Léo Ortiz: W półfinale rozgrywanie rewanżu na własnym stadionie to atut
Flamengo nie zdołało wypracować przewagi w pierwszym meczu półfinału Copa Libertadores i bezbramkowo zremisowało na wyjeździe z Estudiantes. Mimo to Léo Ortiz postrzega możliwość rozstrzygnięcia rywalizacji na Maracanie, przed własną publicznością, jako atut. W rewanżu zwycięstwo, niezależnie od rozmiarów, zapewni Rubro-Negro awans do finału.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
– Półfinał Libertadores, stadion, na którym zawsze trudno się gra. Nie udało nam się zrobić więcej, ale najważniejsze, że wyjeżdżamy stąd bez straty gola i z wynikiem, który daje nam niewielką przewagę przed spotkaniem u siebie. W półfinale rozgrywanie rewanżu na własnym stadionie to atut, zwłaszcza gdy wiemy, jaka atmosfera będzie panować na Maracanie. Teraz musimy tam powalczyć o zwycięstwo – powiedział Léo Ortiz.
Poza atutem własnego stadionu, na którym Flamengo wygrało w tym sezonie już 21 z 29 spotkań, drużyna Rubro-Negro będzie mogła liczyć na powrót Jorginho, który pauzował za kartki. Léo Ortiz z zadowoleniem przyjął możliwość ponownego występu pomocnika.
– Żartowaliśmy nawet, że boisko wydawało się trochę mniejsze, bo przez cały mecz stoczyliśmy mnóstwo pojedynków. Na Maracanie potrafimy lepiej kontrolować przebieg gry. Wróci Jorginho, który daje nam większe możliwości panowania nad spotkaniem. Saúl i Pulgar to zawodnicy o dużej sile fizycznej, co w meczu z Estudiantes było bardzo przydatne. Mamy jednak nadzieję, że w rewanżu będziemy lepiej kontrolować grę i ograniczymy rywalom okazje po stałych fragmentach czy dośrodkowaniach. Myślę, że dobrze radziliśmy sobie z tym w spotkaniach u siebie. Chcemy powtórzyć te wyniki i wywalczyć awans – dodał obrońca.
Léo Ortiz również miał pretensję do pracy paragwajskiego arbitra Juana Gabriela Beníteza. Obrońca kwestionowali brak konsekwencji w decyzjach sędziego, nadmierną fizyczność gry oraz nieodgwizdywanie fauli. Wśród sytuacji budzących zastrzeżenia Rubro-Negro znalazły się pociągnięcie Lucasa Paquety oraz potencjalny rzut karny po starciu z Samuelem Lino.
– To charakterystyczny element ich gry. Zazwyczaj sędziowie pozwalają na kontynuowanie takich spotkań. Tym razem arbiter w niektórych momentach częściej przerywał grę, a w innych nagle pozwalał grać bardziej swobodnie. Dlatego trudno było zrozumieć, jakimi kryteriami kierował się w obu połowach – stwierdził.
Obrońca przyznał, że mecz mógł się potoczyć lepiej, z bardziej kreatywną i ofensywną drużyną. Wyjaśnił jednak, że trudno jest atakować, gdy argentyńska drużyna agresywnie kryje.
– Myślę, że mogliśmy grać bardziej agresywnie w ostatniej tercji boiska. Nie będę się zbytnio rozwodził nad zawodnikami z przodu, trudno jest grać przeciwko ich kryciu indywidualnemu i agresji. Trudno się tu gra. Ale mogliśmy być trochę spokojniejsi w ataku, mieć trochę większą kontrolę, żeby stworzyć więcej miejsca i klarowniejsze okazje – powiedział.
Obrońca przyznał również, że rywale prezentują bardzo fizyczny styl gry, szczególnie na własnym stadionie, i podkreślił, że Flamengo musi być przygotowane na takie starcia. Mimo zastrzeżeń do sędziowania Ortiz pozytywnie ocenił wynik osiągnięty w Argentynie, ponieważ losy awansu rozstrzygną się na Maracanie.
– To jednak naturalna cecha argentyńskich drużyn, które szczególnie u siebie grają bardzo twardo. Musimy być na to przygotowani. Myślę, że jesteśmy przyzwyczajeni do takich spotkań, zwłaszcza w Libertadores. Cieszę się, że podjęliśmy walkę i ani na moment nie odpuściliśmy. Nasi zawodnicy również potrafili zagrać ostrzej, kiedy było to konieczne. Dlatego cieszy mnie, że dobrze rywalizowaliśmy i wywalczyliśmy wynik, który uważam za korzystny. Teraz rozstrzygniemy wszystko u siebie i wiemy, jaką siłą dysponujemy na Maracanie – zakończył Léo Ortiz.
Rewanż z Estudiantes odbędzie się za tydzień na Maracanie. Zwycięzca dwumeczu awansuje do finału, a jeśli ponownie padnie remis, o wszystkim zdecyduje konkurs rzutów karnych.