Nawet z "zimnym silnikiem", Flamengo włącza tryb automatyczny i rozjeżdża Vasco
Zaledwie dziewięć dni treningów, ważne osłabienia i ograniczenia fizyczne. Nic z tego nie powstrzymało Flamengo przed zdominowaniem Vasco i narzuceniem swojego stylu gry w zwycięstwie 1:0 w klasyku rozegranym w nocy ze środy na czwartek w ramach 3. kolejki Campeonato Carioca. Drużyna Filipe Luísa pokazała, że wie, co robi, i włączyła tryb automatyczny na stadionie Maracanã.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Plan sztabu szkoleniowego zakładał, że pierwszy skład zostanie wystawiony dopiero za tydzień w meczu przeciwko São Paulo w ramach 1. kolejki Campeonato Brasileiro, ale debiut musiał zostać przyspieszony z powodu słabych wyników zespołu U-20 w pierwszych kolejkach rozgrywek stanowych. Mimo że decyzja zapadła dopiero na dzień przed klasykiem, Flamengo nie zostało zaskoczone na stadionie Maracanã.
Tacy zawodnicy jak Danilo, Jorginho, Nicolás de la Cruz i Giorgian de Arrascaeta nie byli do dyspozycji. Ayrton Lucas także nie został powołany, a Alex Sandro i Pedro nie mieli warunków, by rozpocząć mecz. Lewa obrona była największym problemem Filipe Luísa, który improwizował, wystawiając Daniela Sallesa na tej pozycji. Młody zawodnik wykorzystał szansę i wyróżnił się w pierwszej połowie. Pozostałe absencje, mimo że ważne, nie wpłynęły na skład Rubro-Negro.
Wręcz przeciwnie, tylko potwierdziły siłę drużyny. Flamengo z pełnym składem i w dobrej formie fizycznej będzie trudnym rywalem w 2026 roku, ponieważ nawet będąc w fazie przygotowań i mając mniej dni treningowych niż przeciwnik, było dominujące na stadionie Maracanã.
Pressing przy wyprowadzaniu piłki, posiadanie piłki w polu ofensywnym, szybkie odzyskiwanie po stracie... Wszystkie cechy, które uczyniły Flamengo najlepszym brazylijskim klubem w 2025 roku, były obecne w debiucie drużyny w 2026 roku. Vasco zostało zdominowane. Rubro-Negro oddali aż 30 strzałów, podczas gdy drużyna Fernando Diniza tylko jeden, który choć był groźny, nie zmierzał w kierunku bramki.
"Zawodnicy wiedzą, co lubię i czego od nich oczekuję. Wiedzą, co mają robić na boisku. Od ponad roku proszę ich o to samo, z drobnymi korektami zgodnie z planem gry. Ostatnio na treningu zrobiło się ciemno i powiedziałem, że nie potrzebujemy światła, bo zawodnicy potrafią się ustawić na boisku bez światła, moglibyśmy trenować. To coś, co lubię im przypominać. Czują to, rozpoznają rozwiązania, które ćwiczyliśmy, i dają je trenerowi. To bardzo mnie cieszy." - skomentował Filipe Luís po meczu.
Od pierwszych minut Flamengo zajęło pole ofensywne i grało blisko pola karnego rywala. Krążyło piłką z jednej strony na drugą, znajdowało przestrzenie i wymuszało błędy Vasco. Pokazało siłę w grze powietrznej i tworzyło szanse po bokach i środkiem. Uczyniło z bramkarza Léo Jardima najlepszego zawodnika na boisku.
To drużyna z repertuarem, mimo że "ma do nadrobienia" sesje treningowe, które Filipe Luís wolałby przeprowadzić przed pierwszym występem Flamengo w 2026 roku. Fizycznie wciąż jest pole do poprawy, a plan sztabu zajmie się tym w nadchodzących tygodniach poprzez kontrolę obciążeń i rotację zawodników. Celem jest doprowadzenie zespołu do pełnej gotowości na 1 lutego, kiedy to zmierzy się z Corinthians w spotkaniu o Supercopa do Brasil.
Oprócz trybu automatycznego, z wyostrzoną intuicją po roku dominacji nad rywalami, Flamengo ma w 2026 roku atut w postaci utrzymania kadry i trenera. Klub nie stracił żadnych podstawowych zawodników, a wzmocnił się dwoma nazwiskami, które mają walczyć o miejsce w składzie: bramkarzem Andrewem i obrońcą Vitão. Obrońca zadebiutował przeciwko Vasco i pokazał, że utrudni rywalizację o miejsce na środku defensywy, prezentując dobrą grę w swoim pierwszym meczu.
Wciąż oczekuje się kolejnych wzmocnień w oknie transferowym, z naciskiem na powrót pomocnika Lucasa Paquety z West Hamu. Flamengo konkuruje z wielkimi europejskimi klubami, takimi jak Tottenham, ale ma już porozumienie z zawodnikiem, a kwoty zaangażowane w transfer pokazują, że klub wyszedł ze strefy komfortu i wchodzi w nieznane wody w oczach głównych rywali. Rok 2026 dopiero się zaczyna.