Od Peta po Arrascaetę, wędrówka numeru 10
Koszulka z numerem 10 Flamengo będzie miała nowego właściciela od 2025 roku. W ostatni poniedziałek Rubro-Negro ogłosili, że Giorgian De Arrascaeta został wybrany na spadkobiercę numeru, który od maja pozostawał "schowany" po tym, jak Gabriel Barbosa został ukarany przez zarząd i stracił prawo do jego noszenia.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Teraz Urugwajczyk stara się dołączyć do grona zagranicznych zawodników, którzy błyszczeli z numerem uwiecznionym przez Zico we Flamengo, co nie zdarzyło się od czasów Serba Dejana Petkovicia. Chce również przywrócić stabilność numerowi, który w XXI wieku był noszony przez ponad 30 zawodników.
NIEZAPOMNIANA 10
Dejan Petković był pierwszym wzmocnieniem Flamengo w erze ISL (giganta marketingu sportowego, który nawiązał współpracę z klubem, zobowiązując się do zainwestowania 80 milionów dolarów w ciągu 15 lat). Pozyskany z włoskiej Venezy, po tym jak błyszczał w Vitórii, Serb od samego początku wziął na siebie odpowiedzialność za numer 10.
"Ktoś musi nosić koszulkę z numerem 10. Wiem, że po Pelé i Zico to trudne zadanie. Może powinni byli zastrzec ten numer. Ale uważają, że jestem zawodnikiem, który może go nosić. Więc będę go nosił." - powiedział Dejan Petković.
Dejan Petković nosił ten numer od 2000 roku (nawet przy obecności również znanego Alexa w składzie), a w następnym roku stał się pierwszym właścicielem numeru 10 w XXI wieku. I zaczął od dosłownego "wysokiego c". Kto nie pamięta legendarnego gola z rzutu wolnego przeciwko Vasco w 89. minucie, który zapewnił Flamengo trzecie z rzędu mistrzostwo Campeonato Carioca?
Kiedy Dejan Petković nie grał, koszulkę z numerem 10 zakładał na kilka meczów pomocnik Alexandre Gaúcho (były zawodnik Botafogo), ponieważ numeracja nie była wówczas stała. Pet wciąż grał we Flamengo i nosił numer 10 w pierwszych miesiącach 2002 roku, nawet mimo transferu znanego Juninho Paulisty na początku roku.
W rzeczywistości Juninho, wypożyczony z Atlético Madryt, przyszedł jako zawodnik mający nosić numer 10, by zastąpić Dejana Petkovicia, który miał zostać wypożyczony do Corinthians. Jednak negocjacje upadły i Flamengo znalazło się z "dwoma dziesiątkami".
Juninho grał z numerem 8 przez pierwsze trzy miesiące i dopiero po odejściu Peta do Vasco przejął numer 10. Jednak pomocnik występował we Flamengo tylko do lipca, ponieważ Atlético Madryt sprzedało go do Middlesbrough. I to właśnie wtedy zaczęła się „pielgrzymka” koszulki z numerem 10.
NAWET MŁODZI ZAWODNICY MUSIELI SIĘ ZMIERZYĆ Z PRESJĄ DZIESIĄTKI
Caio Ribeiro (wówczas znany po prostu jako Caio) zaczął nosić koszulkę z numerem 10 podczas meczu sparingowego przeciwko Madureirze na obiektach treningowych w Gávea. Podczas nieistniejącego już Copa dos Campeões Regionais, trener Lula Pereira postanowił przekazać odpowiedzialność za numer młodym zawodnikom: Wendelowi, Felipe Melo (który awansował z drużyn młodzieżowych jako ofensywny pomocnik, a nie jako defensywny pomocnik), Hugo i Andrezinho, który kontynuował noszenie numeru na początku rozgrywek Campeonato Brasileiro.
Po zwolnieniu Luli Pereiry i przybyciu Evaristo de Macedo nowy szkoleniowiec zdecydował się przekazać koszulkę Iranildo, który nosił ten mistyczny numer pod koniec lat 90. To jednak również nie przyniosło rezultatów, więc na przełomie roku Flamengo zaczęło szukać nowej "dziesiątki" na rynku: Lopes. Wypożyczony z Palmeiras przybył z dużymi oczekiwaniami w 2003 roku, ale zagrał niewiele: tylko pięć meczów i strzelił jednego gola.
MISTRZOWSKA 10
Flamengo w końcu znalazło nowego właściciela numeru 10 w osobie Felipe, byłego lewego obrońcy, który zaczynał grę na tej pozycji w Vasco, a następnie przeszedł do gry w środku pola. Pozyskany z Galatasaray, reprezentował koszulkę Rubro-Negro w latach 2003-2004 i radził sobie bardzo dobrze. Szczególnie w 2004 roku, kiedy był największą gwiazdą drużyny w drodze po triumf w Campeonato Carioca w finale przeciwko Vasco.
Pod nieobecność Felipe z numerem 10 grali różni zawodnicy: Igor Cearense (niewysoki zawodnik, który trafił do Flamengo po dobrych występach w barwach Figueirense) i Yan (pozyskany z Náutico) w 2003 roku; a także Jônatas (ten od efektownych zagrań zewnętrzną częścią stopy) w 2004 roku. Po odejściu Felipe pod koniec tamtego sezonu rozpoczęła się nowa pielgrzymka numeru 10.
NIETRAFIONE ZAKUPY NA RYNKU TRANSFEROWYM
W 2005 roku Flamengo sprowadziło pomocnika Caio z Chunman Dragons, aby pełnił rolę "dziesiątki". Rozegrał jednak tylko 14 meczów i stracił miejsce w składzie po odejściu trenera Cuki. Pod wodzą Celso Rotha dziesiątkę przejął wychowanek klubu Fellype Gabriel (pod jego nieobecność numer nosił również Renato Abreu).
W drugiej połowie roku zarząd dokonał kolejnej zagranicznej inwestycji, ściągając pomocnika Souzę z Krylya Sovetov. Souza został "dychą" zarówno za kadencji Celso Rotha, trenera tymczasowego Andrade, jak i Joela Santany. Jednak również nie spełnił oczekiwań: rozegrał 25 meczów i strzelił tylko dwie bramki.
Na początku 2006 roku Diego Souza krótko nosił koszulkę z numerem 10. Flamengo jednak szybko zarezerwowało ten numer dla nowego transferu, a celem był Rivaldo, który występował w Olympiakosie. Negocjacje nie doszły jednak do skutku. Ostatecznie udało się sprowadzić znacznie mniej znanego zawodnika: Waltera Minhocę, pozyskanego z Ipatingi po tym, jak Rubro-Negro wyeliminowali ten zespół w półfinale Copa do Brasil.
Walter Minhoca był jednym z zawodników wskazanych przez trenera Ney Franco, który szukał wzmocnień w swoim poprzednim zespole, Ipatingi. Jednak żaden z tych transferów nie okazał się sukcesem we Flamengo. Walter Minhoca rozegrał zaledwie 19 meczów i nie zdobył żadnej bramki.
WYCHOWANEK BIERZE ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Bez rozwiązania na rynku transferowym nowym właścicielem numeru 10 został wychowanek Flamengo, Renato Augusto. Pomocnik nosił ten numer już w drugim meczu finału Copa do Brasil w 2006 roku, wygranym przeciwko Vasco, i pozostał z nim aż do transferu do Bayeru Leverkusen w połowie 2008 roku.
W tym okresie Maxi Biancucchi, kuzyn Leo Messiego (pamiętacie go?), założył "dziesiątkę" w czterech spotkaniach w 2007 roku, kiedy Renato Augusto był kontuzjowany. W 2008 roku Marcinho, który błyszczał z numerem 22 na plecach, wyjątkowo nosił "dychę" w jednym meczu pod nieobecność wychowanka Rubro-Negro.
Kiedy przyszło szukać następcy dla numeru 10, Flamengo ponownie postawiło na zagranicznego zawodnika. Tym razem wybór padł na Argentyńczyka Rubensa Sambuezę, pozyskanego z River Plate. Niestety, okazał się wielkim rozczarowaniem: rozegrał zaledwie siedem meczów i nie zdobył ani jednej bramki.
W 2009 roku Flamengo znów ruszyło na rynek transferowy w poszukiwaniu "dziesiątki". Wybrany został napastnik Zé Roberto, który wcześniej wyróżniał się w Botafogo i trafił do klubu na zasadzie wypożyczenia z Schalke 04. Jednak ciężar koszulki okazał się zbyt duży - zaczął słabo, a w finale Campeonato Carioca, wygranym przeciwko Botafogo, usiadł nawet na ławce rezerwowych. Poprawił się dopiero później i zakończył rok jako podstawowy zawodnik, grając z numerem 26.
MISTRZOWSKA "10"
Zé Roberto zmienił numer z szlachetnego powodu: na prośbę Imperatora. Po rozwiązaniu kontraktu z Interem Mediolan, Adriano wrócił do Flamengo jako wielkie wzmocnienie. Zagrał kilka meczów w koszulce z numerem 9, ale chciał naprawdę "dziesiątkę". Z tym numerem poprowadził Rubro-Negro do triumfu w Campeonato Brasileiro w 2009 roku, kończąc 17-letni okres oczekiwania na mistrzostwo Brazylii.
Dejan Petković, który wrócił do Flamengo w tym samym roku i również był decydujący w zdobyciu mistrzowskiego tytułu, nosząc numer 43, zażądał powrotu numeru 10 po odejściu Adriano do Romy. Serb nosił ten numer aż do końca sezonu.
"10" Z SZACUNKIEM
Aby godnie zastąpić Adriano, Flamengo postanowiło ściągnąć Ronaldinho Gaúcho w 2011 roku. Aby pozyskać piłkarza, który oczarował świat w Barcelonie, a później grał w Milanie, Rubro-Negro pokonali konkurencję ze strony Grêmio i Palmeiras, organizując wystawną prezentację w Gávea.
Mistrz piłki nożnej rozbudził nadzieje kibiców, jednak we Flamengo nie spełnił oczekiwań. Strzelił 28 goli w 74 meczach, ale zdobył tylko jeden tytuł - Campeonato Carioca, wygrane w tym samym roku, i opuścił klub skłócony z zarządem w maju 2012 roku. Zarząd ponownie "odłożył" numer 10, czekając na nowego właściciela.
NOWA WĘDRÓWKA
Wybranym celem był Carlos Eduardo, który miał świetny początek kariery w Grêmio i grał w Rubinie Kazan. Jednak z powodu długotrwałych negocjacji to młody Nixon nosił numer 10 w pierwszych meczach 2013 roku. Młody Rodolfo również miał przywilej noszenia "dychy", zanim wrócił do drużyny młodzieżowej.
Kiedy Carlos Eduardo w końcu trafił do Flamengo, zawiódł oczekiwania kibiców. Rozegrał 49 spotkań i strzelił tylko jednego gola (który, jak się okazało, był istotny w drodze do tytułu Copa do Brasil w 2013 roku, gdy pomógł wyeliminować faworyzowane Cruzeiro w ćwierćfinale).
Sezon zakończył się tym, że numer 10 nosił pomocnik Gabriel, jeden z najbardziej krytykowanych zawodników tego składu Rubro-Negro. W 2014 roku zarząd ponownie postawił na rynek zagraniczny i pozyskał młodego Argentyńczyka, Lucasa Mugniego, mającego 22 lata, który został kupiony z Colón. Jednak nigdy się nie zaaklimatyzował (w 51 meczach zdobył pięć goli).
Lucas Mugni pozostał w klubie w 2015 roku, ale stracił numer 10. Dopiero w połowie roku, po podpisaniu kontraktu z Edersonem z Lazio, "dziesiątka" zyskała stałego właściciela. Piłkarz grał we Flamengo przez dwa sezony, ale nie zapisał się na stałe w pamięci kibiców. Miał problemy zdrowotne (w tym guz jądra) i rozegrał tylko 39 meczów, strzelając cztery gole.
ERA DIEGO
Od dawna marzeniem zarządu było pozyskanie Diego Ribasa, co udało się w 2016 roku, ale piłkarz rozpoczął grę z numerem 35, ponieważ "dycha" miała już właściciela. Dopiero w 2017 roku, w rozgrywkach Conmebol, zaczął grać z legendarnym numerem Zico, a od 2018 roku przyjął go na stałe, nosząc go aż do końca 2022 roku.
I to właśnie Diego Ribas ożywił numer 10, który był związany z najlepszymi latami klubu: rozegrał 289 meczów, zdobył 44 gole i wywalczył 12 tytułów: cztery Campeonato Carioca (2017, 2019, 2020, 2021), dwa Copa Libertadores (2019 i 2022), dwa Campeonato Brasileiro (2019 i 2020), dwa Supercopa do Brasil (2020 i 2021), jedno Recopa Sudamericana (2020) oraz jedno Copa do Brasil (2022).
Kiedy Giorgian de Arrascaeta został pozyskany w 2019 roku, obiecano, że kiedy Diego odejdzie, to Urugwajczyk przejmie numer 10. Jednak kiedy pomocnik zdecydował się zakończyć karierę w 2022 roku, Gabigol poprosił o "dziesiątkę" i otrzymał ją od zarządu. I od tego czasu zaczęła się gwałtowna spadek formy napastnika.
Gabigol miał okropny rok 2023, stracił miejsce w podstawowej jedenastce i zakończył rok po raz pierwszy bez żadnego tytułu we Flamengo. W tym roku, oprócz kontrowersji związanych z oskarżeniami o próbę oszustwa w teście na doping, napastnik również był zamieszany w kolejną aferę, pojawiając się na zdjęciu w koszulce Corinthians, które wyciekło do mediów społecznościowych. Został ukarany odebraniem numeru 10 i wybrał 99.
Od maja nieużywana, mityczna koszulka z numerem 10 wciąż czeka na nowego, trwałego właściciela.