Leonardo Jardim: Sędzia nie pozwolił grać
Analizując bezbramkowy remis Flamengo z Estudiantes na stadionie Jorge Luis Hirschi w pierwszym meczu półfinałowym Copa Libertadores, trener Leonardo Jardim przyznał, że przewidział taki przebieg spotkania. Portugalczyk skrytykował taktykę argentyńskiego zespołu, który jego zdaniem zbyt często faulował, a także wyraził niezadowolenie z pracy sędziego.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
– Mecz przebiegał zgodnie z naszymi przewidywaniami. Był niezwykle agresywny. Nie tyle zacięty, co agresywny. Grało się bardzo trudno. Sami widzieliście, ile było kontaktów fizycznych. Sędzia pozwalał na przytrzymywanie, ostre faule i przerywanie gry. Dla nas, którzy lubimy utrzymywać się przy piłce, było to spore utrudnienie. Bezpośrednia walka fizyczna nie pozwalała nam dłużej utrzymywać się przy piłce, ale wiedzieliśmy już, czego się spodziewać, jak sędzia prowadzi mecz i jaką taktykę zamierza zastosować przeciwnik – ocenił Leonardo Jardim.
– Jeszcze raz podkreślę: sędzia nie pozwalał grać w piłkę. Widziałem sytuacje, w których nie odgwizdywał fauli, mimo że rywale przytrzymywali naszych zawodników, przewracali ich i skupiali się na kontakcie fizycznym zamiast na próbie odebrania piłki. W takich warunkach trudno się gra. Jednak tylko ci, którzy byli na boisku, mogą w pełni zrozumieć takie sytuacje. Wierzę, że na Maracanie sędzia będzie bardziej rygorystyczny w tego typu przypadkach, bo w przeciwnym razie piłka nożna zamienia się w rugby – dodał.
Po bezbramkowym remisie Flamengo potrzebuje zwycięstwa w rewanżowym meczu z Estudiantes, który odbędzie się za tydzień w nocy z czwartku na piątek, aby zapewnić sobie awans do finału przed własną publicznością na Maracanie. W drugim półfinale Palmeiras zrobiło pierwszy krok w kierunku finału, pokonując Fluminense 2:1.
POZOSTAŁE WYPOWIEDZI LEONARDO JARDIMA
CZY PIŁKARZE MOGLI BARDZIEJ STANOWCZO PROTESTOWAĆ PRZECIWKO DECYZJOM SĘDZIEGO?
– Myślę, że na początku zawodnicy byli oburzeni, ponieważ sędzia nie odgwizdał trzech lub czterech fauli. Jednak nasze niezadowolenie nie wpłynęło na jego sposób prowadzenia meczu. Nadal pozwalał rywalom na przytrzymywanie i kontakt fizyczny. W pojedynkach jeden na jednego przeciwnicy często nawet nie patrzyli na piłkę, lecz skupiali się na kontakcie z naszym zawodnikiem, a w takich warunkach trudno się gra. Zależy nam oczywiście na tym, aby sędziowie dobrze wykonywali swoją pracę. Oglądam mecze w innych krajach i rozgrywkach, w których sędzia sięga po żółtą kartkę, gdy zawodnicy podchodzą do niego, by protestować. Dlaczego my mielibyśmy zachowywać się wobec sędziego agresywnie? Moim zdaniem to on musi dokładnie analizować sytuacje. Nie wierzę też, że sędziowie ulegają wpływom piłkarzy.
PÓŹNE ZMIANY I FREITAS OBOK PEDRO
– Przez dużą część meczu ogromne znaczenie miały warunki fizyczne, pojedynki oraz stałe fragmenty gry. Sami o tym wiecie. W naszej kadrze nie wszyscy równie dobrze radzą sobie w takich sytuacjach, dlatego zmiany musiały być bardzo precyzyjnie przemyślane. Nie mogliśmy stracić wzrostu i warunków fizycznych. Gdybym na przykład pozostawił tych dwóch lub trzech zawodników na ławce, musiałbym zdjąć z boiska piłkarzy ważnych przy stałych fragmentach gry, a wtedy każde dośrodkowanie i każdy rzut rożny stawałyby się problemem. Gdybyśmy mieli na boisku więcej niższych zawodników, byłoby jeszcze trudniej. Doskonale o tym wiecie. Dlatego zdecydowaliśmy się zachować odpowiednią organizację gry i te ważne atuty podczas meczu w Argentynie. Utrzymaliśmy solidną strukturę zespołu.
– Kiedy zdjęliśmy Paquetę i wprowadziliśmy Freitasa, musieliśmy nieco cofnąć ustawienie zespołu. W przypadku Pedro i BH zachowaliśmy dotychczasową strukturę, aby lepiej i bardziej agresywnie wykorzystywać przestrzeń w środku pola. Pedro również miał trudności z nawiązywaniem współpracy z kolegami w centralnej strefie boiska. Dlatego staraliśmy się zachować równowagę i nie burzyć wcześniej przyjętych założeń. Nie chcieliśmy ryzykować zmian w ustawieniu, ponieważ mierzyliśmy się z bardzo mocnym przeciwnikiem.
ANI JEDNEGO CELNEGO STRZAŁU NA BRAMKĘ MUSLERY
– Z pewnością nie oddawaliśmy strzałów i nie atakowaliśmy w taki sposób, jak zamierzaliśmy, ale trzeba też docenić Estudiantes. Jak już mówiłem, często byliśmy zatrzymywani w pojedynkach i faulowani, co zabijało płynność gry. Sędzia pokazał pierwszą żółtą kartkę dopiero w drugiej połowie. Grało się bardzo trudno, ale wiedzieliśmy, czego się spodziewać, ponieważ mierzyliśmy się już tutaj z tym rywalem w fazie grupowej. To była bardzo zacięta walka, a obie drużyny stworzyły niewiele sytuacji bramkowych, ponieważ w takich warunkach trudno się gra.
BRUNO HENRIQUE CZY PEDRO?
– Wiecie doskonale, że w trakcie tej kampanii pozostajemy niepokonani i mamy najlepszy bilans w Copa Libertadores na przestrzeni ostatnich lat. Aby rywalizować w tych rozgrywkach, trzeba grać z odpowiednią agresywnością i Bruno właśnie to zapewniał. Pedro pomaga w rozegraniu w inny sposób, ale gdy mierzymy się z tak agresywnie broniącym zespołem, który nie odpuszcza w pojedynkach, pojawiają się trudności. Sami widzieliście, że nawet po wejściu na boisko, będąc wypoczętym, przez 20 minut miał problem z utrzymaniem się przy piłce, ponieważ nie jest to jego charakterystyczny sposób gry. Pedro najlepiej czuje się, gdy może poruszać się w wolnych przestrzeniach, a tutaj nie miał ich zbyt wiele. Dlatego zdecydowaliśmy się na Bruno, co nie powinno nikogo dziwić, ponieważ w ostatnim czasie właśnie tak wygląda nasza gra.
JAKIE BYŁY NAJWIĘKSZE TRUDNOŚCI PRZY ZESTAWIANIU ZESPOŁU BEZ JORGINHO I ARRASCAETY?
– Uważam, że naszą siłą jest kolektyw. Jorginho jest dla nas bardzo ważnym zawodnikiem, podobnie jak Arrascaeta. Nie trzeba nawet tłumaczyć, jak wiele dla nas znaczą. Przygotowując się do tego meczu, przeanalizowałem skład, który zagrał na tym stadionie przeciwko temu samemu rywalowi cztery lub pięć miesięcy temu, w fazie grupowej. W środku pola wystąpili wówczas Evertton Araújo i Jorginho, na środku obrony zagrali Vitão i Danilo, a w ofensywie zabrakło również Paquety. Mówimy więc o pięciu lub sześciu zmianach w składzie, a rezultat był taki sam. To pokazuje, że mamy szeroką kadrę i zawodników, którzy potrafią wykorzystać sytuacje oraz okazje stwarzane w piłce nożnej. Nie możemy rozpamiętywać nieobecności tych, których z nami nie ma. Musimy jak najlepiej wykorzystać potencjał i wspierać tych, którzy są dostępni i mogą walczyć w barwach Flamengo.
W KTÓRYM MOMENCIE MECZU FLAMENGO UZNAŁO, ŻE REMIS JEST JEDYNYM ROZSĄDNYM REZULTATEM, JAKI MOŻNA OSIĄGNĄĆ?
– Flamengo nie przyjechało tutaj po remis. Doskonale znacie specyfikę Copa Libertadores. Takie mecze są niezwykle trudne i musimy być konkurencyjni, a nie kierować się romantycznym podejściem do futbolu. Musimy być skuteczni. Szczerze mówiąc, nie zagraliśmy tak, jakbym sobie tego życzył. Jednak biorąc pod uwagę przebieg spotkania i walkę na boisku, trzeba przyznać, że grało się bardzo trudno. Dlatego akceptuję fakt, że my, czyli zespół, który w ostatnich sezonach strzela najwięcej goli i stwarza najwięcej sytuacji ofensywnych, tym razem nie potrafiliśmy tego zrobić. To zasługa przeciwnika, ale również efekt ogromnej intensywności fizycznej i około 40 fauli. Było mnóstwo pojedynków i bezpośredniej walki, co szczególnie utrudniało grę naszym bardziej technicznym zawodnikom. Straciliśmy zdolność do skutecznej rywalizacji, ale nie straciliśmy równowagi w grze. To było bardzo ważne, ponieważ nie mogliśmy zaprzepaścić pierwszego meczu przed rewanżem. Walka trwa i rozstrzygnie się na Maracanie. Chcemy tam zaprezentować się skuteczniej.
KIBICE PODCZAS REWANŻU I WEEKENDOWY MECZ Z BAHIĄ
– Gra na własnym stadionie, przy wsparciu naszych kibiców, zawsze jest dla nas dodatkową motywacją i ma ogromne znaczenie. Musimy jednak zaprezentować się odpowiednio i być skuteczni. Na razie nie osiągnęliśmy niczego, ponieważ przed nami rewanż na własnym boisku, w którym również musimy być konkurencyjni. Chcemy zaprezentować wyższą jakość techniczną niż dzisiaj i strzelać gole. Wcześniej czeka nas jednak niedzielny mecz ligowy i to na nim obecnie się koncentruję. Musimy również zadbać o regenerację zawodników przy wsparciu sztabu odpowiedzialnego za przygotowanie fizyczne, ponieważ czeka nas spotkanie z Bahią, która jest wypoczęta i ma dobry zespół.
WYSTĘP CARRILLO, KTÓRY WCZEŚNIEJ BYŁ PODOPIECZNYM TRENERA
– Carrillo jest specjalistą od gry w powietrzu. Był moim zawodnikiem. Przyjechałem do Argentyny, żeby sprowadzić go do Monaco. Był ekspertem w tej dziedzinie. W ataku mieliśmy Falcao Garcíę, Mbappé, Valère’a Germaina i Carrillo. Jednak to właśnie Carrillo był specjalistą od gry głową, szczególnie przeciwko zespołom broniącym się głęboko. Przy dośrodkowaniach, stałych fragmentach gry i w końcówkach spotkań, gdy piłka trafiała w pole karne, był bardzo groźny i nadal taki jest. Niełatwo go upilnować. Dzisiaj wygrał kilka pojedynków powietrznych, ale zawsze musiał mierzyć się z bardzo silną presją, dlatego wiele razy kierował piłkę głową w stronę trybun. Rywale natychmiast wywierali na nim presję i nie mógł swobodnie wyskoczyć do piłki. Naszym zawodnikom trudno było przeciwstawić się jego warunkom fizycznym, ponieważ Carrillo jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie w grze głową.
CZEGO ZABRAKŁO FLAMENGO?
– Zabrakło nam nieco większej aktywności w ataku i goli, których nie zdobyliśmy.
WYSTĘP ROSSIEGO
– Rossi spisał się dobrze. Zaliczył jedną ważniejszą interwencję, a pozostałe obrony należały do jego standardowych obowiązków. Przy wyprowadzaniu piłki również starał się grać po ziemi, zgodnie z naszym stylem. Kiedy nie miał takiej możliwości, zagrywał piłkę do przodu. Uważam, że pokazał umiejętności, które prezentuje od dłuższego czasu, i w pełni ufam jego możliwościom.
MÓWIŁEŚ O RYWALIZACJI, ALE MIMO TO FLAMENGO DAŁO SIĘ ZDOMINOWAĆ. DLACZEGO?
– Potrafiliśmy wyrównać rywalizację w niektórych pojedynkach, szczególnie w powietrzu. Straciliśmy jednak nieco na jakości technicznej. Czasami w piłce nożnej nie wszyscy niżsi zawodnicy mogą jednocześnie przebywać na boisku. Chciałbym, żeby byli wyżsi, ale niestety nie są. W takim meczu nie zawsze można wystawić ich wszystkich. Dzisiaj mogłem na przykład wprowadzić Varelę lub dwóch innych zawodników, ale stracilibyśmy siłę w grze powietrznej przy rzutach rożnych i autach. Przeciwnik jest w tym specjalistą, szczególnie na własnym stadionie. Oglądałem wiele meczów w Argentynie i widziałem, że zespoły, które rezygnują z odpowiedniej równowagi w składzie, często mają ogromne problemy przy takich zagraniach. Mogą grać lepiej pod względem technicznym, ale później tracą bramki po stałych fragmentach gry.