Nie tylko Filipe Luís: Bap już wcześniej zablokował powrót i przedłużania kontraktów, wywołując wewnętrzne napięcia
Przedłużenie kontraktu Filipe Luísa z Flamengo przerodziło się w prawdziwą operę mydlaną. Centralną postacią impasu jest prezydent Luiz Eduardo Baptista, który przejął stery negocjacji i odsunął w czasie porozumienie, będące już bardzo blisko finalizacji. Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy Bap znalazł się "w oku cyklonu" przy tego typu rozmowach, jeszcze zanim objął funkcję prezydenta.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Pierwsza taka sytuacja miała miejsce w 2020 roku i dotyczyła Diego Alvesa. Bramkarz, zbliżający się do końca kontraktu, miał porozumienie z ówczesnym wiceprezydentem ds. piłki nożnej, Marcosem Brazem, dotyczące dwuletniego przedłużenia umowy oraz podwyżki pensji. Jeden z najbardziej wpływowych sojuszników prezydenta Rodolfo Landima w tamtym czasie, Luiz Eduardo Baptista, pełniący funkcję wiceprezydenta ds. relacji zewnętrznych, był jednak jednym z tych, którzy sprzeciwiali się warunkom nowego kontraktu zawodnika.
Głównym argumentem był aspekt finansowy. W szczycie pandemii Bap naciskał, by umowa została przedłużona jedynie o rok. Sytuacja wywołała wewnętrzne napięcia, ponieważ Marcos Braz dał już Diego Alvesowi słowo, że kontrakt będzie obowiązywał przez dwa sezony.
Ostatecznie bramkarz ustąpił, w dużej mierze ze względu na przyjacielskie relacje z Marcosem Brazem, i przedłużył umowę tylko o rok. Osoba Luiza Eduardo Baptisty, która już wcześniej nie była dobrze postrzegana przez zespół po tym, jak pod koniec 2019 roku stanął na czele decyzji o odejściu Paulo Pelaipe, prawej ręki Jorge Jesusa i Marcosa Braza, miała jeszcze bardziej nadszarpnięty wizerunek w Ninho do Urubu. Ówczesny wiceprezydent ds. piłki nożnej był bardzo lubiany przez wszystkich w centrum treningowym, a jego odejście uznano za nieuzasadnione. W tamtym czasie Pelaipe oskarżał o "spisek", mówiąc: "Zostałem zdradzony przez koordynatora, który jest kuzynem jednego z wiceprezydentów i chciał zająć moje miejsce". Tym koordynatorem był wówczas Gabriel Skinner, który obecnie pracuje w klubie, a wiceprezydentem był Luiz Eduardo Baptista.
Paulo Pelaipe był zresztą osobą, która wzięła w obronę zawodników w sporze o premie dla pracowników, które decyzją Rodolfo Landima i jego współpracowników, w tym Luiza Eduardo Baptisty, miały zostać obcięte po zdobyciu Copa Libertadores i Campeonato Brasileiro w 2019 roku. Pracownik zarabiający na przykład 10 tysięcy reali miał otrzymać sześciokrotność tej kwoty jako premię za tytuły, lecz ostatecznie dostał jedynie równowartość jednej dodatkowej pensji, wbrew ustaleniom z początku roku.
Apogeum konfliktu z zespołem nastąpiło podczas finału Supercopa do Brasil. Diego Alves był bohaterem serii rzutów karnych przeciwko Palmeiras. Po zdobyciu trofeum Luiz Eduardo Baptista podszedł, by pogratulować bramkarzowi, chwaląc go nawet za pozostanie w klubie. Odpowiedź zawodnika była krótka i dosadna: "Nie rozmawiaj ze mną". Była to wyjątkowo niezręczna sytuacja, która jeszcze bardziej pogorszyła wizerunek Bapa za kulisami.
Luiz Eduardo Baptista odegrał także kluczową rolę w epizodzie związanym z Rafinhą, prywatnie jednym z najlepszych przyjaciół Diego Alvesa we Flamengo.
Odejście Rafinhii do Olympiakosu w 2020 roku nie zostało dobrze przyjęte wewnątrz klubu. Mimo to prawy obrońca wciąż cieszył się dużym uznaniem w innej frakcji zarządu i zawarł porozumienie z Marcosem Brazem dotyczące powrotu do Flamengo rok później. Luiz Eduardo Baptista, nadal jako wiceprezydent ds. relacji zewnętrznych i osoba mająca duży wpływ na Rodolfo Landima, był jednak zdecydowanie przeciwny temu powrotowi.
Jak informował wówczas serwis ESPN, Luiz Eduardo Baptista ponownie użył argumentów finansowych i wygrał wewnętrzną batalię z Marcosem Brazem, z którym pozostawał w konflikcie w zarządzie. W realiach pandemii oraz przy obecności trzech innych prawych obrońców w kadrze Flamengo (Mauricio Isla, Matheuzinho i Rodinei) Rafinha ostatecznie trafił do Grêmio i już nie założył koszulki Rubro-Negro.
Działając w porozumieniu z Rodrigo Tostesem, jednym z dyrektorów, z którymi Luiz Eduardo Baptista utrzymuje najbliższe relacje od 2013 roku i który odpowiadał wówczas za finanse, obecny prezydent Flamengo wygrał kolejną wojnę z Marcosem Brazem, blokując powrót jednego z liderów zespołu i członka tzw. "generacji 85", do której należeli również Diego Alves, Rafinha, a także Diego Ribas i Filipe Luís.
Teraz przyszła kolej na Filipe Luísa, który, w zupełnie innym kontekście niż jego przyjaciele, musi mierzyć się z twardą postawą Bapa i argumentami finansowymi przy próbie przedłużenia kontraktu.