Pedro wraca do Flamengo i daje sygnał
Centrum wiadomości o Flamengo w ostatnich tygodniach, Pedro odpowiedział Filipe Luísowi w najlepszy możliwy sposób. Napastnik potrzebował zaledwie 17 minut na boisku, aby zapewnić zwycięstwo 1:0 nad Fluminense na stadionie Maracanã. Podczas pierwszego spotkania z kibicami po całej kontrowersji został przyjęty z entuzjazmem i oklaskami, choć jego relacje z trenerem wciąż pozostają chłodne.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Jeśli były jakiekolwiek obawy, jak kibice Flamengo zareagują na zawodnika, Maracanã odpowiedziała serdecznością. Gdy Pedro wyszedł się rozgrzać, usłyszał kilka okrzyków radości. Reakcja była jeszcze cieplejsza, gdy został wezwany do wejścia na boisko w miejsce Giorgiana de Arrascaety w 71. minucie. Na stadionie rozbrzmiewały przyśpiewki: "Pedro wchodzi, zaraz się zacznie". Wrogość była zarezerwowana dla kibiców Fluminense.
Pedro aktywnie wchodził w interakcje z kolegami z drużyny, szczególnie z młodszymi zawodnikami. Na rozgrzewkę wyszedł, rozmawiając długo z Jorginho, który był też najbardziej podekscytowany po zdobyciu bramki. Na ławce rezerwowych siedział obok Matheusa Gonçalvesa, Everttona Araújo i Wesleya - to z nimi rozmawiał najwięcej. W trakcie tego wszystkiego wypowiedział też pewną prognozę.
"Żaden zawodnik nie lubi przechodzić przez to, przez co on przeszedł. Ale Pedro jest bardzo skoncentrowany na wszystkim, co robi na treningach. Wydaje się być taki jak my, młodsi, bardzo wesoły i żartobliwy w kontaktach z nami. Bardzo się cieszę z jego powrotu. Żartowaliśmy na ławce jeszcze przed meczem i powiedział, że strzeli gola. Więc cieszę się, że tak właśnie się stało. On tylko może nam pomóc, bo to najlepszy środkowy napastnik w Brazylii." - powiedział Matheus Gonçalves.
Podczas gdy Pedro rozgrzewał się za bramką Fábio, zauważył, że przed nim do wejścia został wywołany Juninho. Minęło 12 minut, zanim Filipe Luís poprosił o wejście swojej dziewiątki, z którą wymienił jedynie szybkie przywitanie, zanim pojawiła się tablica zmian. To asystenci przekazali mu instrukcje. Po wejściu na boisko Pedro od razu podszedł do drugiego środkowego napastnika, przekazując mu zalecenia dotyczące ustawienia, a następnie ruszył w poszukiwaniu okazji.
Po jednej z dobrze wykreowanych sytuacji nadszedł gol. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pedro zamknął akcję na dalszym słupku i otworzył wynik meczu. Podczas świętowania Jorginho wybiegł podekscytowany i szepnął coś koledze do ucha. Pedro, jakby chciał w ciszy odreagować emocje, zamknął oczy i na chwilę się zatrzymał. Otworzył je dopiero, gdy Léo Pereira poklepał go po twarzy na znak radości. Koledzy z drużyny zebrali się wokół niego w geście wsparcia; moment ten zawierał również symboliczne zatkanie uszu i pocałunek w herb Flamengo.
Na ławce rezerwowych Filipe Luís żywiołowo świętował razem ze sztabem szkoleniowym i bił brawo. Nie zamienił jednak z Pedro ani słowa. Przywitanie nastąpiło dopiero po zakończeniu meczu, gdy trener podszedł do całego zespołu - z Pedro wymienił tylko krótki, pozbawiony słów i spojrzeń uścisk z boku. Relacja między nimi nadal pozostaje chłodna i nic nie wskazuje na to, by miało się to wkrótce zmienić.
Gol wywołał irytację u Thiago Silvy, który schodząc z boiska, narzekał do kolegów z drużyny, że krycie powinno być indywidualne. W tej akcji obrońca znajdował się na środku pola karnego, z dala od napastnika, którego powinien był pilnować Renê.
ZARZUTY I TEMAT ZAMKNIĘTY
Pedro postanowił wypowiedzieć się po końcowym gwizdku. Przy pierwszej okazji udzielenia wywiadu po całym zamieszaniu napastnik przyznał, że został dotknięty wyciekiem zrzutów ekranu, w których jeden z członków Departamentu Piłki Nożnej "wystawił go na sprzedaż" za 15 milionów euro. Jak sam powiedział, sytuacja ta wywołała u niego emocjonalne rozchwianie i spadek formy na treningach.
"To był dla mnie bardzo nietypowy, burzliwy tydzień. Jak napisałem w swoim oświadczeniu, zdaję sobie sprawę, że miałem tydzień znacznie poniżej poziomu, jaki powinienem prezentować, po epizodzie, który mocno mnie dotknął, wycieku, który mnie obnażył i pokazał brak szacunku wobec wszystkiego, co zrobiłem przez te pięć lat w klubie. Ten post jednego z członków zarządu uderzył we mnie emocjonalnie. Uczę się, że nie muszę zabierać tego ze sobą do domu. To, co wyciekło, niestety wpłynęło na moją dyspozycję. Ale uważam, że nie trzeba było mnie wystawiać w taki sposób. To mogło zostać załatwione wewnętrznie." - powiedział Pedro.
Napastnik uważa również, że członek Departamentu Piłki Nożnej odpowiedzialny za tę wiadomość powinien go przeprosić. Nie wiadomo jednak, czy do tego dojdzie. Flamengo natomiast próbuje przekonywać, że sprawa została zamknięta i rozwiązana.