pierwszym półroczu i często był określany jako "motor" drużyny Tite. Jednak jego regularność spadła w drugiej połowie roku, głównie z powodu problemów zdrowotnych. Urugwajczyk wziął udział w zaledwie 16 z 34 meczów rozegranych po Copa América.

Od lipca Nicolás de la Cruz trafił do gabinetu medycznego trzykrotnie z powodu urazu kolana i dwukrotnej kontuzji tylnej części uda. Opuszczał kluczowe mecze, w tym finał Copa do Brasil. W końcówce sezonu jego występy były ograniczane, a po powrocie rozegrał tylko trzy mecze: przeciwko Fortalezie, Internacionalowi i Vitória.

Stan zdrowia Urugwajczyka był monitorowany od momentu jego przybycia do klubu. Od początku wiedziano, że konieczne będzie ostrożne zarządzanie jego czasem gry ze względu na przewlekłe zapalenie błony maziowej w prawym kolanie. Większość 2024 roku Nicolás de la Cruz spędził na zarządzaniu obciążeniem treningowym w Ninho do Urubu.

Według źródeł bliskich zawodnikowi, na jego sytuację wpłynęło również przybycie Marcelo Bielsy na stanowisko trenera reprezentacji Urugwaju. Treningi stały się bardziej wymagające, co powodowało, że zawodnik wracał zmęczony po przerwach na mecze reprezentacyjne.

PRZYPOMNIENIE DWÓCH GOLI

Pierwszy gol był prawdziwym "wejściem smoka" i wywołał euforię wśród kibiców Flamengo. W stylu Zico, Nicolás de la Cruz zdobył pięknego gola z rzutu wolnego, strzelając piłkę z efektem w górny róg bramki. Flamengo wygrało 2:1 z Atlético Goianiense w 1. kolejce Brasileirão.

Drugi gol padł w następnej kolejce Campeonato Brasileiro, w wygranym 2:1 meczu z São Paulo. Urugwajczyk miał udział w obu bramkach: asystował przy golu Luiza Araújo i sam zdobył zwycięską bramkę, pokazując świetne ustawienie w polu karnym.

iconautor: MentiX

icon 24.12.2024

icon12:58

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: Twitter Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy