Leonardo Jardim odtwarza zagranie Pulgara na działaczu Flamengo i twierdzi, że sędzia podjął słuszną decyzję
Leonardo Jardim stanął w obronie sędziów, uzasadniając brak czerwonej kartki dla Ericka Pulgara, który był bohaterem kontrowersyjnej sytuacji podczas niedzielnego zwycięstwa Flamengo 1:0 nad Fluminense na Maracanie. Chilijczyk zaatakował Rodrigo Castillo korkami buta.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Portugalczyk przyznał, że pogratulował Rafaelowi Rodrigo Kleinowi, a następnie, wyjaśniając kryteria sędziowskie, wstał i zademonstrował różne rodzaje wejść na przykładzie Rodrigo Paivy, dyrektora ds. komunikacji Flamengo.
— Dzisiaj w przypadku Ericka, a wczoraj w meczu São Paulo z Vitórią, mieliśmy do czynienia z dwoma sytuacjami, w których zawodnicy trafili rywali wewnętrzną częścią stopy. To prawda, ale nie są to zagrania zasługujące na czerwoną kartkę — powiedział Leonardo Jardim.
Trener wstał i zademonstrował zagranie na Rodrigo Paivie. Dyrektor ds. komunikacji Flamengo stanął przed nim, odgrywając rolę rywala.
— Czym innym jest uderzenie przeciwnika w kolano. To zagranie zasługuje na czerwoną kartkę, niezależnie od tego, czy następuje od tyłu, czy z boku. Czym innym jest walka o piłkę, podczas której stopa trafia w rywala. Właśnie to wydarzyło się w przypadku Pulgara. Ludzie dopatrują się w tym złych intencji i domagają się czerwonej kartki. Czym innym jest nadepnięcie na zawodnika odwróconego plecami. Sędzia spisał się bardzo dobrze — stwierdził Leonardo Jardim.
Portugalczyk zwrócił również uwagę, że rywale zawsze prezentują inne podejście podczas klasyku. Podkreślił, że poprosił swoich zawodników, aby również przyjęli taką postawę na boisku, i pochwalił ich za realizację tego założenia.
— Kiedy tu przyszedłem, na cztery dni przed finałem Campeonato Carioca, ponownie obejrzałem kilka meczów Fla-Flu z poprzedniego roku. Powiedziałem naszym zawodnikom, że aby wygrać taki klasyk, musimy dorównać rywalom pod względem nastawienia i zaangażowania. Jeśli nam się to uda, nasze atuty i umiejętności z pewnością mogą przechylić szalę na naszą korzyść. Jeśli jednak nie dorównamy przeciwnikom intensywnością i zaangażowaniem w pojedynkach, możemy być lepsi i mieć lepszych zawodników, ale to nie przyniesie efektu. Piłkarze zrozumieli, o co chodzi — powiedział Leonardo Jardim, po czym dodał:
—Liczą się założenia taktyczne i umiejętności techniczne, ale przede wszystkim musimy dorównać rywalom w bezpośrednich pojedynkach. Zawodnicy Fluminense, i nie chodzi tylko o dzisiejszy mecz czy obecny sezon, ponieważ obserwowałem ich również w zeszłym roku, zawsze mają dodatkową energię, gdy grają przeciwko Flamengo. W takich klasykach wkładają więcej sił w pojedynki i starcia z nami. Musimy im dorównać. Uważam, że nie jest to kwestia taktyki, lecz nastawienia mentalnego — podkreślił.
Część kibiców wygwizdała Pedro po zmarnowanej okazji, a zaraz potem zaczęła skandować nazwisko Bruno Henrique, domagając się jego wejścia na boisko w miejsce podstawowego napastnika. Leonardo Jardim stanął jednak w obronie swojej dziewiątki.
— Napastnik zazwyczaj jest krytykowany, gdy nie strzela goli. Pedro zdenerwował się tylko raz, kiedy schodził z boiska. Poklepałem go po ramieniu, a później się przytuliliśmy. Jesteśmy we Flamengo. Kiedyś jadłem obiad, telewizor był wyciszony, a na pasku pojawił się napis: „Pedro wraca do reprezentacji po problemach wewnętrznych w klubie”. Wybuchnąłem śmiechem razem z innymi. Tyle mogę zrobić. Wiecie, co mi się tutaj podoba? Cała drużyna świetnie się dogaduje. Oczywiście rywalizacja o miejsce w podstawowym składzie jest normalna, ale wszyscy mają ze sobą bardzo dobre relacje — przyznał trener.
Dzięki zwycięstwu Flamengo utrzymało prowadzenie w Campeonato Brasileiro, mając na koncie 63 punkty, o jeden więcej niż Palmeiras, które w tej kolejce wysoko pokonało Corinthians.
POZOSTAŁE WYPOWIEDZI LEONARDO JARDIMA
OCENA ROSSIEGO
- Będę z wami bardzo szczery. Zawsze analizuję poprzedni mecz, nie tylko spotkanie z Santosem. Rozmawiałem z zawodnikami i przygotowałem materiał wideo dotyczący sytuacji, w której Jorginho został wyrzucony z boiska. Kiedy odtworzyłem nagranie, było widać, że piłka trafiła do bramkarza, a my byliśmy źle ustawieni jako zespół. Wszyscy znajdowaliśmy się w jednym miejscu w obrębie pola karnego, zarówno lewy, jak i prawy obrońca. Nie tak chcemy grać. Zależy nam na rozciąganiu gry i wykorzystywaniu całej szerokości boiska. Dzięki temu mamy więcej i lepszych możliwości rozegrania piłki, a rywalom trudniej jest stosować pressing. Kiedy szeroko rozgrywamy piłkę, przeciwnikom trudniej nas naciskać. W Brazylii zawsze szuka się winnego. „Czy to wina Rossiego? A może Jorginho?”. Nie, to był błąd całego zespołu. Nawet pod koniec meczu, tak jak dzisiaj, nie możemy zapominać o rozciąganiu gry, bo inaczej rywale zaczną nas naciskać, odbierać nam piłkę i wywierać presję na naszej defensywie. Dlatego nie mogę powiedzieć, że był to błąd indywidualny. To był błąd zespołowy.
- Zażartowałem nawet z Rossim: „Słuchaj, następnym razem, gdy coś takiego się wydarzy, po prostu złap piłkę i wybij ją do przodu”. Zawodnicy nie byli odpowiednio ustawieni i nie ustalili, kto ma ponownie wprowadzić piłkę do gry pod presją. Jestem trenerem piłki nożnej, a nie jednym z tych krytyków, którzy chodzą i zastanawiają się: „Czy to ten był odpowiedzialny? A może tamten?”. Nie, zazwyczaj jest to kwestia całego zespołu. Kiedy tracimy bramki lub dochodzi do takich sytuacji, błąd rzadko wynika z jednego czynnika. Zwykle składa się na niego kilka elementów. Oczywiście dziennikarzom, youtuberom, blogerom i komentatorom łatwiej wskazać jednego winnego, niż spojrzeć na sytuację z perspektywy całego zespołu.
SYTUACJA PEDRO
– Sytuacja Pedro jest taka sama jak każdego napastnika w każdej lidze. Kiedy strzela gole, jest najskuteczniejszym zawodnikiem na boisku, przede wszystkim pod względem zdobywanych bramek. Wtedy kibice zwracają się do trenera z pytaniem: „Dlaczego go zdjąłeś?”. Kiedy natomiast jest mniej skuteczny, kibice go wygwizdują, bo nie potrafił wykorzystać swoich okazji. Moją rolą jako trenera jest chronić zawodnika, mając świadomość, że ma on również inne zadania niż samo wykańczanie akcji i zdobywanie bramek, szczególnie w fazie budowania ataku.
I to wszystko. Z pewnością jest to kwestia odpowiedniego momentu. Jak już wcześniej wspomniałeś, jedną z jego mocnych stron, oprócz udziału w rozegraniu, jest umiejętność wykańczania akcji. Po prostu piłka nie chce teraz wpaść do siatki. Musimy dalej pracować i jestem przekonany, że za jeden lub dwa mecze będziemy rozmawiać o tym zupełnie inaczej, piłka zacznie wpadać do bramki i problem zostanie rozwiązany. A jeśli go zdejmę, to wtedy kibice będą wyzywać mnie.
WYKORZYSTANIE BRUNO HENRIQUE W ROZGRYWKACH PUCHAROWYCH
– Jeśli spodziewam się, że będziemy częściej utrzymywać się przy piłce, stawiam na Pedro. Jeśli na początku meczu przewiduję więcej gry w przejściu z obrony do ataku, wybieram Bruno Henrique. Copa Libertadores to zazwyczaj bardzo fizyczne rozgrywki, a Bruno Henrique lepiej odnajduje się w takiej grze i pomaga nam również przy stałych fragmentach. Obaj jednak występują w obu rozgrywkach. Mamy też Freitasa, młodego zawodnika o dużych umiejętnościach, który dysponuje dobrą mobilnością.
DE LA CRUZ
– Jestem pewien, że nie powiedziałem, że De La Cruz powinien szukać sobie innego klubu, ponieważ nie tak zarządzam zespołem. Przechodził trudny okres. Kiedy tu przyszedłem, był po operacji ścięgna Achillesa. Mogę o tym mówić, ponieważ sam przeszedłem taką operację i uważam, że to najgorsza kontuzja w piłce nożnej. Przy każdym podaniu czujesz ból, przy każdym przyspieszeniu również. Dlatego zawodnicy po operacji ścięgna Achillesa potrzebują zwykle roku lub dwóch, żeby wrócić do pełnej dyspozycji. Dotyczy to nie tylko Brazylii, ale całego świata.
SAÚL
– W przypadku Saúla sytuacja jest inna. Przez sześć miesięcy prezentował poziom niższy niż pozostali zawodnicy. Oczywiście był jedną z opcji i czasami mógł nawet wysunąć się przed innych w hierarchii. Jeszcze w tym tygodniu z nim rozmawiałem. Powiedziałem mu, że Jorginho miał problem z kartkami, Arrascaeta doznał kontuzji i pojawiły się inne okoliczności, a on odpowiedział, że jest gotowy do gry. W pierwszych miesiącach tak nie było.
– Oczywiście bywa sfrustrowany. To zawodnik, który nawet kontuzjowany, bez treningów, chce grać. Ma jednak doświadczenie i zdaje sobie sprawę, że nie prezentował poziomu pozwalającego rywalizować z innymi zawodnikami, takimi jak Evertton Araújo, Jorginho czy Nico. Moją rolą jest dopilnować, żeby piłkarze byli w odpowiedniej dyspozycji do gry, a nie wystawiać ich, gdy są kontuzjowani. Nie mogę jednak kierować się samym nazwiskiem. Zawodnik musi na boisku udowodnić, że zasługuje na grę. Saúl właśnie to robi. Już po raz drugi z rzędu wyszedł w podstawowym składzie, a wcześniej wchodził na boisko w kilku spotkaniach. To zupełnie inna sytuacja niż w pierwszych sześciu miesiącach, kiedy nie był na odpowiednim poziomie. Z tego, co pamiętam, zagrał wtedy jeden mecz przeciwko Athletico Paranaense. Jeśli przeanalizujecie jego występ w tamtym spotkaniu, zobaczycie, że zupełnie różnił się od tego, co pokazał przeciwko Red Bull Bragantino. Dzisiaj nie zagrał aż tak dobrze jak w tamtym meczu z Red Bull Bragantino, ale również zaprezentował się solidnie.
PAQUETÁ
– Jak już mówiłem, moim zdaniem jest typem środkowego pomocnika grającego nieco wyżej. Może występować w ustawieniu z trzema środkowymi pomocnikami, tak jak robi to czasami wiele drużyn. W takim systemie jeden zawodnik pełni bardziej defensywną funkcję, jako typowy defensywny pomocnik, a dwóch pozostałych gra przed nim. Paquetá jest ofensywnym pomocnikiem, podobnie jak Arrascaeta czy Carrascal. Ma jedną bardzo dużą zaletę: potrafi znaleźć się w polu karnym. Zdobywa wiele bramek, dobrze gra głową i potrafi oddawać strzały.